daglas89 - 2011-03-07 02:50:08

Witam wszystkich w IV Edycji Mafii!


W IV edycji Mafii mamy 1 detektywa, 1 zbawiciela i 3 mafiosów.



Tutaj podaje link do Regulaminu nie będe go całego przepisywać: =>http://www.internat.pun.pl/viewtopic.php?id=624



Hector zorganizował wycieczkę do Paryża każdy był zadowolony z tego a szczególnie piątka detektywów Marcos z Carol, Ivan z Julią, Victoria i Amaia która zaczęła spędzać z nimi coraz więcej czasu, gdyż czuła się samotnie w obcej szkole wiec przyjaciele wzięli ją pod swoje skrzydła.
Dzieciaki były wniebowzięte że mogą zobaczyć wieże Eiffla a szczególnie Lukas, Paula i Evelyn.


Elsa, Amelia, Rebeca, Maria, Lucia, i Sandra zaczęły sobie opowiadać jak to będą chodzić po sklepach i oglądać wszystkie zabytki. Sandra cieszyła się że Hector zdołał ją namówić do tego żeby zaczęła nauczać w jego szkole angielskiego. Teraz tego nie żałowała że podjęła taką decyzje. Poznała koleżanki i do tego wybierali się na wycieczkę razem.

Martin z Oliwką na rękach dyskutował z panami jaką zrobić na miejscu niespodziankę dla swoich pań.
Do tego pomysłu przyłączył się Noiret który nie izolował się już tak od reszty tylko uczestniczył w życiu szkoły. Również z nimi pojechał nowy nauczyciel łaciny i jeździectwa Saul przemiły człowiek ale strasznie małomówny. Martin próbował włączyć go do rozmowy ale odpowiadał monosylabami. Rzadko mówił ale za to dużo obserwował.


Wszyscy spakowali swoje walizki, wsiedli do autobusu i ruszyli w drogę. Nie wiedzieli co ich tam spotka. Każdy z uczestników wycieczki miał uśmiech na twarzy z tego powodu iż wyrwali się na trochę ze szkoły….

Po kilku godzinach dotarli na miejsce. Byli zmęczeni ale szczęśliwi.  Mieli nocować w malutkim pensjonacie na końcu miasta oddalonym od innych budynków o kilka kilometrów. Za to wokół pensjonatu był przecudowny Park Przyrody który zamierzali też zwiedzić.  Każdy dostał swój pokój, umówili się że za 1h zejdą na dół coś razem zjeść i wyjść na spacer.

Po zjedzeniu kolacji nikt z nich nie chciał nigdzie wychodzić wiec po kolacji wracali do swoich pokoi i kładli się spać. Gdy już chcieli się położyć  każdy zauważył że pod poduszką jest dziwna koperta w kolorze niebieskim.

Myśleliście że daleko uciekniecie? … Myliliście się! Nie ma drogi powrotu, to jest wasza próba  jak sobie poradzicie to już wasza sprawa! Każdy z was jest  winny albo niewinny. Czy umiesz zaufać drugiej osobie? Ja myślę że nie! Dlatego strzeżcie się nieznanego wśród was jest zabójca …. Umiesz liczyć licz na siebie? Nigdy nikomu nie ufaj …. „Bo zaufanie może być zgubne…” A teraz mała próba tego co może was czekać ….



W tym momencie pogasły wszystkie światła i włączyły się syreny alarmowe.
Uczestnicy wycieczki wystraszyli się nie na darmo szczególnie po przeczytaniu listu. Hector zarządził zebranie w jadalni. Stawił się każdy trzymając w ręku świeczkę która znaleźli w pokoju.


Hector zaczął do nich przemawiać ale nikt nie zwracał uwagi na jego słowa tylko każdy każdego obserwował. Kto może być tym zabójcą? Osoba stojąca po prawej czy lewej stronie? Czy mogę jej zaufać …? Takie i wiele innych pytań każdemu cisnęło się na język. Czy ten list to prawda ….. ?

__________________________________________________________________________________________

POWODZENIA W GRZE :D



* Mafię i detektywa proszę o podanie swoich typów do jutra tzn. 07.03. do ustalonej godziny. Głosowanie mieszkańców - pojutrze tzn. 08.03.

crisfan - 2011-03-07 12:19:25

To ja zacznę :P
Carol była zachwycona pomysłem wyjazdu na wycieczkę. Miała nadzieję, że ten wypad zbliży ją i Marcosa. Po tym co razem przeszli należały im się wakacje. Paryż był idealnym miastem, aby zacząć wszystko do nowa.
Kiedy zobaczyła list była przerażona. Dlaczego ktoś chce popsuć im wycieczkę? Przecież ona się nawet jeszcze nie zdążyła zacząć? Kto mógł napisać ten list? Może to tylko jakiś głupi żart. W ty momencie do ich pokoju weszli Ivan z Marcosem.
- Też dostałyście ten dziwny list? Hektor zarządził spotkanie w jadalni. Musimy tam iść i dowiedzieć się o co chodzi.
-Tak-odpowiedziała Carol-chodźmy...
Marcos przytulił Carol do siebie i wyszeptał jej do ucha:
-Nie tak wyobrażałem sobie tą wycieczkę....chciałem ją spędzić z Tobą
-Mnie to wszystko też się nie podoba. Liczyłam na romantyczny wyjazd... Ty i ja w Paryżu...-powiedziała Carol trochę zawiedziona
-Jeszcze Cię zaskoczę-uśmiechnął się Marcos i zeszli na dół do jadalni posłuchać co Hektor ma do powiedzenia.

sirdarius64 - 2011-03-07 12:27:21

-Muszę coś zrobić. - pomyślała Amaia.
-Uspokójcie się! - krzyknęła. Musimy trzeźwo pomyśleć, kto to mógł zrobić? Wszyscy skierowali swe oczy i uszy w stronę Amai, a ta zaczęłą krzyczeć na Hectora.
-Nie możesz tak przyglądać się wszystkiemu! To ty zorganizowałeś tą wycieczkę! Powinieneś wziąść sprawy w swoje ręce! - po tych słowach troszkę się uspokoiła i do wszystkich powiedziała: Musimy trzymać się razem, bo tylko razem mamy szansę wykryć spiskowców. Ten list był po to byśmy się podzielili, i wtedy łatwiej było by im nas szpiegować i Bóg wie co jeszcze. Nigdy nikt nie powinien rozdzielać się od grupy i chodzić samemu, bo jeszcze coś mu się stanie - popatrzyła na Marcosa i się uśmiechnęła. Carol była zaniepokojona tym uśmiechem, lecz postanowiła nie zwracać na to uwagi.

Julia25 - 2011-03-07 13:07:55

Sandra zaniepokojona patrzyła na brata. Hector czuł się bezradny. Sam nie wiedział co myślec o tym liście. Zastanawiał się jak zareagować na słowa Amai.
-Nie, przecież to nie może być prawda. -pomyślała. -Jakim cudem oni nas znowu znaleźli? Przecież mój ojciec siedzi  za kratkami, Adolf i Theodora również. To musi być jakiś żart... -wmawiała sobie. -Nie wierze, zeby wśród nas był ktoś, kto współpracuje z OTTOXem. Znamy się już przecież kawał czasu.... -z rozmyślań wyrwał ją dżwięk jej telefonu. Kobieta spojrzała na wyświetlacz. Dzwonił Manuel. Odwróciła się od stołu, by nie przeszkadzać zebranym i odebrała połaczenie.

-Hej kochanie, co tam?
-Cześć słonko. Dzwonię, by się zapytać jak tam dojechaliście. Jak pogoda we Francji?
-Świetnie. Nie było zadnych problemów. Paula była tak zajęta podróżą, ze nawet nie marudziła.. Pensjonat jest śliczny, jutro mamy zamiar zacząć zwiedzanie na dobre. -powiedziała kobieta.
-To świetnie. Wiesz, ze już za tobą tęsknię?
Sandra już miała mu odpowiedzieć, ze ona też, ale się zawahała. W głosie Manuela było coś dziwnego. Mężczyzna wyraźnie był czymś zaniepokojony.
-Manuel, co się dzieje? Po twoim głosie poznaję, ze coś jest nie tak. Coś z Samuelem? -zaniepokoiła się kobieta.
-Nie, z małym wszystko w porządku. Dałem mu jeść i śpi słodko. Tylko... To chodzi o coś innego... Dzwonił dzisiaj do mnie mój znajomy z policji. -powiedział po chwili wahania.
-Andrew? I co tam ciekawego mówił? -zapytałą kobieta pełna złych przeczuć. Andrew nigdy nie dzwonił bez podowu a rzadko z dobrymi nowinami.
-Nie wiem jak ci to powiezieć...
-Manuel! Jeśli stało się coś złego, co ma wpływ na nasze życie, musze o tym wiedzieć.
-Sandra, tylko spokojnie, ale...  Tylko pamiętaj, włądze nie chą robić z tego sensacji, dlatego nie było o tym mowy w żadnych wiadomościach. Ale uznałem, ze powinniście wiedzieć. Dzisiaj rano była wielka strzelanina w więznieniu Albolote. Dwóch martwych policjantów i trzech zbiegów...
Sandra zamarła z przerażenia. Manuel już nie musiał dokańczać. Wiedziała komu udało się biec. Wulf, Merkel i Rauber znów byli na wolności a im groziło śmiertelne niebezpieczeństwo.
-Sandra jesteś tam... -kobieta ledwo syszała głos ukochanego.
-Przepraszam, musze kończyć., Odezwę się później. -powiedziałą anciskając przycisk zakończenia połączenia.

-Sandra, coś się stało? -zapytała Lucia widząc, ze kobieta pobladła. Lepiej było zapobiec kolejnemu omdleniu.
-Nie, wszystko w porządku. Tylko Samuel troche się pochorował. Mam wyrzuty sumienia, powinnam być z nimi...
-Przestań. Należy ci się odpoczynek. -dodała Rebecka. -Manuel jakoś bedzie musiał sobie poradzić bez ciebie przez kilka dni.
Sandra uśmiechnęła się do kobiet blado. Nie wiedziała, czy dobrze zrobiła nic nie mówiąc o tym, czego się dowiedziała od Manuela. Już miała coś powiedzieć, gdy Hector oznajmił koniec spotkania. Wszyscy powoli rozchodzili się do swoich sypialni. Każdy był zmęczony podróżą a tu jeszcze ten list...

-Jak tam siostrzyczko? -zapytał Hector podchodząc do kobiety/
-Hector, a jak ma być? Myślałam, ze w końcu sobie normalnie odpoczniemy, z dala od tego wszystkiego. A tu nowe zmartwienie z tym listem...
-Też mi się to nie podoba. Ale co mozemy na razie zrobić? Musimy poczekać co nam porzyniosą kolejne dni a dopiero potem postanowimy co z tym wszystkim zrobić.
-Pewnie masz rację... -powiedziała kobieta.
-A zmieniajac temat, co tam w domu?
-Wszystko w porządku. Manuel świetnie sobie radzi z Samuelem.
-Widzisz, a tak się bałaś, ze nie da sobie rady. Dobrze, leć już, nie będę cię zatrzymywał. Widzę, ze jesteś zmęczona, a nie chciałbym, zebyś nam się rozchorowała na wycieczce. Miłych snów.
-Dobranoc Hector. -odpowiedziała Sandra i skierowała się do swojego pokoju.

Sandra położyła się do łózka, ale długo nie mogła zasnąć. Rozmyślała o tym, co jej powiedział Manuel. Czuła, że powinna teraz być z nimi. A jeśli coś się stanie Samuelowi? Hector długo ją namawiał, by pojechała z nimi na wakacje. Ona nie miała na to za bardzo ochoty. Była dwa miesiace po porodzie i nie do końca czuła się na siłach. Ale każdy chciał, by pojechała i w końcu uległą namowom. Miała złe przeczucia, ze powinna postąpić inaczej.

Spojrzała na zegarek. Dochodziła północ. Postanowiła napić się herbaty poziomkowej. Zawsze ją uspokajała i pomagała zasnąć. Wyjęła z torby pachnącą torebkę granulatu i skierowała się do samoobsługowej kuchni, znajdującej się na ich piętrze. Zdziwiło ją to, że z daleka było widać świecące się w pomieszczeniu światło. Weszłą ostrożnie do kuchni. Przy stoliku siedziałą Lucia z Rebecką i popijały gorące mleko.
-Sandra? -zapytałą zdziwiona Lucia. -Ty też nie możesz zasnąć?
Kobieta pokręciła głową.
-Za dużo emocji jak na jeden dzień. -powiedziała nalewając wodę do szklanki i wrzucając torebkę herbaty.
-Ciekawe wakacje na się szykują. -powiedziała Rebecka mieszając łyżeczką w swojej szklance.
Sandra zawahała się. Nie, nie moze tego dłuzej ukrywać. W końcu nie tylko jej bliskich życie jest w niebezpieczeństwie.
-Wiecie... Muszę wam o czymś powiedzieć...
Kobiety spojrzały na nią uważnie.
-Kiedy dzwonił do mnie Manuel, nie chodziło wcale o Samuela... -Sandra odetchnęłą głęboko. -Dzwonił, by mi powiedzieć, że... Ritter, Adolf i Theodora uciekli z więzienia. Nie nagłaśniali tego w telewizji, bo nie chcą siać paniki...
-Sandra, ty chyba zartujesz...?! -zapytała mocno zszokowana Lucia.
Jednak nie dokończyłą, gdyż na korytarzu nagle rozległ się jakiś łomot i wszystkie trzy zamarły z przerażenia.

Pysia141192 - 2011-03-07 13:30:43

Amelia zaniepokoiła się dziwnym listem. Stała w jadalni, ale nie słuchała rozmów i przerażonych głosów.
    - Co to ma być? - pomyślała. - Kiedy wszystko się układa, robi się coraz gorzej.
Nikomu nie można ufać. Tylko Marcosowi - rozmarzyła się. - Czemu on jest z Carol? Co on w niej widzi?
Spojrzała na parę wchodzącą do sali, trzymająca się za ręce.
Wtedy zobaczyła Amaię, która dosłownie śliniła się na widok chłopaka.
    - Co za tupet! - pomyślała Amelia. - Jak ona śmie, robić to przy Carolinie? Nawet przy mnie. Wstydu nie ma! Już ja jej pokaże.
Amelia podeszła do dziewczyny,  niezauważona przez nikogo.
    - I co, myślisz, że masz jakieś szanse, u niego? - zapytała złośliwie. - Nie sądzę, że ktokolwiek oprócz mnie może rywalizować z  Caroliną! - oświadczyła.
    - Mylisz się - odpowiedziała Amaia i posłała uśmiech Marcosowi.
    - Taa? - zadrwiła Amelia. - To lepiej uważaj, bo jak będziesz się tak ślinić, to w końcu się poślizgniesz - dodała odchodząc.
I na nowo zaczęła rozmyślać o prześladowcy. Kto to mógł być?
    - Czy może to...??? Nie, nie, nie, to niemożliwe. Na pewno nie on, zresztą to musi być ktoś stąd...
    Gdy Hector skończył mówić, wysłał wszystkich z powrotem do sypialni.
Amelia szła powoli do swojego pokoju, gdy nagle zderzyła się z kimś za rogiem.
O mało, nie wywinęła orła, a ten ktoś przeszedł obok, nawet się nie zatrzymując.
Był ubrany na czarno od stóp do głów, twarz był ukryta w cieniu kaptura.
Amelię przeszedł dreszcz.
    - Kim był ten człowiek?
Ze strachem pobiegła do swojej sypialni i tam zaryglowała drzwi.
Oparła się o nie i powoli usiadła na podłodze.
Jeszcze nigdy się tak nie wystraszyła, z wyjątkiem TEGO DNIA.
Przesunęła się bliżej łóżka.
Sięgnęła ręką pod poduszkę i wyciągnęła zdjęcie.
Była na nim dziecko, słodkie maleństwo.
Widząc tę twarzyczkę Amelia zalała się łzami.
    - Oh, moje słoneczko, gdzie jesteś? - załkała.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi, które przerwało płacz kobiety.

Shiift - 2011-03-07 15:00:04

Detektywi siedzieli w swoim pokoju:
Ivan: Chyba musimy pobawić się w stare dobre czasy.
Marcos: Co masz na myśli?
Ivan: Musimy przeszukać ten ośrodek i zobaczymy co się znajdzie.
Carol: Masz racje. W końcu musieli nas jakoś tu znaleźć.
Viki: A co z Amaią? Zabieramy ją?
Marcos: Weźmiemy ją. Niech się dziewczyna wykaże.
W tym czasie do pokoju weszła Amaia.
Ivan: Dzisiaj w nocy przeszukamy ośrodek a ty idziesz z nami.
Amaia: Dobra.

Pablo - 2011-03-07 15:03:43

Noiret do tej pory tylko przysłuchiwał się przemowie Hectora w jadalni, ale poczuł, że powinien zabrać głos, więc przerwał mu na chwilę:
- To może być tylko jakiś głupi żart - zaczął - ale musimy być ostrożni. Jeśli to miało być zabawne, proszę osobę, która ma tak wybitne poczucie humoru, żeby przyznała się do tego teraz. Nie popadajmy też w paranoję, nic strasznego się przecież jeszcze nie stało i może nie stanie - próbował uspokoić pozostałych, ale sam przeczuwał, że tylko na strachu się nie skończy. Bał się jeszcze z innego powodu. Przyjechał tutaj żeby zacząć wszystko od nowa, lepiej poznać tych ludzi i zatrzeć złe wrażenie, jaki mógł pozostawić swoim dotychczasowym zachowaniem w internacie. Teraz nie będzie mu łatwo przekonać innych, że nie ma nic wspólnego z tym zamieszaniem.
Kiedy Hector skończył przemawiać i ludzie zaczęli się rozchodzić, Jacques także ruszył do swojego pokoju.

niusia_88 - 2011-03-07 15:20:47

Elsa czuła się zmęczona podróżą, myślala tylko o tym aby położyć się spać, lecz jak tylko zobaczyła list na poduszce wiedziała, że już dzisiaj nie zaśnie, mało tego, czuła, że zbliżają się kłopoty. Wzięła świeczkę i poszła na spotkanie, które ogłosił Hector. Na spotkaniu starała się z nikim nie rozmawiać, bolała ją głowa. Nie słuchała o czym rozmawiają, dopóki Noiret nie zabrał głosu. Wiedziała, że się zmienil i chce zacząć wszystko od nowa ale wciąż nie do konca mu ufała. Pomyślała, że musi z nim porozmawiac. Po przemowieniu położyła się od razu do łóżka, leżała patrzac w ciemnośc. Słyszała kroki i głosy podróżujących z nią przyjaciół. Nagle usłyszała rozlegający się łomot. Zamarła. Postanowiła jednak wyjść i sprawdzic co się stało. 

Krisztian - 2011-03-07 15:43:08

Marcos po ustaleniu z przyjaciółmi planu działania poszedł do Amelii sprawdzić co u niej słychać. Zastukał do jej pokoju.
- Marcos, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś. - powiedziała Amelia wpuszczając go do swego pokoju.
- Ty płaczesz? Co się stało? - pytał. - Co tam trzymasz w ręce?
- Nie, nic. Nic mi nie jest. Wszystko ok, tylko....znowu to samo. Znowu musimy przez to wszystko przechodzić. Nawet tutaj. - odpowiedziała.
- Spokojnie. - Marcos przytulił Amelię. - Wszystko się dobrze skończy. Obiecuję Ci to.
- Mam nadzieję.
- Zaufaj mi. - Marcos się uśmiechnął i wyszedł z pokoju.
Szedł korytarzem, gdy usłyszał wielki huk, a zza rogu wyłoniły się kłęby kurzu, dymu...
Postanowił wrócić po Amelię i razem sprawdzić co się stało.

el matador - 2011-03-07 16:48:15

Saul był troche zmęczony po wyczerpującej podróży a tu jeszcze ten list i zamieszanie no tak ... Więc wakacje skończone musiał wrócić do swojej pracy OTTOX może w każdej chwili zatakować , był troche zdziwiony że nawet tu jest jakaś osoba która spółpracuje z tymi draniami. A może to tylko zwykły żart?-pomyślał . Gdy Saul zastanawiał się tak czy to żart czy ottox usłyszał  jakiś huk  co ??? Czyżby jednak?? Postanowił szybkim krokiem sprawdzić co się dzieje gdy szedł  zobaczył Marcosa i Amelie dognił ich i razem pobiegli zobaczyć co się stało.

Calineczka_j - 2011-03-07 17:01:10

Lucas, Evelyn - jaką mam wiadomość. Szukałam Marcosa żeby mu dać buzi na dobranoc, ale jego nigdzie nie było. W ogóle nikogo nie było. Nawet Elsa nie chodziła po korytarzu sprawdzać czy śpimy. I nikt nas w ogóle nie pilnuje, zupełnie inaczej niż w Internacie. Schodzę do tej dużej ładnej sali, patrzę a tam drzwi zamknięte (tak lekko uchylone) i tam wszyscy byli: mamusia, wujek, nawet Rebeca, Maria i Marcos i jego przyjaciele. I wiecie co wszyscy rozmawiali o jakimś liście. I każdy tak dziwnie się patrzył. Jakby coś ich zaczarowało. Chciałam posłuchać, ale nic nie słyszałam. Jedynie że pod poduszką i w niebieskiej kopercie. Tak jak Wróżka Zębuszka, co zostawia grosiki pod poduszką jak zęby wypadają. Myślicie, że dorosłym też wróżka coś zostawia? Może jakieś większe pieniądze, które chowa do koperty. O jejku: wszystkim wypadły zęby jednego dnia :( Biedny Marcos, biedny wujek i mamusia. Nam to odrosną, ale im to już chyba nie. Musimy im jakoś pomóc. To na pewno przez to jedzenie, tutaj, okropne.

Oranjezicht - 2011-03-07 17:08:16

Lucas bardzo się cieszył z wyjazdu do Francji i to nie byle gdzie bo do samego Paryża, o którym wiele słyszał jak i widział zarówno w bajkach jak i w filmach. Był już raz na południu Francji, ale w dużo bardziej dramatycznych okolicznościach, uciekając przed mordercami z Ottox-u...Chłopiec zdecydowanie nie chciał teraz o tym myśleć, miał tylko nadzieję że te straszne chwile w życiu jego i jemu najbliższych... Cieszył się również bardzo że zarówno Paula jak i Evelyn są tutaj razem z nim... "Mam tylko nadzieję, że żadna z nich nie wpadnie na pomysł żeby się z nim całować przy wieży Eiffla" - myślał Lucas..



Chłopiec doskonale się bawił i bardzo mu się spodobało miejsce gdzie mieli mieszkać na czas pobytu. Wiele zmieniło sie jednak w momencie gdy chłopiec znalazł list pod poduszką..usiadł na łożku i zaczął płakać "Czyżbym znów nie mógł ufać nikomu...mam nadzieję że się mylę" - myślał ze strachem Lucas

Bazyl - 2011-03-07 17:17:15

Paula i Evelyn stały przed salą, za drzwia której wszyscy debatowali. Lucas gdzieśposzedł na chwilę. Dziewczyniki nie mogły nic usłyszec, temczasem w pokoju wszyscy zaczynali kierować sie do wyjścia. Dziewczynki odsunęły się od drzwi, stały na korytarzu i czekały na Lucasa.
- Wiesz, o co im chodzi z tymi listami? - spytała Evelyn
- Nie mam pojęcia, ale to musi być wielka sprawa...tylko... dostałaś jakiś list od wróżki? - Paula usiłowała ogarnąc sytuację
- No ja nie...chociaż...gdyby Lucas napisał dla mnie choć kilka słów...to na pewno poprawiłoby nasz związek...ostatnio trochę się ode mnei oddalił...myślisz, że to za sprawą tej pindy z trzeciej klasy?
- Evelyn, nie teraz! - zestrofowała ją Paula - Musimy dowiedzieć się, o co chodzi z tymi listami...zdaje mi się, że wujek zwołał wszytstkich na naradę...w każdym razie mówił cos takiego mamie...
- Gdzie ten Lucas? Jeśli jest z tą pindą to mu jaja urwę!
- Evelyn? Jakie jaja?
- Nie wiem...mam tak zawsze mówiła,  kiedy tata nie wracał długo z pracy, jeszcze zanim ją zostawił...
W tym momencie pojawił się Lucas
- No nareszcie! mam wazną sprawę, gdzie Ty byłeś? - pytała zdenerwowana Paula
- Cicho Paula! Nie krzycz na niego! - zdenerwowała się Evelyn - Znjdź sobie własnego narzeczonego i na niego sie wydzieraj! A Ty - tu wróciła sie do Lucasa - mów, gdize byłej? Z tą pindą?
- Evelyn, o co Ci chodzi? - Lucasa zamurowała - Nieważne, chodźcie, zoabczcie, co znalazłem w moim pokoju!
- Jak znwou strych to sie zdenerwuję... -Evelyn splotła ręce i wyciągnęła je w taki sposób, jakby chciała strzyknąć kostkami - Dlaczego Ty zawsze musisz mieć najfajniejszy pokój?
- Nieważne! - stanowczo powiedziała Paula - teraz musimy wyjaśnić sprawę listów.
- Listów? tata jakis dostał, miał na poduszce, wziąłem go i zacząłem czytać, ale w pólowie zdania tata mi go wyrwał i dalej czytał sam...dawno już nie był tak zdenerwowany... myślałem, że źli ludzie nas znaleźli...ktoś jeszcze dostał list?
- Wszycy! - krzyknęła Paula
- Wy też? - zdziwił się Lucas
- Nie, gdybyśmy go dostały to nie musiałbyśmy niczego wyjaśniać....co było w tym liście?
- ...sam nie wiem...coś o winie i ucieczce...
- masz ten list? - rzeczowo spytała Evelyn
- nie...tata go zabrał...ale... chodźcie! MUSICIE zobaczyć, co znalazłem!

Pysia141192 - 2011-03-07 18:34:52

Amelia podskoczyła przerażona. Uchyliła drzwi i zobaczyła Marcosa.
    - Marcos, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś. - powiedziała Amelia wpuszczając go do swego pokoju.
    - Ty płaczesz? Co się stało? - pytał. - Co tam trzymasz w ręce?
    - Nie, nic. Nic mi nie jest. Wszystko ok, tylko....znowu to samo. Znowu musimy przez to wszystko przechodzić. Nawet tutaj. - odpowiedziała.
    - Spokojnie. - Marcos przytulił Amelię. - Wszystko się dobrze skończy. Obiecuję Ci to.
    - Mam nadzieję.
    - Zaufaj mi. - Marcos się uśmiechnął i wyszedł z pokoju, nie zamykając drzwi.

    - O matko całe szczęście, że nie pytał za dużo o zdjęcie. Chyba nawet nie zauważył, że to fotografia. Zaczęłyby się pytania, a tego bym nie chciała - myślała sobie.
Zanim zdążyła pomyśleć o czymkolwiek więcej, coś potoczyło się po podłodze do jej pokoju, zamigało czerwone światełko, a po chwili rozległ się huk i kłęby dymu przeniknęły powietrze.
Amelia zaczęła się krztusić. Zgięła się wpół, uderzając kolanami o podłodze.
Nie wiedziała jak długo, by tak klęczała, gdyby Marcos nie zawrócił i nie pomógł jej wyjść z zadymionego pokoju.
    - Co się stało? - wycharczała. Bolało ją gardło, oczy łzawiły.
Była zdezorientowana. Najpierw list, potem ten zamaskowany człowiek, a teraz to. Czyżby ktoś próbował się jej pozbyć?
    - O, Boże! W pokoju zostało zdjęcie! Musi po nie wrócić.
Wiedziała, że nie może wyznać Marcosowi prawdy, więc wyrwała się z jego uścisku i pędem ruszyła do swojej sypialni.
    - Co robisz?! - wrzasnął Marcos pędząc za nią. - Zwariowałaś?!
Amelia wpadła do pokoju. Chwyciła zdjęcie leżące na podłodze. Obok znajdowała się tajemnicza koperta.
    - O nie!
Zanim Marcos dobiegł do pokoju zdążyła ukryć zdjęcie i kopertę pod koszulką.
    - Co robisz? - krzyknął na nią.
    - Nie zabrałam komórki, a nie chciałam, aby się zniszczyła.
Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem.
    - Naprawdę chodziło o komórkę? A  nie czasem o to tajemnicze zdjęcie?
Amelii zaschło w gardle.
    - I co mam, mu powiedzieć?
Odchrząknęła i spojrzała mu w oczy.
    - Czy naprawdę uważasz, że to twoja sprawa? Nie dopowiem ci.
    - Skoro tak, nie musisz odpowiadać. - Chłopak niedbale wzruszył ramionami. - Lepiej chodźmy do sali jadalnej, bo tam wszyscy pewnie się znajdują. Na pewno usłyszeli ten huk.

Po drodze spotkali Saula, i razem z nim zabrali się do jadalni.
Przed wejściem Amelia zatrzymała się sprawdzając czy nic nie zgubiła.
    - A  jednak zdjęcie, tak? - zapytał Marcos. - Czemu jest takie ważne?
    - To nie jest twoja sprawa, Marcos! - zezłościła się Amelia.
    - Wszystko, co dotyczy ciebie jest moja sprawą. Zawsze tak było i będzie.
    - Doprawdy? - usłyszeli zza pleców.
Oboje odwrócili się jak na komendę.
Stała tam Carolina, z załamaną miną i łzami w oczach.
    - Taak Marcosku, wytłumacz swojej dziewczynie, czemu tak jest i będzie – uśmiechnęła się Amelia i ruszyła do wejścia.
Obejrzała się za siebie.
Marcos zbliżał się do Carol, a ta odkrywszy jego zamiar, ruszyła biegiem w przeciwną stronę. 
Chłopak ruszył za nią.
    - Carol, błagam, zaczekaj! - W jego głosie słychać było rozpacz.
    - Mogę to robić zawsze, – pomyślała Amelia i z jej oczu również popłynęły łzy – ale on już nigdy nie będzie mój.
:D

daglas89 - 2011-03-07 18:46:35

od MG prosiła bym nie zajmować miejsca tzn. Pisać post "TWORZE" bo blokujecie innych uczestników gry którzy chcieli też coś wstawić ale nie wiedza co u was będzie.
Dziękuje za uwagę i życzę dalszego twórczego pisania :*



*PS. Pati to nie jest skierowane do ciebie tylko do wszystkich.

Larita - 2011-03-07 19:02:36

Maria była przerażona "Historia znów się powtarza! Dobrze, że Fermin z Jacinta zostali w Internacie, przynajmniej oni są bezpieczni, ale co z Ivanem! Muszę go przecież chronić!! Co ja mam zrobić..kto jest zdrajcą i czy w ogole jest między nami zdrajca czy ktoś próbuje tylko między nami namieszać!"
Rozmyslania Marii przerwał huk!
"A to co takiego?!"
Maria udała się do jadalni majać nadzieję, że reszta przyjaciół tam jest i dowie się co się stało. Tuż przed drzwiami do jadalni mineli ją pędząc jak burza zapłakana Carol a za nią Marcos.
"ehh dzieciaki i ich miłostki"
Maria weszla do jadalni  izobaczyla ze wszyscy dorosli się tam zebrali.
-Co się stało? Co to za huk?! Wszyscy są cali??

jenny - 2011-03-07 20:42:12

Julia ,byla zalamana, myslalam ,ze to juz koniec i ta,ze  wycieczka bedzie wspanialaym  przezyciem . Tak sie cieszyli z Ivanem, a tu znow to samo...I do tego ta Amaia,nie odstepuje ich na krok  - niby zalezy jej na Marcosie ,ale widziala ,jak Ivan na nia patrzyl. w glowie Julii klebila sie masa mysli, nagle te rozmyslania przerwal huk "Co to bylo?" Julia pobiegla do jadalnii

daglas89 - 2011-03-07 21:21:31

Podsumowanie!



Julia pobiegła do jadali ale nie dotarła do niej została zepchnięta ze schodów próbowała się ratować chwytając barierkę ale to nic nie pomogło. Zleciała na dół uderzając głową w każdy schodek.  Ludzie zgromadzenie w jadali wyszli zobaczyć co się stało, u stup schodów zobaczyli leżącą Julię. Ivan podbiegł do niej i sprawdził co się stało ale nie wyczuł pulsu. Lucia pomóż jej!!!! zaczął krzyczeć chłopak.

Lekarka podeszła do dziewczyny ale stwierdziła że mam skręcony kark i nie może już jej pomóc reszta zebranych była w szoku. Nie wiedziała co powiedzieć, każdy miał rożne myśli czy za tym stał OTTOX?

Ivan tulił martwe ciało ukochanej gdy zauważył niebieską kopertę.

I co? Nie wierzyliście że to my! Teraz jest was o jednego mniej. Za bardzo węszycie i są tego skutki uboczne. Nie igrajcie z nami bo może być gorzej …


__________________________________________________________________________________________

Dziś za sprawą mafii ginie:Julia

Jenny proszę o nie wypowiadanie się w tym temacie.

Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3. Hector
4. Sandra
5. Maria
6. Paula
7. Noiret
8. Martin
9. Lucia
10. Victoria
11.
12. Carol
13. Ivan
14. Evelyn
15. Amaia
16. Amelia
17. Saul
18.Elsa
_________________________


*PS. Jutro głosowanie :)

paulax5 - 2011-03-07 21:30:48

Lucia podeszła do Julii i zaczeła ją reanimować jednak to nie miało już sensu gdyż dziewczyna nie zyła....
Wszyscy stali dookoła kompletnie zaskoczeni tym co się stało. Ivan siedział i tulił swoją dziewczynę

-Proszę o pozostanie w jadalni-zwrócił sie do reszty osób HEctor, zwłaszcza do dzieci
Lekarka wstała i podeszła do Hectora i Rebecki
-to...to.. nie możliwe, czy oni nigdy nie dadzą nam spokoju?? -zastanawiała się kobieta
-teraz musimy tylko dowiedzieć sie kto mógł to zrobić- dodała Rebecka patrząc na bladego Dyrektora
Zaraz dołączyła tez Elsa, która tak samo było w szoku widząc martwą dziewczynę
-teraz musimy coś postanowić, dzieciaki nie mogą o tym wiedzieć przynajmniej te małe bo wiadomo ze przed Ivanem i spółką nie da się tego ukryć...

Calineczka_j - 2011-03-07 22:06:09

paulax5 napisał:


-teraz musimy coś postanowić, dzieciaki nie mogą o tym wiedzieć przynajmniej te małe bo wiadomo ze przed Ivanem i spółką nie da się tego ukryć...

Niestety było już za późno. Ciekawska Paula, usłyszała płacz Ivana i pobiegła na dół. Zobaczyła Julię leżącą na podłodze i płaczącego Ivana. Lucia stała obok.
- Co się stało Juli?? - zapytała dziewczynka. - Wygląda tak jakoś strasznie blado... źle się czuje? A czemu Ivan płacze. Dlaczego nikt nic nie mówi, czemu mi zasłaniacie oczy, traktujecie mnie jak dziecko, a ja wiem co się stało. To na pewno przez to okropne jedzenie. Najpierw wypadają zęby, a teraz Julia zasłabła. Nie podoba mi się ta wycieczka, ja chcę wrócić do domu...

Julia25 - 2011-03-07 22:14:10

Sandra wpatrywała się z przerażeniem w martwe ciało Julii. Przed oczyma stanęła jej uśmiechnięta dziewczyna, która na wieść o wycieczce skoczyła Ivanowi na szyję. A teraz leżu tu sztywna ze skręconym karkiem.
-Przecież równie dobrze tu mógł teraz leżeć każdy z nas. -pomyślała a łzy pojawiły się jej w oczach. -Nie, nie można dłuzej czekać. Nie ma wątpliwosci, że ucieczka nazistów byłą tylko zbiegiem okoliczności. Ci dranie muszą być tutaj i obserwować każdy ich ruch. Trzeba podjąc odpowiednie kroki.
Sandra podeszła do Hectora, Rebecki i Lucii.
-Wracaj do pokoju, nie powinnaś na to patrzeć. -powiedział do kobiety brat.
-Hector, musimy porozmawiać. -powiedziała z naciskiem Sandra.
Mężczyzna spojrzał na nią. Wpatrywała się w niego upartym wzrokiem. Wiedział już, ze za nic nie zmieni zdania. Ale czy to nie mogło poczekać? Musieli się przecież teraz zająć ciałem Julii.
-Dobrze, zajmiemy się tylko zwłokami i zaraz porozmawiamy...
-Hector. -przerwała mu Rebecka. -Sandra miałą niepokojący telefon od Manuela. Naziści uciekli.
-Co? Ale... Jak? To niemożliwe... -mężczyzna był mocno zdziwiony.
-To niestety prawda. -powiedziała Sandra. -Przy okazji zabili dwóch policjantów. Władze nie chcą rozgłosu, ale pewnie wcześniej czy później to się wyda. Boję się, bo jestem pewna, ze to wszystko to ich sprawka. Te listy i... I to co się dzisiaj stało...
-Sandra, ale jesteśmy w innym kraju. Jak oni nas znaleźli? Przecież to niemożliwe.
-Uciekli w ten sam dzień, co wyjechaliśmy z kraju. Samuel jest sam, tylko pod opieką Manuela! Znowu się zaczął ten koszmar, oni chcą nas wszystkich pozabijać...
-Siostra, spokojnie. Nie jesteśmy jeszcze pewni, ze to co mówisz ma jakiś zwiazek z tym, co sie teraz dzieje.
-Hector, trzeba to przedyskutowac. -powiedziała spokojnie Rebecka. Każdy możliwy ślad trzeba zanalizować.
Mężczyzna spojrzał po zgromadzonych.
-Dobrze. Zajmiemy się tym jutro z samego rana.  Musimy odpocząc. Zajmę się z Martinem zwłokami a wy idźcie do pokoi. -spojrzała na siostrę. Była cała blada. -Lucia, daj może coś Sandrze na uspokojenie? :)
-Chodź moja droga. -zwróciła się lekarka do kobiety. -Idziemy na górę. Niech Hector się tym zajmie. Nic tu po nas...

Jednak nagle się zatrzymały, gdyż ze schodów zbiegła Paula.

Calineczka_j napisał:

- Co się stało Juli?? - zapytała dziewczynka. - Wygląda tak jakoś strasznie blado... źle się czuje? A czemu Ivan płacze. Dlaczego nikt nic nie mówi, czemu mi zasłaniacie oczy, traktujecie mnie jak dziecko, a ja wiem co się stało. To na pewno przez to okropne jedzenie. Najpierw wypadają zęby, a teraz Julia zasłabła. Nie podoba mi się ta wycieczka, ja chcę wrócić do domu...

Sandra spojrzała z przerażeniem na córkę. Jak jej wytłumaczyć, co się stało?

Oranjezicht - 2011-03-07 22:24:46

Lucas biegl korytarzem krzycząc "Paula Paula", zwolnił dopiero kiedy zobaczył dużo ludzi stojących przy schodach, w tym nauczyciele i uczniowie z Internatu. Kiedy w końcu przepchnął się między stojącymi ludżmi i miał pełny widok, zobaczył zakrwawioną Julię, płaczącego Ivana i Lucię nacylającą się nad Julią. Lucas wiedział, że musi ochronić Paulę i Evelyn przed takimi widokami, gdyż żadna dziewczynka nie powinna oglądać takich widoków... "Ja jestem już mężczyzną i muszę zobaczyć co się dzieje..." myślał Lucas "Paula widzisz to chyba nie może być jedzenie, mam nadzieję, że nie widziałaś jak ona strasznie wyglądała...nie chcę tu już zostawać tak jak i Ty chcę wrócić do Internatu tam przynajmniej znam każdy jeden kąt..a tutaj wszystko jest obce i wieczorem takie ponure...aż się boję co tym razem przyśni mi się w nocy..."

Krisztian - 2011-03-07 22:39:19

Marcos biegł za Carol, gdy usłyszał krzyk Ivana. Carol odwróciła się, spojrzała na Marcosa i pobiegła za nim na dół.
Przy chodach ujrzeli leżącą Julię. Carol podbiegła do Ivana i zapytała: - Co się stało?
Ten, zapłakany nie mógł nic z siebie wydusić. Podał jej tylko kartkę z koperty.
Carol przeczytała i przerażona rzuciła się w ręce Marcosa.
- Obiecaj mi, że nigdy mnie nie opuścisz? - mówiła przez łzy.
- Oczywiście, że Ci obiecuję, kochanie. Nigdy.
Marcos zauważył Paulę. Złapał Carol za rękę i podbiegli do niej.
- Paula, chodź stąd. - powiedział Marcos.
- Ale co jej jest? Czemu ona się nie rusza? - pytała.
- Zemdlała. Musi jechać do szpitala. - odpowiedziała podchodząca Sandra.
- Będzie żyć? Nie powinna leżeć na ziemi, bo się zaziębi.
- Nie wiem kochanie. Chodźmy stąd. - powiedział Marcos.
- To ja pójdę sama. Pobiegnę do Evelyn i Lucasa.
- Dobrze. Skoro chcesz. Tylko nie mów im nic o tym co widziałaś.
- Oni już wiedzą. - powiedziała Paula i wskazała palcem na kąt, w którym stali.
Gdy Paula do nich poszła Marcos z Carol wrócili do Ivana. Pocieszali go, lecz wszystko na marne.
Dobiegła do nich Maria, która rzuciła się w objęcia Ivana.

crisfan - 2011-03-07 23:11:28

Carol było tak strasznie żal Ivana. On tak bardzo kochał Julię. Chciała mu jakoś pomóc ale nie wiedziała jak.

Krisztian napisał:

Gdy Paula do nich poszła Marcos z Carol wrócili do Ivana. Pocieszali go, lecz wszystko na marne.
Dobiegła do nich Maria, która rzuciła się w objęcia Ivana.

Carol zauważyła Viki i do niej podeszła. Straciła jedną przyjaciółkę teraz była jej potrzebna druga.
Viki była wstrząśnięta śmiercią Julii. Poszły razem z do pokoju.
-Carol musimy dowiedzieć się kto jej to zrobił.
-Zgadzam się. Powinnyśmy przeszukać ośrodek jak wcześniej mówił Ivan.
-On teraz jest zbyt załamany
-Pójdziemy same. Może uda nam się coś odkryć.
-Carol tu jest morderca!!!! Nie chce skończyć jak Julia. Musimy pogadać z Marcosem i Amaią.
-To chyba nie najlepszy pomysł...Viki nie mamy czasu. Chodźmy same
-Carol czy coś się stało?
-Musimy znaleźć morderce Julii to wszystko...-i wyszły z pokoju.
Carol nie chciała rozmawiać o tym co zobaczyła wcześniej. Za bardzo ją to zabolało, a teraz jeszcze Julia nie żyje. Dziewczyna chciała się dowiedzieć kto chce ich skrzywdzić. Nie tak sobie wyobrażała tą wycieczkę... Dziewczyny szły korytarzem gdy zobaczyły Amaie. Carol nie miała ochoty z nią rozmawiać.
Amaia zagadała do Viki, a Carol poszła przed siebie. Chyba nic dzisiaj nie będzie z tego węszenia. Po drodze spotkała Lucie.
-Dobrze się czujesz?
-Boli mnie głowa.
-Chodź ze mną w pokoju mam tabletki.

el matador - 2011-03-08 00:04:28

Co już ?? To nie możliwe stwierdził Saul .... OTTOX nigdy nie działał tak szybko ..... patrzył smutno w kierunku zabitej dziewczyny ... Musi być ich wiencej dwóch  może trzech pomyślał , gdy nagle zrobiło mu się słabo , za dużo wrażeń na jeden dzień muszę odpocząć udał się do kuchniu napić się wody gdy wracał już do swojego pokoju pomyślał że może Lucia ma coś na uspokojenie postanowił zajerzeć do niej.
-Cześć Lucia słuchaj masz może jakieś tabletki na uspokojenie zrobiło mi się słabo z tego wszystkiego.. ? Niemoge dalej uwierzyć jak to się mogło stać taka młoda dziewczyna .. Co o tym sądzisz czy to mógł być OTTOX ??

paulax5 - 2011-03-08 00:20:31

crisfan napisał:


Dziewczyny szły korytarzem gdy zobaczyły Amaie. Carol nie miała ochoty z nią rozmawiać.
Amaia zagadała do Viki, a Carol poszła przed siebie. Chyba nic dzisiaj nie będzie z tego węszenia. Po drodze spotkała Lucie.
-Dobrze się czujesz?
-Boli mnie głowa.
-Chodź ze mną w pokoju mam tabletki.


Lucia wraz z Carol poszła do pokoju lekarki, gdy tylko kobieta weszła zaczeła otwierać drzwi do pokoju podbiegł do niej Tomás
-czesc mamusiu, czemu Cię tak długo nie było? Ja juz się wykąpałem i umyłem ząpki i teraz czekam na bajkę!- krzyknał chłopiec
-poczekaj kochanie musze dać Carol tabletkę, bo boli ja głowa i później się Toba zajmę, dobrze?- Lucia odwrócił się w stronę dziewczyny i uśmiechneła się- już szukam tych tabletek
Carol w tym czasie podeszła do chłopca
-Hej! jaką bajkę Mama będzie Ci czytać? -chłopiec nie smiało spojrzał na Carol
-pionkia, to moja ulubiona bajka
-Carol, proszę-tabletką, jeśli Ci nie przejdzie to zawsze możesz do mnie przyjść jeszcze raz, dam Ci coś mocniejszego wtedy
-nie, powinno wystarczyć
w tym momencie do pokoju zapukał Saul, widząc Carol i chłopca poprosiła Lucie
-Lucia, możesz na chwilkę
-nie bardzo, bo miałam poczytać Tomásowi bajkę...
-to może ja mu poczytam- zaproponowała Carol
-na pewno?
-tak spokojnie poczytam mu, zgoda Tomás?
Chłopiec pokiwał główką na znak, że się zgadza a Lucia wyszla z Saulem na korytarz

el matador napisał:


-Cześć Lucia słuchaj masz może jakieś tabletki na uspokojenie zrobiło mi się słabo z tego wszystkiego.. ? Niemoge dalej uwierzyć jak to się mogło stać taka młoda dziewczyna .. Co o tym sądzisz czy to mógł być OTTOX ??

Lucia wróciła na chwilę do pokoju wzieła tabletki podała Saulowi
-po tym powinnieneś się lekko uspokoić.
-Dziekuje Lucia
-nmzc a wracając do Twoich pytan to Ja już sama nie wiem ale jeśli nie OTTOX to kto? Komu mogło by zależeć na śmierci Julii?


El matador licze na jakis dalszy ciąg naszej rozmowy

Po rozmowie za Sulem, Lucia wróciła do pokoju i zaobczyła prawie śpiącą Carol
-widzę, że zasypiasz wraz z małym
-nie ja...tak tylko leże
-dziękuje za pomoc, to może jak już Tomás śpi to może napijesz się ze mną czegoś? :D
(z okazji dnia KOBIET :D ) herbaty np :P

I tak pijąc pyszną herbatkę i nie tylko :D Później Carol rozmawiała z Lucią wspominając swoją przyjciółkę Julię

daglas89 - 2011-03-08 01:59:12

Rebeca była wstrząśnięta tym wszystkim co się działo wokół niej. Śmierć Juli ujawnienie Ottox-u. Wymarzona wycieczka do Paryża zmieniła się w koszmar a myślała że miło spędzi czas z rodziną i przyjaciółmi o odpocznie od życia codziennego i się trochę rozerwie ale naziści popsuli jej plany jak zwykle.

Kobieta zostawiła towarzystwo w jadali i poszła zobaczyć do pokoju czy jej córeczka już się nie obudziła z drzemki.
Gdy weszła mała skakała po łóżeczku przenośnym. Gdy zobaczyła kto wchodzi uśmiechnęła się szeroko i zawołała:

-MAMA!!!!

-Cześć cukiereczku :*

Dziewczynka zaczęła jeszcze bardziej skakać po łóżeczku. Skończyła 1,5 roczku a była wypisz wymaluj wersją swojego ojca, choć miała inny kolor oczy i włosów bardzo przypominała jej męża. Rebeca wyjęła malutką i postawiła na ziemi mała od razu zaczęła biegać. Trzeba było zawsze na nią uważać bo było to istne srebro to co dotknęło zepsuło i zawsze było jej pełno. Lukas czasami był zazdrosny o siostrę tylko dlatego że poświęcali jej więcej uwagi ale ją ubóstwiał i nie dał by jej skrzywdzić. Ja to często mówił że jest jego malutką kruszynką która kochał :* i troszczył się o nią. Dla Martina była oczkiem w głowie chociaż starał się nigdy nie wyróżniać żadnego z dzieci i być sprawiedliwym dla obojga to Rebeca wiedziała że Oliwka okręciła sobie ojca wokół palca choć była jeszcze malutka to i tak podbiła jego serce. Tak rozmyślając kobieta krzątała się po hotelowym pokoju a jej córeczka biegała za nią i cały czas się śmiała.

-TATA!

-Choć tu moje słoneczko :*

Mężczyzna wziął mała w ramiona i zaczął się z nią kręcić wokół siebie a dziewczynka piszczała z uciechy. Tak się wygłupiając mężczyzna zauważył że jego żona posmutniała i siedzi nieszczęśliwa na brzegu łóżka.

Postawił Oliwkę na ziemię i podszedł do ukochanej.

-TATA, lesce laz!
-Za chwile słoneczko tatuś się z tobą pobawi, chce porozmawiać z mamusią. Idź się pobawić zabawkami.

-Kochanie co ci jest?
-Nic.
-Przeciecz widzę.
-To źle widzisz.
-Rebeco!
-Co?!
-Mów o co chodzi, a nie mnie zbywasz!
-Boje się Martin.
-Ale czego?
-Tego wszystkiego. Że nas odnaleźli że życie Oliwki, Samuela, Luci, Sandry, Amelii jest w najbardziej zagrożone że oni chcą się na nas wszystkich zemścić za to że wylądowali w więzieniu i że przeszkodziliśmy im w planach.
-Myślę że za bardzo się zamartwiasz. Daj spokój jesteśmy na wakacjach to czas relaksu.
-Tak ale …

Pablo - 2011-03-08 09:59:20


Noiret długo przyglądał się w milczeniu temu co się działo. Nie pierwszy raz widział martwą osobę, ale tym razem czuł się inaczej. Teraz już wiadomo, że to nie są żarty. Co gorsza, tym razem nie kontrolował sytuacji.
"Trzeba jak najszybciej podjąć odpowiednie kroki" pomyślał "muszę przekonać wszystkich, żeby działać wspólnie, tylko jak to zrobić, skoro nikomu nie można zaufać?"
Zauważył, że Elsa teraz również stoi z boku, w ciszy obserwując zajście. Zawsze zdecydowana i pewna siebie, teraz wydawała się być zagubiona. Podszedł do niej.
- To straszne co się stało - powiedział - ale nie możemy się załamywać. Trzeba działać.
Elsa popatrzyła na niego. Jej spojrzenie było nieobecne.
- Chodźmy stąd - zaproponował, a po chwili powiedział - Kto może za tym wszystkim stać? Myślałem, że to wszystko już dawno za nami. Musimy jak najszybciej znaleźć mordercę.

Calineczka_j - 2011-03-08 13:45:20

Po wczorajszym wydarzeniu Paula nie mogła spać. Wiedziała że stało się coś poważnego, ale nie rozumiała jeszcze jak bardzo. Dużo czasu minęło zanim zasnęła, choć nie śniło jej się nic strasznego obudziła się z krzykiem. Za oknem było jeszcze ciemno, wiał delikatny wiatr, a Paula czuła się wyjątkowo niespokojnie, czuła że zbliżają się kłopoty.
Evelyn spała spokojnie, jak gdyby nigdy nic - Evelyn, Ebelyn obudź się - wołała Paula.
Niestety Evelyn nawet nie drgnęła. Spała jak kamień i chyba nic nie było w stanie jej obudzić.
Paula wiedziała że nie zaśnie sama, pójdę do mamusi ona mnie utuli.
Kiedy Paula szła do pokoju Sandry, zobaczyła jakieś cienie w sali gimnastycznej.
- To niemożliwe. Ktoś nie śpi o tej porze? Wydawało jej się że słyszy Ivana. Biedaczek pewnie martwi się o Julię i nie może spać. Ja raczej i tak już nie zasnę, lepiej pójdę go pocieszę.
Kiedy dziewczynka chciała otworzyć drzwi do sali gimnastycznej, poczuła mocne uderzenie w tył głowy. A potem zemdlała.

sirdarius64 - 2011-03-08 14:41:39

Amaia po tej tragicznej stuacji nie mogeła spać, dlatego też wyszła przejść się do kuchni zrobić sobie herbatę. Po drodze zobaczyła leżącą sylwetkę. Odrazu podbiegła i zauważyła że to Paula. Krzyknęła: "O Boże"!. Staż u Lucji nauczył ją pierwszej pomocy, dlatego też zaczęła sprawdzać jej obrażenia. Gdy zauważyła ranę na głowie zaczęła wołać o pomoc: "Pomocy! Słyszy mnie ktoś?!" Pierwszy przybiegł Hector, zaraz potem Marcos, który szukał Pauli po tym jak zauważył że nie ma jej w pokoju. Hector wziął ją na ręce i pobiegli wszyscy do Luci, by ta pomogła Pauli. Amaia i Marcos nie zostali wpuszczeni do izby chorych. Amaila wiedziała że ma teraz szansę z Marcosem. Zaczęła przytulać go i mówić:
-Nie martw się Marcos. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
-Zatłukę tego kto to zrobił! - mówił przez zaciśnięte zęby, ze złości. - Nie zostawię tego tak! Najpierw Julia, potem moja siostra! Musimy z Ivanem, Carol i Viki zacząć dochodzenie.
Hector wyszedł do nich i powiedział: "Wszystko będzie z nią dobrze. Lucia dała jej środki przeciwbólowe i teraz śpi. Będziesz mógł odwiedzić ją rano, gdy wstanie." Marcos z Amai wrócili do swoich pokojów i poszli śpać.

paulax5 - 2011-03-08 16:06:18

Lucia niestety w nocy musiała przerwać swoja rozmowe z Carol i musiała zejść do izby chorych zająć się Paulą, która nie była w najlepszym stanie. lekarka musiała zszyć dziewczynce rane głowy, dała środki znieczulające i mała wkońcu zasnela ale oczywiście Lucia postanowiła zaostać przy Paulii do rana na wypadek gdyby się coś działo wkońcu to uderzenie w głowę a to może się różnie skończyć czasem problemy pojawiają się dopiero po kilku godzinach... -nie, nie mogę tak myśleć, na pewno bedzie dobrze.. musi byc dobrze
-Hector możesz iść ja przy niej będę z resztą teraz po tych lekach i tak będzie spała
-ale.. nie moge jej tak zostawić...
-ale nie zostawiasz samej, będzie ze mną, obiecuję ze nic jej nie bedzie a rano powiedz Sandrze zeby do mnie przyszła i tylko proszę Cię nic nie mów o tym wypadku i ze chodzi o Paule, ja jej o tym powiem delikatnie nie chce by znow zemdlała lub bała sie o córke na zapas
-dobrze, rano jej o tym powiem
-Hector!!
-tak?
-kto mógł zrobić coś takiego?? Kto mógł uderzyć mała dziewczynkę...
-nie wiem Lucia ja jak przyszłem to nikogo nigdzie nie zastałem, Paula musiała coś zobaczyć albo usłyszeć moze czego nie powinna była...
-ja ciagle w to nie wierze, czyzby OTTOXowi tak bardzo zalezało na nas... ze nie powstrzymaja sie przed niczym? Może Paula jak się obudzi to coś nam opowie, moze cos bedzie pamiętała
Hector wyszedł na korytrz i rozmawiał z Amaia i Marcosem po czym pogonił ich do łóżek, pożegnał z Lucią i równiez udał się do swojego pokoju...

el matador - 2011-03-08 16:21:10

- Właśnie ... Myśle że to był OTTOX słszałem że Wulf uciekł z więzienia ale nie mógł to być on jak  przeciesz wszedłby niezauważony... jedno jest pewne wśród nas jest zdrajca i myśle że nie jest to jedna osooba a wiencej .... Pomyśl tylko te listy potem śmierć Juli przeciesz jedna osoba nie niedałaby rady sama tego zrobić myśle że jest ich dwóch albo trzech... Musimy coś zrobić rzekł Saul
- Porozmawiamy o tym rano jest już pozno a ja miałam poczytać  Tomasowi bajke na dobranoc powiedziała Lucia i tak ich rozmowa dobiegła końca.

Tak Lucia ma racje jest już pózno lepiej się położe i rano wszystko przemyśle na nowo.

Pysia141192 - 2011-03-08 16:51:27

Słysząc krzyki Amelia podążyła za odgłosami. Widząc Ivana trzymającego w ramionach zmarłą tragicznie Julię, gorzko zapłakała.
    - Boże, cóż te dzieciaki uczyniły, że tak je karzesz? - pomyślała.
    - To nie życie, to piekło. Czy ktoś kiedykolwiek przeszedł więcej niż oni? - szepnęła, kiedy mężczyźni zabrali ciało dziewczyny.
Krzyki Ivana dudniły jej w uszach, kiedy szła do sypialni.
    - Jak żyć, kiedy dzieją się takie rzeczy?
W połowie drogi zawróciła. Postanowiła porozmawiać z Marią.
Powinna ją zrozumieć, w końcu jej także odebrano dziecko.
Miała nadzieję, że nikogo po drodze nie spotka.
Nie uszła nawet pięciu kroków, gdy zza rogu wyszedł Noiret.
    - Możemy porozmawiać? - zapytał cicho.
    - Byle szybko - odpowiedziała Amelia. - Nie chce by widziano nas razem, bo pomyślą, że spiskujemy
    - Słyszałaś co się stało z Evanem Rodriguezem, facetem, który donosił ci o dziecku?
    - Nie, a co miało mu się stać? - zdziwiła się, ale widząc poważną minę Jacquesa od razu skojarzyła fakty. - Zabili go, tak?
    - Tak, pojedynczy strzał w głowę z bliskiej odległości, facet zmarł w swoim domu. Brak świadków. Znalazła go żona. Jego mózg rozprysnął się na ścianie.
    - O Boże - jęknęła. - Jeśli Elisie coś się stanie, umrę.
    - Nie denerwuj się, zrobimy wszystko, by odzyskać twoje dziecko - pocieszył ją Noiret. - Już nad tym pracują.
    - Agenci Specjalni? - zapytała. - Wierzę, że im się powiedzie.
    - Powiedziałaś Marcosowi?
    - Chyba żartujesz! Nie zrujnuje mu życia... chciałam... rozdzielić go z Caroliną, ale co to da, jeśli ta druga... Amaia się za niego zabierze?
    - Myślisz, że się domyśla?
    - Kto, Marcos? Nie, nie sądzę. Wyjechałam na pięć miesięcy, ale nie sądzę, żeby się domyślił.
    - Powinien znać prawdę, mimo wszystko - stwierdził Noiret. - Na pewno chciałby wiedzieć, że został ojcem.
Nagle usłyszeli szelest. Ktoś podsłuchiwał ich rozmowę.
    - O Boże! - pomyślała Amelia.

niusia_88 - 2011-03-08 17:08:01

Elsa stała w ciemnym rogu korytarza i nie dowierzała własnym uszom? Czy to mozliwe aby Noiret i Amelia rozmawiali o tym, ze ma ona dziecko z Marcosem? To chyba niemożliwe! Jednak nie było to w tym momencie najważniejsze. Właśnie zginęła uczennica, Elsa bała się, że to jeszcze nie koniec. "Nawet nie ma gdzie uciekac, znależli nas w Paryzu, wszedzie nas znajda" pomyslała. Czuła, że potrzebuje rozmowy, że nie może byc teraz sama, postanowiła, że pojdzie do Marii. Po drodze spotkała Hectora
- Elsa, ktoś uderzył Paulę w głowę- wyszeptał, rozglądając się nerwowo
- Hector...- urwała i popłakała się - czy tego nie za wiele?- wydusiła łkając
- Spokojnie, odzyskała przytomność, Lucia świetnie się nią zajmie
- Ale Julia, wszyscy, wszyscy przeciez jestesmy w niebezpieczenstwie! Trzeba coś zrobić Hector, pomóź mi, musimy razem znalezc morderce. A co jesli wśród nas jest zdrajca?
- Myślałem o tym, ale to chyba nie możliwe, bo kto? Każdy z nas duzo przezyl w zwiazku z OTTOXEM
- Noiret?
- Mam nadzieje, że nie. Bardzo się zmienił
- Tak sie boje, Hector- i powiedziawszy to przytuliła się do mężczyzny

Bazyl - 2011-03-08 17:09:36


Evelyn obudziła się. Spojrzała na łóżko Pauli, ale...było puste.
-Paula? - Evelyn rozejrzała sie po ciemnym pokoju, nikt nie odpowiedział - pewnie jest w toalecie...dlaczego mnie nie obudziła?...
Evelyn wstała, rozejrzała się jeszcze raz po pokoju i wyszła. Na korytarzu było pust. Dziewczynka nie znała jeszcze tych korytarzy, nie widziała, kto jest w którym pokoju. jedne drzwi były uchylone, przechodząc Evelyn usłyszała rozmowę:

Pysia141192 napisał:

[color=#4B0082] - O Boże - jęknęła.
- Jeśli Elisie coś się stanie, umrę.
    - Nie denerwuj się, zrobimy wszystko, by odzyskać twoje dziecko - pocieszył ją Noiret. - Już nad tym pracują.
    - Agenci Specjalni? - zapytała. - Wierzę, że im się powiedzie.
   

W Tym momencie Evelyn usłyszła czyjeś kroki, niewiele myśląc schowała się pod hotelowym wózkiem z jedzeniem.

Pysia141192 napisał:

[ - Powiedziałaś Marcosowi?
    - Chyba żartujesz! Nie zrujnuje mu życia... chciałam... rozdzielić go z Caroliną, ale co to da, jeśli ta druga... Amaia się za niego zabierze?

- Marcos? Ojcem? - dziewczynka była bardzo zdziwiona, chciała zobaczyć, kto to powiedział. Rozpoznała tylko głos Amelii, ale kim był ten mężczyzna? Z ukrycia nie mogła się wychylić, zwłaszcza, iż obok stała Elsa, ta jednak zatrzymałą sie tylko na chwilę i ruszyła dlalej, pare sekund później
Noiret wystawił głowę z pokoju, zdawał sie uważnie rozglądać, ale chyba nie dostrzegł ukrytej Evelyn.
"jak to dobrze, że mnie nie zauważył! ....musze natychmiast znaleźć Paulę!"
Dziewczynka pobiegła wzdłuż korytarza, ale nagle zza rogu ktoś wyszedł, Evelyn wpadła na niego i...[/color]

BarthezzLodz - 2011-03-08 17:12:11

Wyjazd do Francji nie był, tak jak wszyscy się spodziewali, ucieczką od problemów. Ciepła Francja, malowniczy Paryż i słoneczny pensjonat, mimo swej urody nie były w stanie rozjaśnić ciemnych chmur, które zebrały się nad głowami mieszkańców Czarnej Laguny.
Wydarzenia z ostatnich dni - tajemniczy pożar, morderstwo Julii i uderzenie małej dziewczynki tępym narzędziem - to zbyt dużo na tak krótki czas pobytu we Francji. Hector postanowił, że trzeba zacząć działać i w jakiś sposób wykryć sprawców tych strasznych czynów.
Jednak wcześniej należy uspokoić współmieszkańców hotelu, w którym się zatrzymali. Najlepsza będzie chyba wspólna wycieczka. Hector udał się w tym celu do Jacquesa Noireta, który w Paryżu spędził lata swojej młodości. Zna on z pewnością wszystkie zakątki tej malowniczej metropolii.
- Jacques, jesteś tam? - zapukał do drzwi Hector.
- Tak, wejdź proszę - odpowiedział mu mężczyzna.
- W związku z ostatnimi wydarzeniami pomyślałem, że dobrze nam wszystkim zrobi mała wycieczka do Paryża. A że ty pochodzisz z tego przepięknego miasta, to wpadłem na pomysł, że może pomógłbyś mi ustalić plan tego wyjścia. W końcu najlepiej znasz wszystkie zakątki stolicy Francji.
- Bardzo chętnie Ci pomogę. Mogę też być naszym przewodnikiem. Z całą pewnością musimy zobaczyć wieżę Eiffle'a, no i możemy pójść też do jakiegoś centrum handlowego. Dziewczyny na pewno się ucieszą...

Pysia141192 - 2011-03-08 17:26:33

Amelia i Jacques rozejrzeli się uważnie. Z obu stron słyszeli szmer, ale nikt nie nadchodzi.
    - Dzięki za informacje, Jacques - rzuciła Amelia i pośpiesznie się oddaliła.
Myślała, że ktokolwiek ich usłyszał, nie wyda jej. Oby!
Amelia zrezygnowała z odwiedzenia Marii.
    - Pewnie już śpi. Nie będę jej przeszkadzać o tej porze. Złapię ją jutro - pomyślała wchodząc ponownie do swojego pokoju.
Otworzyła okno szeroko. Od granatu dymnego strasznie śmierdziało. Ale wrogowie czają się wszędzie.
    - No cóż, dobrze, że jest ciepło. A jak mnie zabiją, to trudno.
Gdy już leżała na łóżku, sięgnęła po zdjęcie, które położyła na stoliku nocnym.
Spojrzała na maleńką buzię i wyszeptała:
    - Dobranoc, Elisa.

Julia25 - 2011-03-08 17:41:30

Sandra długo się przewracała z boku na bok. Nie mogła zasnąc. Wróciły wszystkie złe wspomnienia. Ciągle się łudziła, ze ten list to był tylko głupi wygłup. Ale śmierć Julii rozwiałą wszystkie wątpliwości. Był ktoś, kto chciał się ich za wszelką cenę pozbyć...
A to tego jeszcze martwiła się o synka. Wiedziała, ze Manuel jest bezradny wobec tych głodnych zemsty i mordu drani.
-Jeśli coś się stanie Samuelowi albo Manuelowi, nie wybaczę sobie tego .Zostawiłam ich na pastwę losu a sama jestem setki kilometrów od domu. Boze, przecież moje życie też stoi pod znakiem zapytania. -myślała.
W końcu znużona rozmyślaniami, zasnęłą.

"Sandra znajduje się w zamkniętym pomieszczeniu. Próbuje otworzyć drzwi, na próżno, są zamknięte od zewnatrz. Woła o pomoc, ale nikt nie odpowiada. Wygląda przez małe okienko w drzwiach. Zakapturzona postać niesie na rękach Samuela. Kobieta wali pięściami w drzwi i krzyczy, by oddali jej syna. Nikt nie reaguje. Z daleka dochodzi ją odgłos potężnego udeżania o rury..."

Kobieta otworzyłą oczy. Dziwne, wcale nie znajduje się w zamknięciu a stukot nie dochodzi od strony sufitu. Powoli usiadła na łóżku. Ktoś pukał do drzwi jej pokoju.
-Juz idę. -powiedziałą i zwlokła się z łóżka, by otworzyć drzwi. -Hector? -zdziwiła się widząc brata. -Co ty tutaj robisz o tak wczesnej porze?
-Cześć siostrzyczko. Wpadłem, by się spytać jak tam samopoczucie?
Sandra wzruszyła ramionami.
-Nie najlepiej. Zresztą sam wiesz. Boję się o małego .Przecież to on był głównym celem jak mieszkaliśmy w Lagunie...
-Spokojnie, zadzwoń później do Manuela i sie spytaj co słychac w domu. Dzisiaj musimy powżnie przemyśleć to wszystko, co się wydarzyło. Nie wiem jaki jest sens wybierać się gdzieś na wycieczkę, jak... Dzieje się to, co się dzieje.
-Hector, przestań. Postaraj się jak najszybciej załatwić bilety powrotne. A do tego czasu zachowajmy pozory normalności. Każdy tak się cieszył na tę wycieczkę... -westchnęła.
Hector uśmiechnął się do siostry.
-To widzimy się po śniadaniu. A, i Lucia chciała cię widzieć. Wpadnij do niej jak najszybciej. -powiedział wychodząc.

Kobieta zastanawiała się, czego może chcieć od niej lekarka o tak wczesnej porze. Ubrała się i skierowała do pokoju Lucii. Zapukałą. Po chwili lekarka otworzyła drzwi.
-Cześć Sandra. Dobrze, ze jesteś, wejdź.
-Hej. Co się stało?-zapytała zamykając drzwi. Dopiero gdy weszła do pokoju, spostrzegłą, ze na łóżku leży śpiąca Paula. -Dlaczego Paula śpi z tobą?
-Sandra, usiądz najpierw. Wczoraj zdarzył się mały wypadek...
-Tylko nie mówi, ze ktoś zaatakował Paulę!
-Niestety. Wieczorem Amaia znalazłą ją leżącą na podłodze.
Sandra ukryła twarz w dłoniach.
-Boże, kto mógł zrobić coś takiego małemu dziecku? Ale wszystko z nią dobrze?
Lucia się zawahałą.
-Wiesz, dostała w głowę. Dałam jej leki przeciwbólowe i uspokajające i na razie śpi. Co tutaj się wyrabia? Jeśli za tym znów stoi mój ojciec, to mu tego nie daruję!
-Lucia, co my mozemy zrobić? Jesteśmy setki kilometrów od domu. Zdani tylko na siebie... -pogłaskała czule córeczkę. -Maleńka, kto ci to zrobił? -wyszeptała. -Lucia, mogę ją zabrać do siebie? -zapytała.
-Sandra, wolałabym być przy niej jak się obudzi. Chcę sparwdzić, w jakim jest stanie, czy ten uraz nie spowodował jakiś.. .Uszkodzeń. Ale możesz ze mną zostać. Nie będziesz mi przeszkadzać. Pogadamy sobie. Może wpadnie do nas Rebecka. Chyba że jeszcze śpi.
-Dzięki. Nie chcę teraz spuszczać jej z oka. -powiedziała Sandra siadając w wygodnym fotelu.


MÓJ GŁOS: Amaia.
Primo: To ona znalazła Paulę. Nie wiadomo dlaczego chodziła po hotelu w środku nocy...
Segundo: Za bardzo próbuje się zbliżyć do Marcosa. Nie wiem, czy to istotne, ale podejrzane :P

Villa - 2011-03-08 17:59:55

daglas89 napisał:

-Kochanie co ci jest?
-Nic.
-Przeciecz widzę.
-To źle widzisz.
-Rebeco!
-Co?!
-Mów o co chodzi, a nie mnie zbywasz!
-Boje się Martin.
-Ale czego?
-Tego wszystkiego. Że nas odnaleźli że życie Oliwki, Samuela, Luci, Sandry, Amelii jest w najbardziej zagrożone że oni chcą się na nas wszystkich zemścić za to że wylądowali w więzieniu i że przeszkodziliśmy im w planach.
-Myślę że za bardzo się zamartwiasz. Daj spokój jesteśmy na wakacjach to czas relaksu.
-Tak ale …

- Żadne ale. Przyjechaliśmy tutaj, do Twojego ukochanego Paryża aby w końcu przestać się zamartwiać. Wiem, że to niemożliwe, ale na pewno te Hijo de puta nie popsują nam do końca naszego wyjazdu.
- Sama nie wiem.. Martin czasami to zaczyna mnie najzwyczajniej w świecie przerastać.. Mam już tego dość!
Kiedy to się wreszcie skończy!
W tym momencie Oliwka zaczęła płakać..
- Rebeco, kochanie nie zapominaj o naszym małym skarbie, wystraszyłaś ją tymi krzykami.

Martin podszedł do córeczki, wziął ją na ręcę.
- Nie płacz kochanie, mamusia tylko głośno mówiła, nic się nie stało.. Prawda Rebeca.
- Tak mój skarbie, mamusia już nie będzie, obiecuje.
- Bawić, bawić.. Zaczęła nagle Oliwka

Martin i Rebeca spojrzeli na siebie i zaczęli się śmiać :)
Oliwka zawsze poprawiała im nastrój. Była dla nich wszystkim, tak samo jak Lucas.

Jednak czy ta chwila będzie trwała wiecznie? W końcu nikt nie zna dnia ani godziny, a z Ottox'em wszystko jest możliwe..

Oranjezicht - 2011-03-08 18:04:49

Lucas miał za sobą niezwykle ciężką noc...przez swoje koszmary, które znów zaczęły go nawiedzać pomimo nadziei chłopca, że po tragicznych wydarzeniach sprzed kilku miesięcy już nigdy nie powrócą. Była to powtórka z zabójstwa Julii...widział ją biegnącą do jadalni..ale wszystko było jakby zasnute mglą lub jak dym z papierosa...kiedy się odwrócił w kierunku schodów był przekonany, że ukrywa się tam pewna postać...wydawało mu się że jest to postać kobieca lecz nie mógł być pewien. Zaraz potem zobaczył jak ręce ubrane w rękawiczki popychają Julię i słychać było jej przeraźliwe krzyki jak spadała potem była już tylko cisza... Wtedy Lucas obudził się zlany potem, a za oknem wschodziło słońce...mimo, że zapowiadał się piękny dzień Lucasowi cale nie wydawał się taki...

Potwierdzeniem porannych przeczuć był atak na Paulę. "Muszę iść dowiedzieć się jak ona się czuje i czy nic jej poważnego nie jest..." Z tą myślą Lucas wbiegł do pokoju gdzie leżała Paula "Nic Ci nie jest?" - dopytywał  się chłopiec - "Widzisz to nie mogła być wróżka, wróżka tak by Cię nie zbiła mocno...musimy dowiedzieć się kto ci to zrobił !"

Krisztian - 2011-03-08 18:30:06

Marcos razem z Carol poszli odwiedzić Paulę.
- Cześć Paula. - powiedział uśmiechnięty Marcos. - Nic Ci nie jest?
- Maaarcos! - krzyknęła zadowolona. - Trochę głowa mnie boli, ale ogólnie wszystko jest okej.
- A wiesz kto Ci to zrobił? - zapytała Carol.
- Nikogo nie widziałam. Ktoś ćwiczył na sali. Wydawało mi się, że to Ivan. I gdy chciałam wejść, to ktoś mnie uderzył od tyłu w głowę.....i......i nic więcej nie pamiętam. - powiedziała zasmucona.
- Dobrze, kochanie, nic się nie stało. Dorwiemy tego kogoś. - Marcos ucałował Paulę w czoło.
- Dobra, dajcie Pauli odpocząć. - powiedziała Lucia.
- To my przyjdziemy na wieczór. - odpowiedziała Carol.
- Papa Paula. - Marcos z Carol pomachali Pauli na odchodne.
Po wyjściu z gabinetu...
- Jak sądzisz, kto to mógł być? - zapytała Carol.
- Nie wiem, nie mam pojęcia. - odpowiedział. - Ale musimy się tego dowiedzieć. Nie daruję draniowi.
Obok nich przeszła Amaia.
- Cześć Marcos. Znowu się widzimy dzisiaj. - uśmiechnęła się czule.
- Cześć Amaia. - odpowiedział Marcos.
- Jak ja jej nie cierpię. - wyszeptała Carol.
- Daj spokój. Chce być miła. Jest nowa....szuka znajomości. - odpowiedział.
- Szkoda, że naszym kosztem.
- Co Ty pleciesz? Carol! Ty jesteś tą jedyną i nikt, żadna Amaia, tego nie zmieni.

Głos na: Maria Uzasadnienie: Chyba jako ostatnia dobiegła do zmarłej Julii (to oficjalnie), a nieoficjalnie: jako przedostatnia pojawiła się na forum. Ostatnią - zabito. Dodała post, przy okazji wytypowała kogo zabić i zniknęła.

Shiift - 2011-03-08 18:47:46

Ivan był w sali gimnastycznej. Uderzał w worek, aby się wyżyć. (nie usłyszał jak Paula dostała w głowę, a po za tym to Amaia już ją znalazła więc nie będę fabuły zmieniać). Spocił się więc poszedł wziąść prysznic. Wyszedł drugimi drzwiami i na końcu korytarza zobaczył biegnącą męską postać. Nie przejmował się tym i poszedł do pokoju po ręcznik. Gdy wszedł do łazienki usłyszał szepty z ubikacji. Podszedł po cichu i zaczął podsłuchiwać:
- To kto dzisiaj? ... A cha ... Jak rano się obudzą to znajdą.
Ivan pomyślał i ten głos przypominał mu Hectora. Pobiegł, aby powiedzieć o tym reście

Mój Głos: Hector (Słyszałem go w ubikacji i zwołał wszystkich na stołówkę aby rozmawiać o listach.

Pysia141192 - 2011-03-08 19:17:13

Amelia śniła.
Nie mogła złapać tchu, coś uniemożliwiało jej oddychanie.
- Boże! To już koniec!
Krztusiła się własną śliną.
Coś ściskało ją za szyję, na twarzy czuła nacisk.
Gdzieś z oddali słyszała kogoś wykrzykującego jej imię.
Nagle nacisk zniknął, a do jej płuc dopłynęło powietrze.
Otworzyła oczy.
Nad sobą zobaczyła zmartwioną twarz Rebeci.
- O mój Boże, nic ci nie jest? - zapytała Rebeca.
Amelia rozpaczliwie łapała oddech.
- Cooo się staaało?
- Szłam korytarzem i zobaczyłam, że w twoim pokoju migają cienie. Myślałam, że to ty.
Amelia pokręciła głową.
- A gdy weszłam, ubrana na czarno postać wyskoczyła przez okno.
- Ktoooś chciaał mniee uduuusić? - wykrztusiła Amelia.
- Na to wygląda - odpowiedziała Rebeca. - Możesz się podnieść? Zaprowadzę cię do Lucii.
- Chyyyyba moooogę - Amelia dźwignęła się z trudem. Zakołowało jej się w głowie, a żołądek się zbuntował.
- Dlaczego zostawiłaś otwarte okno? - zapytała Rebeca zamykając je szczelnie.
Kiedy Amelia nie odpowiedziała ta spojrzała na nią. Zobaczywszy zieloną twarz kobiety, która zakrywała usta, skoczyła do łazienki i wzięła miskę.
Podstawiła ją pod twarz Amelii, a ta zwróciła wszystko co miała w żołądku.   Trochę tam tego było ;)
Rebeca otarła spoconą twarz przyjaciółki wilgotną szmatką, którą zabrała razem z miską.
- Chodź skarbie, pójdziemy do Lucii.
Pomogła jej wstać  i zarzuciła sobie rękę Amelii na ramię.
I obie, z trudem, ale ruszyły do lekarki.




Mój głos: Amaia
To ona znalazła Paulę, a nie jest dokładnie powiedziane co robiła, zanim przemierzyła korytarze.

Calineczka_j - 2011-03-08 19:20:03

Kiedy Paula się obudziła, wszyscy po kolei ją odwiedzali: w pokoju była Lucia i Sandra. Potem przyszedł Lukas i Marcos z Caroliną. Kiedy wreszcie została sam na sam z Lucią, lekarka zapytala:
- Jak się czujesz słonko?
- Dobrze, tylko strasznie boli mnie głowa :(
- To normalne, ale nie martw się, niedługo przejdzie. Ktoś cię uderzył w główkę, ale na szczęście nie za mocno, więc wszystko będzie dobrze. Najdalej jutro poczujesz się lepiej. A widziałaś może kto to był? - zapytała Lucia
- Niestety nikogo nie widziałam. Słyszałam tylko głosy w sali gimnastycznej. Wydawało mi się że to Ivan, ale nie jestem pewna. A może Ivan i ktoś jeszcze? Na prawdę nie pamiętam - dziewczynka się rozpłakała.
- Nic się nie stało skarbie. Nic się nie martw. Znajdziemy tego drania.

Mój głos: Ivan (Pauli wydawało się, że kogoś słyszała w sali gimnastycznej i że to był Ivan. Zatem powinien usłyszeć huk na zewnątrz. Nawet jeśli nie usłyszał, to jeśli nie robiłby tam nic złego, to nikt by nie uderzyłby Pauli bo po co. A tak to mogła odkryć coś ważnego)

Pablo - 2011-03-08 19:36:06

Po rozmowie z Hectorem Jacques poszedł przemyśleć do pokoju wydarzenia dzisiejszego dnia. Coś nie dawało mu spokoju. Hector ciągle odwleka rozmowę na temat morderstw. A teraz ten pomysł z wycieczką. Ważne jest, żeby na chwilę zapomnieć o złych rzeczach, które się dzieją, ale w tej chwili chyba niestety są one ważniejsze.

Mój głos: Hector (Próbuje odwrócić uwagę od poszukiwania mordercy wycieczką po Paryżu.)

Oranjezicht - 2011-03-08 19:39:57

Lucas po odwiedzinach u Pauli był nieco zagubiony, ona wydawała się być jednak taka pewna, że to Ivan ją uderzył..."Ale to niemożliwe przecież Ivan to najlepszy przyjaciel Marcosa, który jest bratem Pauli nie wierzę, żeby on jej mógł zrobić krzywdę a przynajmniej nie chce wierzyć...poza tym to musiała być ta sama osoba która zepchnęła Julie a Ivan tak nad nią płakał...Paula nie widziała tego co ja widziałem..." Chłopiec wrócił do swojego pokoju, położył się, i przymknął oczy. W tym czasie wysilał swoją pamięć tak bardzo jak mógł starając sobie przypomnieć kto to mógł być w jego śnie... Po pewnym czasie ukazała mu się twarz, choć nie była bardzo wyraźna...

Mój głos : Amaia (Lucas zobaczył ją we śnie, to ona znalazła Paulę i nie wiadomo do końca co robiła w kuchni, i mogła być zazdrosna o Julię)

Larita - 2011-03-08 19:43:17

Pysia141192 napisał:



- Chodź skarbie, pójdziemy do Lucii.
Pomogła jej wstać  i zarzuciła sobie rękę Amelii na ramię.
I obie, z trudem, ale ruszyły do lekarki.

Maria postanowiła pójść do Ivana, zobaczyć jak sobie radzi i pocieszyc go jakos. Sama również była załamana, Julia była dla niej jak córka, ale przed Ivanem nie mogła pokazać jak bardzo cierpi. Musi być silna, dla Niego.
Po drodze natknela sie na Rebece ktora prowadziła wręcz siną na twarzy Amelie.
-Co się stało? Amelia co Ci jest?
-Ktoś próbował ja udusić, weszłam do pokoju i napastnik uciekł przez okno - wyjaśniła Rebeca - idziemy właśnie do Luci
-Idę z wami= to mówiąc Maria podparła Amelie z drugiej strony i w trojke poszły do Lucii.
U Lucii zebrał się tłumek przy Pauli. Lucia gdy tylko spojrzala na wchodzące dziewczyny wiedziała ze cos jest nie tak. Kazała wejśc im za parawan, dowiedziała się co się stało. Sama zajęła się Amelia, a Rebece i Marie poprosiła aby przekazałą reszcie ze Paule mozna juz przeniesc do jej pokoju żeby tam odpoczywałą.
Po zbadaniu Ameli, Lucia podałą jej środek uspokajający po którym dziewczyna szybko zasnełą. Pozostała trójka usiadła i zaczęłą sie zastanawiać kto stoi za tym wszystkim. Pierw śmierć Juli, potem ktoś zaatakował Paule, teraz Amelie..
-A może to nie Paula miała być celem..Ivan ćwiczył na sali..sam..To on mógł być celem..Może ktoś mojego synka chcial skrzywdzic i zobaczyl skradającą się Paule i sie wystraszył że ona go(ją) zobaczy i zdemaskuje?
-To może być jakiśslad. Pamiętajmy ze dla Ottoxu Paula jest cenna. Nie skrzywdzili by jej umyślnie..A Ivan sporo krwi im napsuł razem z resztą ekipa detektywów..w której była i Julia przecież..
Rozmyślania dziewczyn przerwało pukanie do drzwi.
-Nie ma ani chwili spokoju, oby nikomu się znów krzywda nie stała! PROSZĘ!!

el matador - 2011-03-08 19:43:18

Saul rano jeszcze raz przemyślał wszystko co zdarzyło się poprzedniego dnia i wpadło mu do głowy kto mógł być zabójcą Juli więc tak Maria matka Ivana wydawała się podejrzana po 1 jako ostatnia dobiegła do zmarłej Juli po 2 Była w psychjatryku i może mieć opsesje na punkcie Ivana dlatego zabiła Julie chce go mieć tylko dla siebie !

Mój GŁOS MARIA

Bazyl - 2011-03-08 20:01:20

Osobą, na którą wpadła Evelyn była Vicky
- Mała, gdzie tak pędzisz? - spytała dziewczyna - jeszcze zrobisz sobie...albo komuś, krzywdę
- Nie mam czasu, Vicky, widziałaś Paulę?
- Paulę? Nie...
Obie poszły w inne strony - Evelyn zniknęła za zakrętem, a Vicky...tego Evelyn już nie dojrzała. Poszła dalej, wciąż szybkim krokiem, i w końcu znalazła Paulę w pokoju Lucii
- Paula...co Ci się stało? Szukałam Cię od...sama nie wiem, jak tylko sie obudziłam...gdzie byłaś? Spadłaś z łóżka? Co z Twoją głową? - Evelyn wypluwała z siebie pytania niczym kałasznikow :D
- Nie mogłam spać, a Ciebie - śpiochu jeden, nie można dobudzić! Poszłam więc szukać Marcosa albo mamusi, na sali gimnastycznej zobaczyłam kogoś, chyba Ivana...potem ktoś uderzył mnie w głowę i obudziłam sie tutaj...ał- Paula zasyczała z bólu
- ...kto Cię uderzył? Co Ivan tam robił?
- nie wiem....wczesniej rozmawiałam  z Lucasem, powiedział, że listów nie mogła zostawić wróżka, bo by mnie tak nie pobiła...chce znaleźć tego, kto mnie uderzył
- to pójdę z nim! ...myślisz, że o mnie też by się tak martwił? - Evelyn posmutniała - myślę, że on mnie już nie kocha...nasz kryzys sie rozwija...obiecaj mi, że jesli będzie chciał mnei zostawić...zwłaszcza dla Ciebie, to sie nie zgodzisz i nie będziemy z nim rozmawiać, obiecujesz?


Mój typ: VICTORIA - chyba się nie wypowiadała, nikt nie wie, co robiła i to jest podejrzane. I ...skąd wyszła, kiedy na nią wpadłam?

BarthezzLodz - 2011-03-08 20:11:48

Hector postanowił przemyśleć wszystkie wydarzenia. Zabito jedną osobę, była nią Julia. Kto mógłby chcieć ją zabić? Najmniej prawdopodobnym na pierwszy rzut oka był Ivan... Ale z drugiej strony to mógł być właśnie on.

Mój głos: Ivan - Morderstwo Julii, czyli ukochanej Ivana mogło być próbą odsunięcia od siebie podejrzeń, a poza tym niezbyt przejął się jej śmiercią.

crisfan - 2011-03-08 20:14:06

Carol poszła z Marcosem do pokoju. Była już tam Viki. Zaraz potem dołączył do nich Ivan. Opowiedział im o tym co usłyszał.
-Ale jesteś pewien że to był Hektor?-zapytała Carol.
-Tak mi się wydaje.
-Ale my musimy mieć pewność.-powiedziała Viki.
-Dzisiaj w nocy musimy przeszukać ośrodek. Może znajdziemy jakieś wskazówki.
-Zgadzam się.
-Musimy powiadomić Amaie-dodał Marcos.
Carol nie spodobał się ten pomysł, ale nie chciała się kłócić. Kiedy przyjaciele wszystko już ustalili Carol postanowiła się przejść po ośrodku. Musiała przemyśleć kilka spraw. Idąc korytarzem zobaczyła Amaie. Rozmawiała z kimś przez telefon. Carol postanowiła podejść bliżej. Niestety w tym momencie Amaia ją zauważyła i szybko skończyła rozmowę.
-Z kim rozmawiałaś?
-Co? A z nikim ważnym...-zaczęła plątać się Amaia.
Carol ruszyła dalej, zachowanie Amai bardzo ją zastanowiło. Czyżby miała coś do ukrycia?
Mój głos:Amaia(bo dziwnie się zachowywała, kiedy Carol zapytała o rozmówcę, poza tym znalazła Paulę- może to miało być jej alibi)

paulax5 - 2011-03-08 20:19:42

Larita napisał:


-A może to nie Paula miała być celem..Ivan ćwiczył na sali..sam..To on mógł być celem..Może ktoś mojego synka chcial skrzywdzic i zobaczyl skradającą się Paule i sie wystraszył że ona go(ją) zobaczy i zdemaskuje?
-To może być jakiśslad. Pamiętajmy ze dla Ottoxu Paula jest cenna. Nie skrzywdzili by jej umyślnie..A Ivan sporo krwi im napsuł razem z resztą ekipa detektywów..w której była i Julia przecież..
Rozmyślania dziewczyn przerwało pukanie do drzwi.
-Nie ma ani chwili spokoju, oby nikomu się znów krzywda nie stała! PROSZĘ!!

Do pokoju weszła Sandra, prosić o jeszcze jakąs tabletkę dla siebie na uspokojenie bo bardzo się denerwowała tym co działo się z Paula i bardzo się o nią bała.Lekarka dała kobiecie tabletke po czym razem usłyszał jakieś głosy na korytarzu. Lucia delikatnie wyjrzała przez drzwi zabaczyła Ivana, który ciągnął coś w duzym worku...
-co to może być- pomyslała Lucia


MOJ GŁOS:IVAN, ponieważ to o nim mówiła Paula i nie rozpaczał za bardzo po śmierci Julii

Villa - 2011-03-08 20:21:52

Mój głos: Amaia
To ona znalazła Paulę, a nie jest dokładnie powiedziane co robiła, zanim przemierzyła korytarze.

Larita - 2011-03-08 20:29:20

paulax5 napisał:

Larita napisał:


-A może to nie Paula miała być celem..Ivan ćwiczył na sali..sam..To on mógł być celem..Może ktoś mojego synka chcial skrzywdzic i zobaczyl skradającą się Paule i sie wystraszył że ona go(ją) zobaczy i zdemaskuje?
-To może być jakiśslad. Pamiętajmy ze dla Ottoxu Paula jest cenna. Nie skrzywdzili by jej umyślnie..A Ivan sporo krwi im napsuł razem z resztą ekipa detektywów..w której była i Julia przecież..
Rozmyślania dziewczyn przerwało pukanie do drzwi.
-Nie ma ani chwili spokoju, oby nikomu się znów krzywda nie stała! PROSZĘ!!

Do pokoju weszła Sandra, prosić o jeszcze jakąs tabletkę dla siebie na uspokojenie bo bardzo się denerwowała tym co działo się z Paula i bardzo się o nią bała.Lekarka dała kobiecie tabletke po czym razem usłyszał jakieś głosy na korytarzu. Lucia delikatnie wyjrzała przez drzwi zabaczyła Ivana, który ciągnął coś w duzym worku...
-co to może być- pomyslała Lucia

Lucia wrócila spowrotem do pokoju. Nie zdążyła słowem sie odezwac gdy znow ktos zapukał do drzwi.
Do pokoju zajrzał Lukas
-Rebeca, wszędzie Cie szukałem. Oliwka strasznie płacze i tata nie może jej uspokoic.
-Dobrze już idę. ZObaczymy sie pozniej dziewczyny.
-Ja też już pojde, mialam zajrzec do Ivana zanim spotkalam dziewczyny na korytarzu. Pozniej zajrze zobaczyc jak sie czuje Amelia.
Maria poszla do pokoju syna. Zastałą go siedzącego na łóżku, wpatrujacego sie w zdjecie Juli i placzacego. Usiadla obok niego i przytulila go.
-Już dobrze kochanie, obiecuje ze znajdziemy tych ktorzy skrzywdzili nasza Julie! Masz jakies podejrzenia?
-Nie wiem mamo.. Moze do Heidi..ciagle sie kreci przy naszej paczce i smali cholewki do Marcosa..Może to Evelun..zawsze wszedzie jej pełno..
-Ale myslisz ze Evelun zaatakowala by Paule??
-Może zazdrosna ze Lukas woli Paule od niej?!
-Nie wiem juz sama co myslec, ale musimy winnego znalesc!
-Mamo, słuchaj jak wracalem po treningu w laziecnce uslyszalem dziwna rozmowe..i wydawalo mi sie ze to Hector, ze z kims spiskowal..
-Myslisz ze Hector mogł skrzywdzic swoja siostrzenice?!
-Moze nie przewidzial jej obecnosci tam,nie wiem juz sam..
Przez chwile trwali w ciszy, wspominajac Julie..
-Nie spoczne dopoki nie znajdziemy tego sukinsyna co zabil moja ukochana!!-wykrzyknal Ivan
Maria wstała by otworzyc okno i prawie sie potknela o jakis worek na podlodze.
-Ivan co to jest?
-Worek z sali gimnastycznej..po tym co sie dzieje ostatnio troche strach przebywac samemu wieczorami a gdzies musze wyladowac zlosc po smierci Juli..dlatego chce w pokoju go zawiesic..


Głos na Amaie Dziwnym trafem w środku nocy znalazla "przypadkiem"(???) nieprzytomną Paule, wiecznie się slini na widok Marcosa - moze chce sie pozbyc wszystkich dziewczyn w jego otoczeniu?

PS. Saul - byłam w psychiatryku by uniknąć wiezienia za próbe zabójstwo swojego ex Toniego ktory sprzedał mnie i mojego syna! Opsesje na punkcie syna mam taka sama jak kazda matka, chce by był szczesliwy. A Julie traktowałam jak córke..Miałam nadzieje ze kiedys beda sięhajtna i dadza mi wnuki..

sirdarius64 - 2011-03-08 20:35:14

Amai leżała w łóżku i rozmyślała o tej dziwnej sytuacji w nocy, dlaczego ktoś mógłby udeżyć Paulę? "Biedny Marcos" - pomyślała.
Głos na Maria Dziwnie mnie nie lubi
P.S. głosując na mnie tracicie 1 dzień w walce z mafią. Uważajcie na pysie, julie, orana. Coś mi nie pasują

niusia_88 - 2011-03-08 20:59:53

Głos na AMAIE, znalazła Paule a poza tym cały czas dziwnie sie zachowuje

daglas89 - 2011-03-08 22:09:16

Podsumowanie!



Prosiła bym o nie edytowanie swoich wcześniejszych postów i dodawanie tam swojego głosu. Wystarczy dodać nowy post z samym głosem. Następnym razem nie będę brała takiego głosu pod uwagę.!


Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )

1. Lucas - Amaia.
2. Marcos - Maria.
3. Hector - Ivan.
4. Sandra - Amaia.
5. Maria – Amaia.
6. Paula - Ivan.
7. Noiret - Hector.
8. Martin - Amaia.
9. Lucia - Ivan.
10. Victoria
11.
12. Carol - Amaia.
13. Ivan  - Hector.
14. Evelyn  - Victoria.
15. Amaia - Maria
16. Amelia  - Amaia.
17. Saul  - Maria.
18.Elsa - Amaia

Maria: 3 głosy,
Amaia: 7 głosów,
Ivan:3 głosy,
Hector: 2 głosy,
Victria:1 głos,


*************

Wszyscy byli zajęci spekulacjami  kto mógł zrobić krzywdę Paula a nie zwracali uwagi na otoczenie co się dzieje wokół nich. Nie zauważali dziwnych skradających się ludzi po korytarzach, wymieniania między nimi ukradkowych spojrzeń. Byli zajęci tylko jedną myślą kto mógł skrzywdzić nie winne dziecko? Dla Ottoxu Paula była bardzo ważna wiedzieli o tym ale czy aby na pewno?

Nastąpił nieoczekiwany atak. Sandra poszła się zdrzemnąć gdy już usnęła ktoś zakradł się do jej pokoju, wziął poduszkę i zaczął ją dusić. Kobieta walczyła zaciekle ale napastnik był silniejszy i wygrał walkę.
W taki stanie znalazł ja Hector który poszedł sprawdzić co się dzieje z jego siostrą. Znalazł przy niej niebieska kopertę:

Za dużo wiedziała dlatego musiała zginać, nic wam nie dały te wasze typy. OTTOX będzie górą.



Gdy mężczyzna przeczytał był w szoku co wiedziała Sandra? Co odkryła?

**********

Zamordowany przez mafie:Sandra
Za sprawą głosowania odpada: Amaia ( zwykły mieszkaniec)

Julia25 i sirdarius64 Proszę o nie wypowiadanie się już w tym temacie!
__________________________________________________________________________________________


Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3. Hector
4.
5. Maria
6. Paula
7. Noiret
8. Martin
9. Lucia
10. Victoria
11.
12. Carol
13. Ivan
14. Evelyn
15.
16. Amelia
17. Saul
18.Elsa

paulax5 - 2011-03-09 11:21:23

daglas89 napisał:

Wszyscy byli zajęci spekulacjami  kto mógł zrobić krzywdę Paula a nie zwracali uwagi na otoczenie co się dzieje wokół nich. Nie zauważali dziwnych skradających się ludzi po korytarzach, wymieniania między nimi ukradkowych spojrzeń. Byli zajęci tylko jedną myślą kto mógł skrzywdzić nie winne dziecko? Dla Ottoxu Paula była bardzo ważna wiedzieli o tym ale czy aby na pewno?

Nastąpił nieoczekiwany atak. Sandra poszła się zdrzemnąć gdy już usnęła ktoś zakradł się do jej pokoju, wziął poduszkę i zaczął ją dusić. Kobieta walczyła zaciekle ale napastnik był silniejszy i wygrał walkę.
W taki stanie znalazł ja Hector który poszedł sprawdzić co się dzieje z jego siostrą. Znalazł przy niej niebieska kopertę:

Za dużo wiedziała dlatego musiała zginać, nic wam nie dały te wasze typy. OTTOX będzie górą.



Gdy mężczyzna przeczytał był w szoku co wiedziała Sandra? Co odkryła?

Hector rozpaczajac natychmiast zawiadomi Lucie o tym co się  stalo. Kobieta nie wierząc w to co słyszy udała się do pokoju Sandry. Podbiegła jeszcze do niej chcą ją ratować ale niestety… kobieta nie żyła…
-nie to nie może być prawda! Dalczego Sandra?! Przecież jeśli za tym wszystkim stoi OTTOX i jej ojciec to czemu ją zabili?
W tym momencie Hector wyjął i pokazał list, który znalazł przy siostrze. Lucia przeczytała i… nie wiedziała co ma powiedzieć i co zrobić… co Sandra się dowiedziała??? Co takiego odkryła ze stała się nie wygodna dla innych? No i kto pomaga OTTOXowi, to musi być ktoś z osób przebywających tutaj wcześniej nawet o tym nie myślała ze któreś z jej przyjaciół, uczniów lub dzieci? mogłoby za tym wszystkim stać. Kobieta nie chciała nawet w to wierzyć i o tym myśleć ciągle miała nadzieję ze to wszystko to tylko głupi sen, z którego się obudzi…

Żeby nie sciać paniki wśród wszystkich uczestników wycieczki dyrektor postanowił porozmawiać o tym tylko z naczycielami ni i oczywiście z Paula i Marcosem… ale jak on im to powie…-zastanawiała się Lucia
-słuchaj Hector jeśli będziesz potrzebował pomocy aby powiedzieć o tym marocsowi i Pauli to ja ci pomogę, najpierw może powiedz tylko Marcosowi bo Paula ostatnio nie jest w dobrym stanie jeszcze jak się dowie o Sandrze…ahh aż nie chcę o tym myśleć. Musisz dobrze się nad tym zastanowić jak to powiedzieć
-tak wiem, Lucia…
Hector cały we łzach zamykając pokój Sandry by nikt jej nie zobaczył poszedł zawiadomić nauczycieli o tym co się stało…

Bazyl - 2011-03-09 12:46:31

Evelyn wyszła z pokoju Pauli...ból głowy przyjciółki był zbyt uciązliwy i nie dokończyły rozmowy. Urocza blondynka szła teraz smutna, przesapując z nogi na nogę, ze spuszczoną głową, jej wielkie oczy straciły blask, tak bardzo chciała teraz kimś porozmawiać, o czymkolwiek, nawet o zbijaniu bąków. Ale nie było nikogo, zupełnei nikogo. Hotel był pusty i, jak ise zdawało Evelyn, brzydki.
"Paula się źle czuje, nie ma dla mnie czasu...odkąd wróciła jej mama...wszystko się zmieniło. Ona zawsze był oczkiem w głowie...wszystkich, a teraz, kiedy jest jej mama to...to już w ogóle...Lucas mnie unika...do bani z taką wycieczką!" - myślała Evelyn, a łzy napłynęły jej do oczu, jednakże szybko wytarła je rękawem. W tym momencie zobaczyła Hectora, dziewczynkę bardzo to ucieszyło - on jeden zawsze dla każdego znalazł czas i można było porozmawiać z nim o wszystkim

paulax5 napisał:

Hector cały we łzach zamykając pokój Sandry by nikt jej nie zobaczył poszedł zawiadomić nauczycieli o tym co się stało…

- Hector!  - zawołałą radośnie
Mężczyzna odwrócił sie na chwilę i szybkim urchem ręki otarł łzy kapiące mu po brodzie.
- Nie teraz słonko...
-Hector? - dziewczynka osłupiała - Nie rób mi tego, ja teraz...nie mam z kim porozmawiać...
- Idź do Pauli - ona Cię teraz potrzebuje - powiedział Hector dławiącym głosem
- ...ale...my....Hector...Ty płaczesz?
- Co? Nie, nie, skarbie - męzczyzna pogładził dziewczynkę po włosach - coś mi wpadł do oka - to wszystko
- To pokaż! Ja wyciągnę! - zawołałą Evelyn chcąc pomóc Hectorowi
- Nie, Evelyn, w porządku, juz wypadło, tylko mam podrażnione... - Hector uśmiechnął sie do dziewczynki, ale jego oczy zdradzały co właśnie czuł.
- Ale to nie wygląda na podrażnienie! Ty jesteś jakis smutny! - upierała się Evelyn

Pablo - 2011-03-09 13:41:25

Jacques szukał właśnie Hectora, żeby dogadać z nim szczegóły wycieczki po Paryżu, gdy wpadł na niego w korytarzu. Po wyglądzie dyrektora mógł stwierdzić, że stało się coś złego. Hector drżącym głosem wyjaśnił co się stało.
- Ty idź poszukaj Marcosa - zaproponował Noiret - ja zawiadomię pozostałych nauczycieli. Musimy się spotkać i zadecydować co dalej robić.
Hector przystał na tę propozycję i każdy z nich poszedł w swoją stronę.
Jacques, zmierzając najpierw w kierunku pokoju Martina, zaczął zastanawiać się nad tym wszystkim:
"A więc myliłem się co do Hectora? Nie byłby chyba w stanie zamordować swojej siostry. Z drugiej strony, może mordercy są na tyle przebiegli, że zabili ją po to, aby właśnie odwrócić uwagę od jednego z nich. Trzeba jak najszybciej coś postanowić".

niusia_88 - 2011-03-09 14:06:43

Kiedy Elsa właśnie wyszła spod prysznica usłyszała pukanie do drzwi, kiedy otworzyła zobaczyła Jaquesa.
-Wejdź
- Ja tylko na chwilę, muszę jeszcze iść do innych nauczycieli
Elsa wyczuła w jego głosie niepokój
- Chyba nic się nie stało? Coś z Paulą? Źle sie poczuła?
- Nie, z Paulą coraz lepiej, przynajmniej póki co.
- Co to ma znaczyć?
- Elsa... po prostu... Sandra nie żyje, właśnie została uduszona, Hector znalazł przy jej łóżku kopertę, oni wciąż nas obserwują, grożą nam. Wszyscy jesteśmy w niebezpieczeństwie.
Elsa na moment straciła panowanie nad sobą, dopiero później dotarł do niej sens słów Noireta.
- Nie Jaques, oni nas nie obserwują- powiedziała łkając- oni są wśród nas
- Ależ co Ty mówisz!
- To po prostu niemożliwe żeby ktoś obcy tutaj był i nikt go nie zauważył, rozumiesz? Twoi współpracownicy wyszli z wiezienia, ktoś z nimi współpracuje!
- Przepraszam Elsa, muszę zostawić Cie samą, mamy teraz dużo zmartwień.
Noiret wyszedł a Elsa szybko zamknęła za nim drzwi na klucz

Calineczka_j - 2011-03-09 15:49:34

Nieświadoma niczego Paula, rysowała właśnie wieżę Eiffla, kiedy podbiegła do niej Evelyn.
- Evelyn, już się nie mogę doczekać obiecanej wycieczki po Paryżu. Zobacz, myślisz że tak na prawdę wygląda ta wieża?
- Wiesz co Paula, z wycieczki dzisiaj chyba nici. Widziałam Twojego wujka, chyba płakał. Ale oczywiście nic mi nie chciał powiedzieć. Traktują nas jak dzieci. Myślą że my się niczego nie domyślamy... a ja wiem że coś się stało. Coś grubego, a Hector wcale nie wyglądał jakby planował wycieczkę. Może chodź zapytamy Marcosa, albo Twoją mamę.
- Dobra, to chodźmy - odpowiedziała Paula.

el matador - 2011-03-09 15:56:14

To już zaczeło wymykać się spod kontroli pierw Julia teraz Sandra ... Najbardziej dziwi mnie to że morderstwa są bardzo szybkie i to w praktycznie takim samym czasie .. będe musiał sprawdzić kilka osób które podejrzewam i czy o danej porze gdzieś wychodziły tak to dobry plan stwierdził Saul. Najlepiej porozmawiam o tym z Hektorem wkońcu on jest opiekunem stracił Sandre i napewno będzie chciał się dowiedzieć kto jest zabójcą pójdę go poszukać powiedział Saul i szybkiem krokiem zmierzał w strone pokoju Hektora....

Pysia141192 - 2011-03-09 16:03:10


Amelia dowiedziała się o śmierci Sandry od Lucii, która przyszła sprawdzić, czy nikt jej nie dobił. Na szczęście napastnik już się nie pojawił.
Kobieta była zszokowana.
    - A więc ja przeżyłam, bo pomogła mi Rebeca, a jej nie miał kto pomóc – wyszeptała. Wciąż miała trudności z mówieniem.
Lucia pokiwała głową i w milczeniu wyszła zostawiając ją samą.
Po kilku minutach samotności do Amelii przyszła Maria cała we łzach, potargana i drżąca.
    - Wiesz już? - zapytała walcząc z drżącym głosem.
    - Tak, niestety tak – odrzekła cicho Amelia.
    - Wpadłam zobaczyć jak się czujesz.
    - Lepiej – wyszeptała Amelia. - Słuchaj Maria, dobrze, że przyszłaś, bo chciałam z  tobą porozmawiać – dodała szybko.
    - Słucham, jestem do twojej dyspozycji.
    - Chodzi o to, że... - wyjąkała Amelia. - To znaczy słyszałam, że twój chłopak sprzedał waszego syna i dopiero niedawno odzyskałaś Ivana.
    - Tak, to prawda – przytaknęła Maria. - Ale co to ma do rzeczy?
    - Ja... ja... jestem w podobnej sytuacji... - wyznała w końcu Amelia, zamykając oczy.
    - Co takiego?
    - No, pamiętasz jak wyjechałam na pięć miesięcy?
Maria zamyśliła się.
    - Chodzi ci o ten wyjazd, z którego wróciłaś jakieś pół roku temu tak? - upewniła się.
    - Tak, dokładnie 6 miesięcy, tydzień  i dwa dni temu wróciłam.
    - Wyjechałaś tuż po poronieniu, prawda? Noiret mówił, że to jakaś specjalna klinika, specjalizująca się w psychologii kobiet, które straciły dziecko.
    - Ttto nie dokładnie tak... - speszyła się Amelia. - Ja... chodzi o to, że... Ja urodziłam dziecko. To poronienie to było kłamstwo – wyrzuciła szybko z siebie.
Maria zaniemówiła. Patrzyła z szeroko otwartymi oczami na Amelię.
    - Ale po co te kłamstwa? - zapytała w końcu.
    - Ludzie z OTTOX'u pragnęli zapobiec tej ciąży i próbowali wszczepić mi embrion z klonem córki Wulfa. Noiret wpadł na pomysł, aby sfingować poronienie. Zgodziłam się, bo nie chciałam zniszczyć Marcosowi życia. Był jeszcze nastolatkiem.
    - Co się stało potem?
    - Urodziłam śliczną córeczkę, ma na imię Elisa. Jednak trzy dni po porodzie, buntownicy z oddziału OTTOX'u postanowili zabawić się ze mną i OTTOX'em. Porwali dziecko i zamierzali szantażować mnie i ich. Jednak ludzie Noireta, Agenci Specjalni zabili porywaczy. Ci jednak ukryli gdzieś dziecko. Do dziś dzień jej nie odnaleźli – Amelia wybuchnęła płaczem. Serce prawie pękło jej z bólu na wspomnienie strasznej chwili, gdy odkryła, że Elisy nie ma w szpitalnym łóżeczku.
Maria siedziała jak sparaliżowana. Po jej twarzy znów płynęły łzy.
    - A teraz człowiek który zdobywał informację na temat małej nie żyje. Zabili go!!! - Amelia szlochała głośno w ramię Marii, która objęła ją ramieniem.
Obie kobiety płakały.
Po jakimś czasie odezwała się komórka Amelii.
Ta zbladła widząc numer przychodzący.
    - Bianca? - zapytała. - Co?
Słuchała w skupieniu robiąc się coraz bardziej zdenerwowana.
W końcu zakończyła rozmowę.
Była bledsza niż wcześniej.
    - Muszę iść – powiedziała usiłując wstać.
    - Gdzie? - zdziwiła się Maria – Nie możesz jeszcze wstawać!
Matka Ivana usiłowała ją powstrzymać, lecz Amelia spojrzała na nią.
    - Dzwoniła moja kuzynka , która była zaginiona przez ostatnie 4 miesiące. Znalazła moja córkę. Zaraz tu będą.
    - Tutaj? - zdziwiła się Maria. - Masz na myśli, tutaj tutaj?
    - Taak, chodź pomóż mi.
Maria objęła Amelię w pasie i najszybszym krokiem na jaki ich było stać ruszyły do wejścia budynku.
Były już przy samych drzwiach, gdy te otworzyły się gwałtownie i do środka wtoczyła się blondwłosa kobieta. Była bardzo podobna do Amelii. W ramionach trzymała zawiniątko owinięte w kocyk, które lekko drżało.
    - Bianca! - zawołała  Amelia.
Kobieta spojrzała ledwo przytomnym wzrokiem na Amelię i upadła na kolana.
Kocyk odchylił się lekko ukazując jasnobrązową główkę dziewczynki o ciemno zielonych oczach Marcosa. Wyglądała kropką w kropkę jak on. Nie była nawet odrobinę podobna do Amelii.
    - Elisa – szepnęła Amelia i ruszyła ku nim.
Gdy wzięła w ramiona swoją córeczkę, spostrzegła, że twarz Bianci jest kredowobiała, a z jej brzucha wypływa krew.
    - Bianca! Jesteś ranna! – krzyknęła Amelia i zwróciła się do Marii, która klęczała tuż obok. - Biegnij po Lucię.
    - Nie ma potrzeby – odparła Bianca łapiąc Marię za rękę. - Nie można mi już pomóc.
Z jej ust wypłynęła krew.
    - Oddałam ci przysługę kuzynko – wycharczała Bianca do Amelii.- Mam nadzieję, ze o tym nie zapomnisz.
Jej ostatnie spojrzenie podążyło do Elisy.
    - Opiekujcie się sobą nawzajem – szepnęła przewracając się na bok. Zamknęła oczy i uśmiechnęła się po raz ostatni.
    - Nie, nie, nie, nieeeeeeeeeeeee!!! - krzyknęła Amelia, a z jej oczu po raz kolejny trysnęły łzy. - Pomocy!!! Błagam, niech ktoś pomoże!!!

Larita - 2011-03-09 16:18:25

Pysia141192 napisał:


    - Nie, nie, nie, nieeeeeeeeeeeee!!! - krzyknęła Amelia, a z jej oczu po raz kolejny trysnęły łzy. - Pomocy!!! Błagam, niech ktoś pomoże!!!

Amelia rzuciała sie do kuzynki, złapała swoja córeczke w ramiona i łkałą. Obie kobiety były zszokowane. Pierwsza ockneła sie Maria.
-Amelia, o Elisie nie może sie dowiedziec Marcos, przynajmniej nie teraz.nie po tym co dzis sie Sandrze przytrafilo. Zabierz mała do swojego pokoju a ja zajme sie Bianka.

Na szczescie krzyk Ameli nikogo nie zaalarmowal. Maria rozejrzala sie czy nikogo nie ma i zadzwonila do Rebeci.Gdy Rebeca przyszla, Maria opowiedziala co sie stało. Rebeca rowneiz byla w szoku gdy dowiedziala sie ze Amelia ma dziecko i ze Ottox je porwal.
-Biedna, nic nam nie powiedziala, tyle wycierpiala a nic nie powiedziala!Co ona musiala przezyc! Nie wiedzac co sie dzieje z jej dzieckiem!
-Wyobrażam to sobie..
-Przepraszam Maria, zapomnialam!
-Nic nie szkodzi, musimy zabrac stad Bianke..

Kobiety uwaznie rozejrzaly się czy nikt ich nei widzi i wyniosly cialo kuzynki Amelii. Po powrocie upewinily sie czy wszyscy sa w swoich pokojach..

-A co zrobimy z Sandra i dziecmi?JAK one sobei teraz poradza?
-Nie wiem, ciezka sytuacja..stracilysmy jedna z nas..
-Chodzmy do Amelii.
-Skocze tylko do siebie i wezme pare rzeczy Oliwki dla Elisy.
-Ok spotkamy sie u Amelii.

Pysia141192 - 2011-03-09 16:42:51


Amelia przemknęła korytarzem z Elisą w ramionach.
Nie wiedziała nawet skąd wzięła siły, aby opuścić ciało kuzynki, która była dla niej jak siostra.
Jednak nic nie liczyło się dla niej oprócz Elisy.
W końcu odzyskała swoje dziecko, dziecko Marcosa.
Amelia położyła małą w pozycji półsiedzącej na łóżku i przyjrzała się jej.
Dziewczynka uśmiechała się do niej, jakby wiedziała, kto jest jej mamą.
    - Wyglądasz jak twój tatuś – szepnęła do niej. - Boże, jak cię teraz ukryję???
Elisa miała lekkie dołeczki w policzkach, kiedy się uśmiechała, zupełnie jak Marcos. Była strasznie do niego podobna. Jeśli ktoś ją zobaczy to od razu się zorientuje.
    - Nie pozwolimy nikomu cię skrzywdzić – powiedziała Amelia, przytulając córeczkę.
    - Strasznie Cię kocham – mruknęła, całując małą w czółko.
W tej samej chwili ktoś zastukał do drzwi.
Amelia spojrzała na nie z przerażeniem, a potem przeniosła wzrok na Elisę, która wpakowała piąstki do buzi.
    - Co robić?

Larita - 2011-03-09 17:36:15


-Amelia? To ja Maria, otworz.
-Uff przestraszylam sie jak uslyszalam pukanie.
-Przepraszam ze Cie przestraszylam. Jak mała? Rebeca zaraz przyjdzie, poszla po pare rzeczy dla Elisy.
-Dziekuje za pomoc..co ja mam teraz zrobic?
-Napewno nie mozesz malej poakzac nikomu. Powiemy ze sie po ataku na ciebie zle czujesz i dlatego zostajesz caly czas w lozku. Na kilka dni wystarczy, a potem sie zobaczy.Ktos wie o elisie?
-Noiret, to on mi pomagal w zdobywaniu informacji.
-I jestes pewna ze mozna mu ufac? Ze nie dziala w dwie strony?
-Nie wiem,nie wiem juz komu ufac..
-Ivan mowil ze jak wychodzil z dali gimnastycznej wtedy co zaatakowano Paule widzial jakiegos faceta..Wyboru wielkiego nei mamy..Hector, Martin, Noiret, Marcos..
-A może Ivan podpuszcza nas..
-Kto wie..Ciezko mi uwierzyc ze moj syn jest zly, ale tak samo ciezko uwierzyc ze wsrod nas jest zdrajca..Martin caly czas spedza albo z Rebeca, albo z Oliwia badz Lukasem. Kolo Marcosa tez sie ciegle ktos kreci..Hector z Sandra..Czy ktorys z nich moglby zabic Julie i Sandre? To nie mozliwe. I kto zaatakowal Paule i Ciebie?! Tak wiele pytan a odpowiedz brak!

BarthezzLodz - 2011-03-09 17:45:55

Hector był bardzo wstrząśnięty śmiercią swojej ukochanej siostry. Nie tak dawno udało im się uciec z rąk OTTOX'u, a teraz... oni ich znaleźli... i zamordowali Sandrę.
- "Najważniejsze to pomóc Pauli i Marcosowi w tych trudnych chwilach" - pomyślał Hector - "Może, mimo wszystko zorganizujemy tę wycieczkę po Paryżu?"
Najpierw jednak należało coś zrobić z ciałem. Hector, spotkawszy na korytarzu Jacquesa, poprosił go o pomoc i zorganizowanie spotkania z resztą nauczycieli. Chwilę potem wszyscy znajdowali się już w pokoju Hectora.
Pomieszczenie, które zajmował mężczyzna było niewielkie. Zazwyczaj przez duże okno, wychodzące na północ, do pokoju wpadało mnóstwo światła, teraz jednak zachmurzenie i niewielkie opady deszczu powodowały, że pomieszczenie wyglądało na jeszcze mniejsze. W lewym rogu znajdowało się dość duże łóżko, a po prawej, tuż pod oknem - solidne, dębowe biurko.
Na kanapie, znajdującej się na przeciwko łóżka zajmowali miejsca Noiret, Maria, Martin i Lucia. Tuż obok, na dość topornie wyglądających krzesłach, siedzieli Amelia, Saul i Elsa. Brakowało Marcosa, którego zawiadomić miał Jacques.
- "Może to i lepiej" - pomyślał Hector - "Chyba lepiej będzie, gdy powie mu się o ustaleniach."
- Zebraliśmy się tutaj w wiadomej sprawie... - zaczął mężczyzna, a chwilę potem głos uwiązł mu w gardle. - Sandra nie żyje... - dodał po chwili.
Noiret postanowił wstać, wiedział bowiem, że Hectorowi trudno będzie o tym wszystkim mówić. W końcu stracił jedną z najbliższych sobie osób - swoją siostrę.
- Tak, jak wspomniał Hector - Sandra nie żyje. Musimy ustalić, co będziemy dalej robić. Należy za wszelką cenę zapobiec dalszym morderstwom. Zginęły już dwie niewinne osoby. Macie jakieś pomysły?
W pokoju zrobiło się głośniej. Wszyscy byli bardzo zdenerwowani, ale chcieli też złapać sprawców tych zbrodni.

Calineczka_j - 2011-03-09 17:59:19

Po spotkaniu w pokoju Hectora:
- Evelyn, chyba jednak miałaś rację. Nikogo nie ma. Marcos jak zwykle pewnie szwenda się gdzieś ze swoimi przyjaciółmi, ale to że nie możemy znaleźć mamusi to nie jest normalne. O! Patrz, wszyscy są u wujka. Pewnie znowu jakieś zebranie mieli. Nawet na wakacjach nie chcą dać nam spokoju. Kiedy wszyscy opuścili pokój Hectora, weszła Paula.
- Wujku, wujku, jesteś chory, albo smutny - zapytała Paula.
- Nie słoneczko. Dlaczego tak myślisz?
- Bo taką masz smutną buzię i taki biały na buzi jesteś.
- Bo wiesz słoneczko, muszę Ci coś powiedzieć.... Hector nie wiedział jak ma to zrobić. No bo jak powiedzieć dziecku że jego matka nie żyje. Tak się po prostu nie da. Ja nie umiem, nie mam na to siły - mówił do siebie w myślach Hetor. Nie zdołał wydusić z siebie żadnego słowa, a z jego oczu jedynie popłynęły łzy.
- Wujku, coś cię boli. Co się stało? Gdzie mamusia.
- Słoneczko, Sandra wróciła do Hiszpanii, wypadły jej jakieś ważne sprawy do załatwienia. Nie martw się, wróci niedługo (Mówiąc to Hector wiedział że kłamie, ale nie wiedział jak powiedzieć o tym dziewczynce. Jeszcze nie teraz, jest za wcześnie. Zrobię to później. Albo nigdy ;(
- Ale wujku, dlaczego nawet się nie pożegnała, nie przyszła mnie pocałować na do widzenia. Zawsze to robi.
- Wiem Paulita, ale tym razem bardzo jej się spieszyło. Ale była u Ciebie, tylko że Ty jeszcze spałaś.
- To dlatego jesteś smutny? Tęsknisz za nią? Ale nie martw się, niedługo wróci, prawda?
- Tak Paulita wróci, nie martw się - Hector czuł się okropnie tak okłamując dziewczynkę, ale na razie po prostu nie czuł się na siłach żeby jej to powiedzieć.. Idź się pobaw z Lukasem i Evelyn.
- Dobrze, uśmiechnęła się Paula.

- Evelyn ja mu nie wierzę, czuję że mamusi coś się stało.

Mój głos: Ivan (ten sam powód co ostatnio, nie zmieniłam zdania)

Oranjezicht - 2011-03-09 18:37:23

Lucas bardzo źle spal kolejnej nocy...tym razem miał przerażające wizje jakby się dusił a ktoś dociskał mu poduszkę do twarzy i nie mógł oddychać, wiedział jednak, że nie chodzi o niego a o kogoś dorosłego. Zastanawiał się kto to musi być. W trakcie dnia chodził i szukał wielu dorosłych nie chciał jednak nikogo o nic pytać, żeby nie zdradzić się ze swoimi podejrzeniami, w końcu tu działa morderca i mogę odezwać się do nieodpowiedniej osoby...Lucas nie myślał jak typowe dziecko ale po tylu przejściach, najpierw uciekaniu z tatą przed policja a potem tych wszytskich strasznych wydarzeniach związanych z Ottoxem nauczył się być ostrożny...

W ciągu dnia Lucas usłyszał od Pauli o dziwnym zachowaniu Hectora...jednak nie zachowywał się on jak ktoś niebezpieczny... niestety Lucasa napadł kolejny atak astmy poszedł się więc położyć i po raz kolejny myślał co się stało z Julią i o swoim śnie...był pewien że jakaś kobieta musi być w to zamieszana nic więcej jednak nie przychodziło mu do głowy...


Mój głos: Amelia "Muszę myśleć tak jak obiecałem Pauli nad tym kto ją uderzył...zaraz...kto zna nas i nasze zachowania najlepiej oprócz naszych rodziców? Kto wiedział że Paula będzie ciekawska i bal się że może usłyszeć coś czego nie powinna? - nasza wychowawczyni Amelia! To niewiarygodne ale tak przecież mogło być!

BarthezzLodz - 2011-03-09 18:43:45

Hector już przed spotkaniem zastanawiał się, kto może stać za tymi morderstwami. Dalej był przekonany, że mogła to być tylko jedna osoba...
Mój głos: Ivan. Powody podobne jak wczoraj - zabójstwo Julii było doskonale przemyślane - miało odsunąć Ivana z grona podejrzanych, a poza tym - chłopak jest bardzo często nieobecny.

Pysia141192 - 2011-03-09 18:47:28

Mój głos: Vicky
Uzasadnienie: Mogła być zazdrosna o Julię, bo chciała Ivana dla siebie. W ogóle gdzieś zniknęła i wcale jej nie ma

Larita - 2011-03-09 18:54:25

Maria po spotkaniu u Hectora postanowiła pójść na spacer i przemyslec wydarzenia ostatnich dni. Bala sie sama daleko odchodzic wiec krązyla blisko pensjonatu.
-Kto mogl byc zdolny do tego?! I gdzie sie podziewa ciagle Victoria?! znika na cale dnia..Marcos i Carol tak samo. Mlodzi cos kombinuja..

Glos na : Marcos
Zniknął gdzieś, moze cos kombinuje?
W liscie znalezionym przy Sandrze jest informacje ze za dużo wiedziała. Moze odkryła ze to Marcos zaatakował Paule?I dlatego się jej pozbył. Ottox nie ma skrupułów nawet jak chodzi o rodzinę..Zresztą jego dziadek był szefem Ottoxu. Ojciec jego wiernym pomocnikiem. Moze i wnuczka przeciągneli na swoja strone..
(ps. przyznaje sie do strzału w ciemno,ale nie mam pojęcia na kogo głosować)

crisfan - 2011-03-09 19:06:49

Tak jak to wcześniej ustalili młodzi detektywi ruszyli na poszukiwanie morderców. Przecież musi być jakiś ślad, który doprowadzi ich do morderców. Szli wolno korytarzem. Usłyszeli jakieś ciche szepty. Starali się powoli podejść aby usłyszeć choć słowo i zobaczyć kto rozmawia.
-Dobra robota. Muszą dostać nauczkę. Z nami się nie zadziera.
-To była bułka z masłem. Kolejna ofiara-Sandra wyeliminowana.
W tym momencie usłyszeli jakiś ruch.
-Szybko. Ktoś tu jest.-zniknęli w mroku.
Ivan, Carol i Marcos stali jak wryci. Po policzkach Marcosa zaczęły płynąć łzy. Zaczął krzyczeć.
-Hijo de puta! Zapłacą mi za to. Nie mogę w to uwierzyć! Zabili mi matkę.
Ivan i Carol robili wszystko aby pocieszyć Marcosa, ale byli bezsilni.
-Jak ja o tym powiem Pauli. Dopiero co odzyskaliśmy matkę.Muszę iść do Pauli.
Marcos pobiegł szukać Pauli, Ivan pobiegł za nim. Carol spojrzała jeszcze raz w miejsce gdzie byli mordercy. Wydawało jej się że coś tam leży. Podeszła zobaczyć co to jest. Był to klucz. Nie taki zwykły. Carol nie miała pojęcia do czego może być ten klucz. Zabrała znalezisko i pobiegła szukać Marcosa. Wiedziała, że musi być teraz przy nim.

Krisztian - 2011-03-09 19:43:30

Marcos zrozpaczony i jednocześnie wściekły biegał po holach szukając Pauli, lecz nigdzie nie mógł jej znaleźć.
Po drodze przemyślał wszystko i postanowił nie mówić nic siostrze. - Powiem jej, że wyjechała. Musiała wrócić do domu. Czy coś takiego.... Nie może się teraz o tym dowiedzieć. - pomyślał.
Dobiegła do niego Carol.
- Moja mama... - płakał Marcos.
- Spokojnie Marcos. Zapłacą za to.
- Taaa....
- Znalazłeś Paulę? Powiedziałeś jej? - pytała.
- Nie, postanowiłem, że nic jej nie powiem, i Ciebie też o to proszę. - odpowiedział.
- Oczywiście.
- Musimy przeczesać tę budę. Nie spocznę do póki ich nie znajdę. Zapłacą za wszystkie krzywdy, jakie nam wyrządzili. - dodał.
- Dzisiaj to zróbmy. Zacznijmy od dołu, a na górze skończmy.
- Dobra. Zbierzmy resztę i chodźmy. - powiedział Marcos. - Tylko...tylko gdzie jest Vicky? Nie widziałem jej już dobre kilka dni. - dodał.
- Też tego nie wiem... Może podrywa jakiegoś...Nacho.
- Trudno. Pójdziemy bez niej. - odpowiedział.

Głos na: MariaUzasadnienie: Nie zmieniam zdania od wczoraj. Konsekwentnie i do celu. :D
Zresztą odwdzięczyła się głosem na mnie. Może trafiłem ?!

Villa - 2011-03-09 19:58:25

Martin siedział w pokoju i rozmyślał. Nie mógł przestać myśleć, że to już kolejna osoba. Nie tak miał wyglądać ich wyjazd do Francji. Miał już wszystko zaplanowane, Rebeca na pewno by się ucieszyła, on zresztą też nie mógł się doczekać całej ceremonii. Rebeca była dla niego wszystkim, tak samo jak Lucas i mała Oliwka. A te Hijo de puta wszystko przekreśliły. Martina coraz częściej zaczęły nachodzić złe myśli, w nocy miewał koszmary.. Nie wyobrażał sobie, że mógłby stracić Rebecę, Lucasa, czy Oliwkę, nie mógłby bez nich żyć..

Chwilę zadumy przerwała w końcu Rebeca.

- Oo Rebeca, jak długo już tu jesteś, nawet nie zauważyłem kiedy przyszłaś.
- No chwilkę tu jestem. Martin, co się dzieje? Stało się coś? Od kilku godzin jesteś jakiś nieobecny.
- Eee tam kochanie wydaje Ci się, po prostu jest mi smutno z powodu Sandry, i nie mogę znieść tego, że te hijo de puta są wśród nas, śmieją się nam prosto w oczy, a my nawet nie wiemy kto to jest!
- Mi również jest przykro z powodu Sandry, ale oni w końcu nam za to zapłacą, znajdziemy ich.. Poza tym przyszłam właśnie z Tobą o tym porozmawiać ..
- Obserwowałam trochę Amelię i ona z dnia na dzień coraz mniej mi się podoba.. Zachowuje się dziwnie i tak jakby coś ukrywała.. Przestałam jej ufać..
- Myślisz, że to ona?
- Nie wiem, ale trzeba zachować ostrożność i być czujnym.
- No dobrze, sam jej się przyjrzę w takim razie. Tym razem ottox nie wygra!

Mój głos: Amelia

crisfan - 2011-03-09 19:59:17

Marcos i Carol zeszli na dół. Szukali dobrą godzinę ale nic nie znaleźli. Carol zrobiło się zimno włożyła rękę do kieszeni i poczuła coś. Klucz.
-Marcos zapomniałam o moim znalezisku.-pokazała chłopakowi klucz.
-Do czego może to być klucz?
-Nigdy takiego nie widziałam.
-Może są tu jakieś drzwi do których mógłby pasować.Musimy je znaleźć.
-Chodźmy. Tu już nic nie znajdziemy.
Długo szukali drzwi do których mógłby pasować klucz. Niestety nie znaleźli odpowiednich.
-Może źle szukamy. Chodźmy przeszukać pokoje.-zaproponowała Carol.
Za sobą usłyszeli kroki.
-Carol szybko! Nie mogą nas zobaczyć!Biegnij!
Ktoś był tuż za nimi nie widzieli jego twarzy.
-Ukryjmy się w pierwszym otwartym pokoju.
-Tu jest otwarte! Szybko!
Wbiegli do pokoju i schowali się pod łóżko. Morderca wszedł za nimi, ale nie widząc nikogo w pokoju odszedł.
Carol i Marcos jeszcze przez moment leżeli pod łóżkiem. Pewna rzecz przykuła ich uwagę. Zobaczyli zakrwawiony fartuszek.
-Czyj to jest pokój?
Wyszli z pod łóżka.
-To pokój Marii.
-Wynośmy się stąd.
Mój głos:Maria-znalezisko w jej pokoju to dość silny dowód.

niusia_88 - 2011-03-09 20:01:13

głos na Martina- nie przejął się śmiercią Julii, namawiał Rebece do dobrej zabawy w Paryzu

Larita - 2011-03-09 20:14:11

Maria po powrocie ze spaceru postanowiła uporzątkować rzeczy Bianki, ktore musi spalic bo są cale zakrwawione. Gdy szłą do swojego pokoju zauwazyla ze wychodza z niego Carol i Marcos.
"A jednak Marcos jest zamieszany w tą cała sytuacje! Jak on mógł zabić własna matke!!!"
Gdy mlodzi odeszli Maria szybko weszla do swojego pokoju, szuflady byly po wywracane.."A to małe gnojki, zapłacą mi za to! Zdobędę dowody przeciwko nim!"
Posprzatala balagan jaki zostawili, wziela rzeczy Bianki i wyszla z pokoju, sprawdzajac czy drzwi sa dobrze zamknietei poszla za pensjonat i je spalila.Wrociła do pensjonatu i poszla porozmawiac z Amelia opowiadajac jej co Marcos zrobil w jej pokoju. Amelia byla w szoku, nie chciala w to wierzyc ale Maria sama widziala jak wychodzil z Carol z jej pokoju...


ps. Marcos skoro bym była w mafii i chciala Ci się zrewanzowac za głosowanie na mnie to po pierwsze miałbyś wiecej głosow, a dwa w sumie to w ogole nei było by Ciebie juz w grze.. Glos oddałam na Ciebie, mowie strzelajac w ciemno.Reszta jeszcze mniej mi nie odpowiada na Ottox, a Ty masz rodzine w ottoxie ..
pss. Carol, na wakacjach w Paryżu raczej Maria nie mialaby fartuszka.

Pysia141192 - 2011-03-09 20:29:47


Kiedy Maria opowiedziała o tym, co Marcos i Carol zrobili z jej pokojem, Amelia zaniepokoiła się.
Kobieta była zaniepokojona. Jej myśli biegły niespokojnie ku małej.
A jeśli wejdą do jej pokoju i odkryją Elisę?
Czy Marcos będzie walczył o małą czy się jej wyrzeknie?
Czy jeśli ktoś odkryje dziecko to wykorzysta to przeciw niej?
Co będzie jak wszyscy dowiedzą się prawdy o tym, jak udawała poronienie?
Rozterki przerwał jej czyjś głos.
    - Taa, trzeba wszystko zorganizować. Nikt nie może się dowiedzieć...
Kto to był???

andzia119 - 2011-03-09 20:33:24

Victoria po śmierci Juli nie mogła długo się pozbierać. Były przecięż przyjaciółkami. Zaszyła się samotnie w przyhotelowej garderobie i rozmyślała, kto mógłby im znowu to robić.. Czego Oni znowu od nich chcą?? I dlaczego tak szybko wszyscy giną...  Gdy podsłuchała przez przypadek rozmowę Hectora z Elsą na temat śmierci Sandry... postanowiła wziąść się w garść i pomóc młodym detektywom w rozwiązaniu zagadki... Właśnie szła do Carol gdy spostrzegła Ivana rozmawiającego szeptem przez komórkę i śmiejącego się do kogoś ...co ją bardzo zaniepokoiło no bo jak On może się śmiać po śmierci ukochanej no i kto go tak rozbawił i dlaczego rozmawiał szeptem w jakimś zakamarku hotelu...


Mój głos Ivan  - Zbyt szybko pozbierał się po śmierci ukochanej... no i te szepty...

Shiift - 2011-03-09 20:38:03


Detektywi poszli trochę poszperać w ośrodku. Znaleźli wejście do biura ochrony. Znaleźli taśmy z monitoringu.
Ivan - Obejrzyjmy je to się dowiemy kto zabił Julie i Sandre.
Carol - Dobra.
Włączyli taśme, a to co zobaczyli to ich zaszokowało. Zwołali wszystkich do świetlicy i włączyli taśme. Przewineli i  na moment gdy została uduszona Sandra. Zobaczyli ja do głowy poduszkę przykłada jej Lucia. Wszyscy byli w szoku. Ivan dalej przewiną taśme i był moment jak Julia spadała ze schodów. Zepchną ją Hector. Przewiną jeszcze dalej i było widać jak Hector, Lucia i Paula zamkneli się w kantoru i o czymś rozmawiali. Wszyscy patrzeli z nie dowierzaniem . W mafii jest Hector, Lucia i Paula.

Mój Głos: Hector (To on zabił Julie)

paulax5 - 2011-03-09 20:39:09

Po tych wydarzeniach i smierci Sandry Lucia byla kompletnie zalamana nie miala juz ochoty na nic nawet na wycieczke, ktora organizowal Hector z Noiretem prawie caly dzien spedzila wraz z synkiem w pokoju bo mysl ze to mogla byc ona i ze jej synek stracil by Matke przytlaczala ja calkowicie i chciala teraz jak najwiecej czasu spedzic z chlopcem.

MOJ GLOS: IVAN, Nie zmieniam zdanie uwazam ze zabicie Julii to tylko proba odwrocenia od siebie uwagi, no i Paula slyszala wlasnie jego, moze tylko cwiczyl, a moze nie...

Pysia141192 - 2011-03-09 20:40:18


Zmiana głosu: Martin
Uzasadnienie: Coś ukrywa, a za wszelką cenę chce być z Rebecą, może Julia coś odkryła, może Paula podsłuchała jakąś rozmowę? Dla miłości można nawet posunąć się do zabójstwa.

Pablo - 2011-03-09 20:41:36

Jacques po kolejnym dniu cały czas miał mętlik w głowie. Żadne z dzisiejszych wydarzeń nie zbliżyło go do odkrycia, kim może być morderca. Nie miał wyboru, musiał kogoś wskazać, a jako że Hector swoim zachowaniem nie przekonał go jakoś szczególnie do zmiany zdania, postanowił ponownie wskazać jego.

Mój głos: Hector (Powód ten sam co wczoraj)

Bazyl - 2011-03-09 20:58:22

Calineczka_j napisał:

Evelyn ja mu nie wierzę, czuję że mamusi coś się stało.

Evelyn przytaknęła, podobało jej się to, że się pogodziły i znów robią wszystko razem. Poszły szukać, ale nie bardzo widziały gdzie, czego ani kogo.
- Paula....może...przeszukajmy pokój Twojej mamy?
- To jest myśl! Chodźmy - Paula podchwyciła pomysł przyjaciółki
Dziewczynki stanęły przed drzwiami pokoju Sandry. Niestety, były zamkniete
- Wiem! - Evelyn zaczęła macać sie po głowie - wsuwka!
-Co?
- No...na filmach zawsze otwierają drzwi wsuwką do włosów....
Dziewczynki zaczęły próbwac, ale cos im nie szło
- Przereklamowane...daj, moze ja spróbuję? - zaproponowałą Paula
Kiedy dizewcyznki mocowały sie z drzwiami nadeszła Elsa

mój typ: Elsa - pisze krótkie posty, wskazując mordercę nie pisze fabuły, nie wiadomo, co tak właściwie robi
.

sory za opźnienie - problemny techniczne

daglas89 - 2011-03-09 22:00:21

Podsumowanie!



Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )


1. Lucas – Amelia.
2. Marcos – Maria.
3. Hector –Ivan.
4.
5. Maria – Marcos.
6. Paula – Ivan
7. Noiret – Hector.
8. Martin –Amelia
9. Lucia – Ivan.
10. Victoria – Ivan.
11.
12. Carol – Maria.
13. Ivan - Hector
14. Evelyn – Elsa.
15.
16. Amelia – Martin.
17. Saul
18.Elsa – Martin.
Amelia: 2 głosy
Maria: 2 głosy
Ivan: 4 głosy
Hector: 2 głosy
Marcos: 1 głos
Martin:  2 głosy
Elsa: 1 głos

**********
Wezwano policje.
Najwięcej głosów padło na Ivana wiec jego zabrali mundurowi. Gdy wsiadał już do auta zaczęła się dyskusja. Ja jestem nie winny! My o tym wiemy ale oni nie. Posiedzisz trochę i cię wypuścimy a oni znowu spudłowali.
Saul wybrał się na spacer wokół pensjonatu. Nie zaszedł daleko dostał kulkę w plecy, huk wystrzału było słychać w cały pensjonacie. Co się stało wszyscy się zastanawiali nie wiedzieli że znowu zaatakowano. I zostawiono niebieską kopertę.

**********

Zamordowany przez mafie:Saul
Za sprawą głosowania odpada: Ivan ( zwykły mieszkaniec )
Shiift i el matador Proszę o nie wypowiadanie się już w tym temacie!

________________________________________________________________________________________

Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3. Hector
4.
5. Maria
6. Paula
7. Noiret
8. Martin
9. Lucia
10. Victoria
11.
12. Carol
13.
14. Evelyn
15.
16. Amelia
17.
18.Elsa

____________________

*PS. Bazyl zaliczyłam twój głos.

niusia_88 - 2011-03-10 10:12:07

"Ivan? Nie, to niemozliwe!" Pomyśłala Elsa patrząc przez okno na odjeżdżająca Policję "Nie zabiłby Julii, za bardzo ją kochał". Elsa czym prędzej popędziła do Hectora, po drodze na korytarzu usłyszała jakies szmery, wyjrzała zza rogu i ... prosze prosze Paula i Evelyn bawiące się we włamywaczy!
- Dziewczęta! Czy ja mogę wiedzieć co się tutaj dzieje?
Dziewczynki skoczyły jak oparzone
- My tylko tak, bawimy sie- odpowiedziała Evelyn chowając za plecami wsuwkę do włosów, Paula zapytała
- Nie wiesz gdzie jest moja mamusia?
Elsa na moment nie wiedziała co powiedziec, coś ścisnęło ja za gardło, skłamała
- Nie wiem Paula, cały dzień leżałam chora
- Co ci jest?- zapytała podejrzliwie Evelyn
- To przemęczenie. Dziewczynki nie zmieniajcie tematu, nie wolno wchodzić do cudzych pokoi bez zgody właściciela, przecież o tym wiecie, prawda?
- Tak, ale to przecież jej mama- odparła hardop Evelyn
- Nie szkodzi
- To prawda ze dzieje się coś złego? -spytała Paula- moja mama wyjechała do Hiszpanii, ale po co? Na pewno coś złego się dzieje, Elsa nie jesteśmy już dziećmi, wszystko widzimy
- Jeżeli będziecie grzeczne i będziecie słuchać starszych na pewno nic złego wam się nie stanie, a teraz odprowadzę was do waszego pokoju. Idziemy!

Larita - 2011-03-10 10:58:36

Maria była zrozpaczona.
-Jak mogą oskarżać Ivana! On napewno tego nie zrobił! Nie mój syn! Wiedziałabym, gdyby to on był zly. Przeczuwałąbym to! Mam nadzieje że szybko go wypuszcza i wróci do internatu!Musze zadzwonic pozniej do Fermina- rozmyslała - ktoś specjalnie podpuścił innych na mojego synka! Od kogo zaczęły się podejrzenia na Ivana? Hmm od Pauli która go widziała ćwiczącego w sali gimnastycznej.. Ciekawe co ona tam robiła, sala kompletnie nie jest po drodzę z jej pokoju do Sandry, ale czy małe dziecko było by do morderstwa zdolne? Chyba że ma jakiegoś wspólnika który zajmuje się brudną robotą a ona tylko wszystkich podsłuchuje..ciekawe..Musze z kimś porozmawiać! Rebeca ciagle spędza czas z Martinem, Lukasem i Oliwka, Lucia pewnie z Thomasem,tak mało mają czasu dla siebie to nie będę im przeszkadzać a swoją drogą Lucia tez podejrzana jest..to ona podobno widziała jak Ivan ciągnął worek i go oskarżyła, Hector rozpacza po śmierci siostry, może zajrze do Amelii..
Jak pomyślała, tak zrobiła. Wybrała się do Amelii i podzieliła swoimi podejrzeniami, w zamian dowiedziała sie co Amelia wczoraj usłyszała pod drzwiami.Wynikało z tego ze conajmniej dwie osoby są zamieszane w morderstwa i napaście. Tylko kto?!

Calineczka_j - 2011-03-10 12:42:10

- Takie wakacje to ja mam gdzieś: wujek smutny, mamusia gdzieś wyjechała, Marcos ciągle gdzieś znika, nikt się nami nie przejmuje i nikt się nie chce z nami bawić - powiedziała rozżalona Paula.
- To chodź pobawimy się na dworze, zaproponowała Evelyn. Kto ostatni przy czwartym drzewie ten niezdara, powiedziała i pobiegła.
- To nie fair, krzyknęła Paula. Oszukujesz! I pobiegła za Evelyn. Już prawie ją dogoniła kiedy nagle potknęła się i przewróciła.
- Paula, Paula nic ci nie jest? - zapytała Evelyn
- Nie, nie wszystko w porządku. Chyba potknęłam się o konar.
Dziewczynki spojrzały w ziemię. Rzeczywiście grupy konar, zdawał się wystawać nie wiadomo skąd.
- Patrz, coś tu chyba jest, krzyknęła Paula.
Dziewczynki z zainteresowaniem spoglądały na coś wystającego z ziemi. Jak myślisz, co to może być?
- Nie wiem, powiedziała Evelyn i pociągnęła, za wystający z ziemi róg. Wygląda jak jakaś plansza do gry. Ciekawe dlaczego ktoś ją zakopał. Zobacz Paula, jakieś literki alfabetu i napisy: niebo, piekło, czyściec, tak, nie. I patrz jak dziwnie się nazywa: OUIJA. Ależ Ci Francuzi dziwne nazwy wymyślają. Ciekawe jak się w to gra. Na pewno musi być ciekawie. Chodź do pokoju, poczytamy instrukcje, zawołamy Lukasa i zagramy.
- No nie wiem, odpowiedziała Paula. Skoro ktoś ją zakopał to znaczy, że pewnie jest niebezpieczna. Oglądałam kiedyś taki film: Jumanji i zakopana gra nie była dobra. Chyba powinnyśmy ją tutaj zostawić.
- Ale z Ciebie dziecko. Nie bądź tchórz, to była tylko bajka. A to jest prawdziwe życie. Pewnie ktoś ją po prostu zgubił - odpowiedziała Evelyn. Ja ją zabieram, idziesz czy nie?
Evelyn zabrała grę i poszła w stroną pokoju. Chodź zagramy :)

BarthezzLodz - 2011-03-10 14:21:35

Hector nie mógł się pozbierać po ostatniej nocy. Podejrzenia, które rzucił w kierunku Ivana okazały się niesłuszne. Podczas gdy OTTOX zabija kolejne osoby, oni typują niewinne osoby. Tak dalej być nie może.
Mężczyzna postanowił pójść do Pauli i Evelyn. Musiał w końcu kiedyś powiedzieć dziewczynkom prawdę. Na pewno już się czegoś domyślały. Wyszedł ze swojego pokoju i skierował się na górę. Na schodach spotkał swoją siostrzenicę i jej przyjaciółkę. Evelyn trzymała pod pachą jakąś drewnianą planszę.
- Cześć dziewczynki - powiedział Hector - Co tam u was słychać?
- Bardzo dobrze, ale... yyy... musimy iść do naszego pokoju, bo zostawiłam tam... yy... włączone żelazko - odpowiedziała mu Evelyn.
Paula porozumiewawczo spojrzała na swoją przyjaciółkę:
- Jakie żelazko? - zapytała.
- Nie wiem, mama zawsze tak mówiła do taty, gdy nie chciała czegoś zrobić.
- Co zostawiłaś? Żelazko? - spytał zdziwiony Hector.
Evelyn energicznie kiwnęła głową.
- Tak, i muszę szybko iść, bo spalę bluzkę, którą prasuję.
- Kochanie, przecież wszyscy wiemy, że nie umiesz prasować.
- No bo my...
- Widzę, że coś ukrywacie... - dodał po chwili. - Co tam macie?
- To? To jest jakaś gra planszowa. Znaleźliśmy ją na podwórku. Nazywa się Ouija. - odpowiedziała Paula.
- Cicho, jeszcze nam ją zabierze - zganiła ją Evelyn.
- Nie, to jest nasz wujo i nie możemy go okłamywać, bo on zawsze mówi nam prawdę.
W tej chwili nogi ugięły się pod Hectorem... Wiedział, że nie może dalej oszukiwać Pauli. Ona tak mu ufa. Teraz jednak musiał zrobić coś z tą 'grą', która tak naprawdę była planszą, której używa się podczas seansów spirytystycznych. "Seans spirytystyczny! To jest to!" - pomyślał Hector. "Może w ten sposób uda się dowiedzieć, kto stoi za tymi wszystkimi zbrodniami."
- Słuchajcie dziewczynki, myślę, że nie możecie zatrzymać tej planszy. Ktoś mógł ją zgubić i teraz jej szuka. Dajcie mi ją, oddam ją pani w recepcji.
Hector po raz kolejny poczuł się źle, okłamując dziewczynki.

Pablo - 2011-03-10 14:32:14

Noiret czuł, że musi z kimś porozmawiać. Przez swoje dawne zachowanie nie zyskał tu sobie zbyt wielu przyjaciół i nie bardzo wiedział komu może zaufać. Jego wybór padł na Amelię. Gdy zbliżał się do jej pokoju, zobaczył wychodzącą z niego Marię. Była zmartwiona tym, że jej syn został wytypowany przez większość osób.
- Maria, możemy chwilę porozmawiać? - zaczął - Wiem, że między nami nigdy nie było dobrych układów, ale teraz musimy wszyscy trzymać się razem, żeby odkryć kto jest mordercą. Muszę powiedzieć, że ja od początku nie wierzyłem w winę Ivana. Zdążyłem go trochę poznać przez te wszystkie lata. Może nie byłem dobrym ojcem, ale poznałem go na tyle, żeby wiedzieć, że nie byłby do tego zdolny. Ktoś najwyraźniej chciał go wrobić.
Po tych słowach Maria podzieliła się swoimi przypuszczeniami dotyczącymi Pauli i Lucii.
- Masz rację, szczególnie co do tej małej. Zawsze wszędzie jest jej pełno i zawsze jako pierwsza wskazywała na Ivana.  Z drugiej strony Lucia też dwa razy wskazała Ivana, tak samo zresztą jak Hector. Ale musimy uważać, bo może morderca właśnie chce żebyśmy tak myśleli. Dzisiaj nie możemy działać zbyt pochopnie, musimy przeanalizować wszystkie za i przeciw. Musimy ich bacznie obserwować.
Noiret i Maria wymienili jeszcze między sobą kilka uwag i każde poszło w swoją stronę. Miał już zapukać w drzwi od pokoju Amelii, gdy jego uwagę przykuło coś, co zobaczył przez okno na korytarzu. Paula i Eveleyn nachylały się nad czymś. Potem jedna z nich wyciągnęła to z ziemi. Z tej odległości nie widział co to może być. Odprowadził dziewczynki wzrokiem spowrotem do pensjonatu i kiedy zniknęły z pola widzenia postanowił zaczekać i zobaczyć co takiego znalazły. Poszedł w stronę schodów i zobaczył, że Hector już rozmawia z dziewczynkami na temat ich znaleziska. "Nie będę im teraz przeszkadzał" pomyślał "później zapytam Hectora co takiego znalazły" i zapominając o tym z kim tak naprawdę chciał się spotkać, wrócił do pokoju.

Larita - 2011-03-10 14:38:39

Maria przyniosła obiad Amelii. Obiecując ze pozniej zajrzy,wyszła z pokoju chcąc się zdrzemnąc.Wychodząc z pokoju natknęła sie na Noireta.Chwile porozmawiali o swoich podejrzeniach i się pożegnali. "Naprawde Noiret się zmienił na lepsze! To dobrze!"
Idąc korytarzem usłyszała:
- Słuchajcie dziewczynki, myślę, że nie możecie zatrzymać tej planszy. Ktoś mógł ją zgubić i teraz jej szuka. Dajcie mi ją, oddam ją pani w recepcji.
Dziewczynki nieco smutne, ale oddały Hectorowi plansze i poszły do swojego pokoju.
-Mówiłam Ci Paula by mu nie mówić bo nam zabierze gre a Ty jak zwykle musiałaś wszystko wypaplać!
-A jak jakieś dziecko zgubiło tą gre i jest mu teraz przykro?!! Wujek odda gre temu dziecku!
-Ale mogłyśmy chociaż raz zagrac zanim byśmy ją oddały a teraz znów nie mamy co robić! Przez Ciebie!

W tym samym czasie Hector postanowił ukryć plansze w swoim pokoju. Idąc korytarzem wpadł na idącą Marie.
-ejże! Czy naszym przeznaczeniem jest ciągle na siebie wpadać?!
-Tym razem jestes ubrana ;)
-Nie żartuj sobie! Wiesz dobrze że wilk mnie wtedy zaatakował!
-Tak tak, oczywiście!
-A tak wracając do rzeczywistości, powiedziałeś dzieciom co z Sandrą się stało?
-Probowałem kilka razy, ale nie potrafie. Narazie powiedziałem że musiała wrócic do Hiszpanii, nie mam odwagii..
-Ciężko dziecku o tym powiedzieć..Musimy odkryć kto za tym stoii!! Co tam ukrywasz za plecami?
-A dziewczynki znalazły plansze, myślały że to jakaś gra, a to do seansu spirytystycznego! Może dowiemy się kto stoi za morderstwami!!
-Ehh teraz by się nam przydała Julia..
-Musimy wieczorem seans przeprowadzić!
-Wiesz, myśle że Lukasa można by w to włączyć. On ma prorocze sny, wiec musi posiadać w sobie jakąś "moc". I myśle że młodzież tez by trzeba w to wciągnąć..tylko co z Paula i Evelyn?
-Dobre pytanie. Jeśli im tez powiemy to wyda sie z Sandrą. A jak to Paula przyjmie? Jak jej to w ogole powiedzieć ?!
-Spotkamy się na kolacji to sie z dorosłymi porozmawia na ten temat i wtedy zdecydujemy dobrze?
-Dobry pomysł, poki co pojdę schować plansze u siebei w pokoju.
-Tylko pamiętaj by potem zamknąć drzwi, ja już miałam niemiła wizyte młodych szperających w moich rzeczach. Nie wiem czego szukali, ale bałagan po sobie zostawili.
-Dzieki za ostrzeżenie Maria! Do zobaczenia na kolacjii.

Rozeszli się w przeciwnych kierunkach. Maria postanowiła wrócić do Amelii i opowiedzieć jej o rozmowie z Noiretem  i Hectorem :)

Pysia141192 - 2011-03-10 15:20:50


Amelia spędziła cały dzień w pokoju ze swim dzieckiem.
Musiała jak najlepiej poznać swoją córeczkę.
Była taka szczęśliwa móc ją przytulić.
Cieszyła się z jej uśmiechu. Całe szczęście mała wcale nie płakała i łatwo był ją zabawić.
Maria odwiedzała ją kilka razy i przynosiła im jedzenie.
Rozmawiały ze sobą o wiele częściej niż wcześniej.
Podobne losy je do siebie zbliżyły.
Maria przekazywała jej wszystko co się działo poza pokojem Amelii.
Jednakże Amelia wciąż była w szoku po śmierci Sandry.
Musiała porozmawiać o tym z Hectorem.
Poprosiła więc Marię, aby zajęła się Elisą i poszła do jego pokoju.
Zapukała do drzwi.
    - Proszę – rozległ się głos Hectora.
    - Hector? To ja, Amelia. Chciałam z tobą porozmawiać.
Mężczyzna zaprosił ją do środka i oboje usiedli na krzesłach przy stoliku.
    - O czym chciałaś pomówić?
    - O Sandrze.
Oczy Hectora pozostały poważne.
    - Chodzi o to, że czuje się źle z tym, że obie padłyśmy ofiarą napastnika, lecz jej nie miał kto pomóc. Jest mi strasznie przykro z tego powodu.
    - Wiem – powiedział Hector wpatrując się w dywan.
    - Strasznie szkoda mi dzieci. Marcos jest pewnie załamany. A Paula wie?
    - Sądzi, że Sandra wróciła do Hiszpanii. Nie mogłem jej powiedzieć.
    - To zrozumiałe – Amelia położyła mu dłoń na ramieniu. - Hector?
    - Tak? - Mężczyzna uniósł głowę.
    - Wiem, że teraz każdy jest podejrzany, ale chciałam ci powiedzieć, że gdybym mogła oddałabym życie za Sandrę. Wiem, że bardzo ją kochałeś i razem z jej dziećmi dużo przeszliście.
Hector pokiwał głową, a łzy spłynęły mu po policzkach.
    - Jednakże teraz wynikła sytuacja, przez którą na chciałabym nadstawiać karku.
    - Co masz na myśli? - zdziwił się Hector.
Amelia opowiedziała mu o Elisie.
Musiała zaufać jeszcze komuś, bo gdy wszystko się rozniesie, może będzie mogła na niego liczyć. Maria ją rozumiała, bo była w takiej samej sytuacji, a Hector? Powinien ją zrozumieć ze względu na więzy krwi z jej dzieckiem.
Niestety nigdy nic nie wiadomo.
Amelia postanowiła wrócić do swojego pokoju. Usłyszała płacz małej dochodzący  zza drzwi.
    - Co się stało? - pomyślała zaniepokojona.
Gdy weszła do środka ujrzała Marię, która z lekko przerażoną miną, zasłaniała sobą płaczące dziecko.
Nie były jednak same.

Larita - 2011-03-10 16:00:45

Pysia141192 napisał:



Amelia postanowiła wrócić do swojego pokoju. Usłyszała płacz małej dochodzący  zza drzwi.
    - Co się stało? - pomyślała zaniepokojona.
Gdy weszła do środka ujrzała Marię, która z lekko przerażoną miną, zasłaniała sobą płaczące dziecko.
Nie były jednak same.

Gdy Amelia opuściała pokoj, Maria z uśmiechem wpatrywała sie w Elisę..
-Mnie to wszystko omineło maleńka wiesz.. nie mogłam patrzeć jak mój synek rośnie, tez był kiedy taki malutki jak Ty-śmiała się do małej Maria.
W tym momencie do pokoju wtargnął ktoś!
-Co Ty tu robisz? gdzie jest Amelia? - krzyknął Marcos- w tym momencie zobaczyl Elise podobną do niego jak kropla wody!- Co to za dziecko?!
Elisa słysząc krzyki się rozpłakała, Maria wzieła ją na rece i ukryła przed spojrzeniem Marcosa.
W tym momencie do pokoju wkroczyła Amelia...
-Amelia, możesz mi to wyjaścnic?!
-Dobrze, chodź sie przejdziemy, nie straszmy juz dziecka bardziej, Maria zostaniesz jeszcze z Elisa?
-Nie ma problemu, zostane tyle ile trzeba bedzie, porozmawiajcie spokojnie.
Amelia poszła na spacer z Marcosem. Opowiedziałą mu cała historie,podała powody dlaczego to przed nim ukrywała. Choć chlopak był w szoku rozumiał powody dlaczego ukryła przed wszystkimi i przed nim prawdę. I chociąz nic już nie czuł do Amelii bo w jego sercu była tylko Carol to napewno nie odwróci się od dziecka!
-Mówisz że jest w niebezpieczeństwie? w takim razie nie możemy nikomu mówić o niej. Wiemy my, Maria, Rebecka i Hector.. Wiec będziemy na zmiane się mała opiekować by nikt nie miał zadnych podejrzen dlaczego ciągle Cie nie ma!
Choć między nimi miłość juz wygasła, pozostała im przyjaźn. Obydwoje uspokojeni wrócili do pensjonatu..

Maria siedziała sobie z malutką która się cały czas uśmiechałą.
-Cieszysz się malutka bo tate spotkałaś prawda? chociaż nawet nie rozumiesz co sie stało hehe
w tym momencie zadzwonił Marii telefon. To Ivan!
-Słucham? Synku gdzie jestes? Nic ci nei jest?
-Spokojnie mamuśka, nic mi nie jest. Prawie od razu mnie wypuścili i wróciłem stopem do Internatu! Dzwoniłem do Fermina i kawałek po mnie wyjechał. własnie dojechaliśmy do szkoły i naładowałem telefon i dzwonie byś nie panikowałą jak masz to w zwyczaju :D
-Ty sobie młody czlowieku nie zartuj z matki!- słychać w tle Fermina
-Hehe jak słyszysz Fermin krótko mnie 3ma hehe. Masz, kuchcik chce z Tobą rozmawiac. 3maj się mamo i wracaj do nas szybko!
-Fermin?! Opiekuj się nim!
-Maria to co się tam dzieje to nie żarty! Wracaj do Hiszpanii!
-Jak mogę zostawić przyjaciół?
-Nie każdy jest tym za kogo się podaje!
-Wiem, może masz rację, może powinnam wrócić do Internatu
-Pewnie że mam racje, wra
W tym momencie rozmowe coś przerwało i Maria usłyszała dziwny głos:
-Myślisz że możesz uciec? ha ha ha Nie dasz rady Maria uciec od nas!

Maria przerażona rzuciłą telefon na podłogę. Wpatrując się w aparat wziela i przytuliła do siebei Elisę.
-Nie jesteśmy tutaj bezpieczne, uciec tez nei możemy. Co my maleńka zrobimy?!

Calineczka_j - 2011-03-10 16:11:35

- Wiesz co Paula, mam pomysł. Pójdziesz do Hectora zagadasz go, ja się wślizgnę do pokoju i zabiorę grę. Tzn. tylko ją pożyczę, potem oddamy, tak dla zabawy tylko.
- No nie wiem, odparła Paula. Ale na pewno potem oddamy, tak?
- Jasne, że tak :)
Jak pomyślały tak też zrobiły. Małe spryciure wykradły plansze. Kierując się do swojego pokoju wpadły na Lukasa. Lukas chodź, zagramy w gre.
- A co to za gra - zapytał zaciekawiony Lukas.
- Nie wiemy. Ale zaraz przeczytamy instrukcje.
Instrukcja:
Do seansu potrzebujemy od 2 do 6 osób. Potrzebna jest zupełna cisza i półmrok.
- Nie podoba mi się to - powiedział Lukas
- Cicho, idź lepiej zasłoń zasłony - odpowiedziała Evelyn.
Uczestnicy muszą usiąść w kółko i złapać się za ręce, a następnie wymówić zdanie: "Duchu, jeżeli jesteś teraz z nami daj nam jakiś znak i wskaż na TAK"
- Teraz to i mnie się to nie podoba - powiedziała Paula, nie chcę w to grać. Wstała i skierowała się do okna, aby odsłonić zasłony.
W tym momencie tabliczka ze wskaźnikiem sama się poruszyła, wskazując słowo TAK.
- Evelyn, nie strasz nas specjalnie to zrobiłaś - krzyknął Lukas
- Ale ja niczego nie dotykałam, przysięgam. Nie bądźcie tchórze to tylko zabawa.
Lukas i Paula byli przerażeni. Evelyn zaś się śmiała.
- Skąd przyszedłeś duchu? - zapytała
- Tym razem tabliczka znowu się przesunęła i pokazała słowo: NIEBO. Nagla otwarte do tej pory drzwi się zamknęły. Cała trójka już teraz podskoczyła ze strachu. Ewidentnie widzieli, że nikt nie ruszył tabliczki. Dzieci chciały się wycofać, ale teraz nie było już odwrotu.
Wskaźnik zaczął wariować. Cały czas pokazywał w tej samej kolejności cztery litery: L E C Z. Jak zwariowany non stop, w kółko L E C Z. Dzieci nie wiedziały co robić, przytuliły się do siebie i wszystkie zaczęły krzyczeć: POMOCY!!!!!! Po kilku sekundach wszystko ustało, wskaźnik przestał wirować, drzwi się otworzyły, wszystko "wróciło do normy".

- Evelyn, natychmiast zanieś tę grę do Hectora. Albo ją wyrzuć - krzyknęła Paula
- Ale ja nie chcę jej dotykać. Boję się. - odpowiedziała
- Tak, teraz to się boisz? A jak mówiłam żeby nie ruszać to nie słuchałaś.

- Dziewczyny uspokójcie się. Trzeba to gdzieś szybko zakopać to raz a dwa, co to znaczy: L E C Z??

andzia119 - 2011-03-10 18:19:41

Victoria idąc do pokoju Marcosa usłyszała krzyk z pokoju dziewczynek...
Czym prędzej pobiegła do nich... Drzwi same się otworzyły gdy już stała przed nimi... Była przerażona bo nie wiedziała z czym lub kim ma do czynienia...
Gdy weszła do pokoju zastała przerażone dzieci, które mówiły tylko "L E C Z"...
-To jest gra którą znaleźliśmy na podwórku, ona jest straszna-powiedziała Paula
-jak to straszna?-zapytała Victoria
-Ona sprawia że przedmioty się ruszają- wykrzyczał Lukas
-Pokazała na słowo L E C Z - stwierdziła zapłakana Eveline
-Pokażcie mi ją - odparła Victoria
Była bardzo zdziwiona gdy zobaczyła planszę, wiedziała już że dzieci wywołały jakiegoś ducha, tylko nie mogła pojąć o co chodzi z tym L E C Z...
-Wezmę ją ze sobą już wam nic nie grozi, ja się tym zajmę - stwierdziła Vicki, po czym wzięła grę i ruszyła w stronę pokoju Marcosa...
Cały czas zastanawiała się co może oznaczać to słowo i kogo wywołały dzieci...
Miała nadzieję że owa plansza może pomóc im rozwikłać sprawę morderstw...
Gdy dotarła do pokoju Marcosa pokazała mu zdobycz i opowiedziała całą historie z dziećmi...
-A Paula jak się czuję ?? nic jej nie jest. Pewnie jest przerażona- powiedział Marcos
-Teraz nic jej już nie jest. Siedzi razem z Eveline i Lucasem. Nie martw się nic jej nie będzie - odpowiedziała Vicki
-Szkoda że nie ma teraz z nami Juli... ona znała się na takich sprawach...-stwierdził Marcos
-No ona wiedziałaby co w takiej sytuacji zrobić... -odpowiedziała Victoria
-Musimy porozmawiać o tym z Hectorem może on coś wymyśli- stwierdził Marcos
-Może pójdziemy odrazu do niego? Nie ma na co czekać... Bo może koś znowu zginąć...- odpowiedziała Vicki
Po czym wzięli grę i skierowali się ku pokojowi Hectora.

Krisztian - 2011-03-10 18:29:57

No to mnie Maria załatwiłaś z tą Amelią. :D
Marcos wraz z Carol po ostatnich wydarzeniach postanowili nie czekać na nic i od razu wyruszyć na przeszukiwanie hotelu (?). Zabrali ze sobą Vicky, która odnalazła się z pewnym młodym chłopakiem z sąsiedniej klasy. Szukali Ivana.... Znaleźli go dopiero gdy ten był w rękach policjantów.
- Ivan, co Ty zrobiłeś? - krzyczała Carol.
- Nie możecie go zabrać. - wołał Marcos.
- Ja nic nie zrobiłem! Marcos - dbaj o nich. Jeszcze tu wrócę. Nie zostawię Was. Spokojnie. - krzyczał Ivan.- Mierda! Nie możecie poluźnić tych kajdanek? Dłonie mi drętwieją. - mówił do policjantów.
- Co tutaj się stało? - pytała Vicky.
- Podejrzewają, że to Ivan stoi za wszystkim. - odpowiedział ktoś w tłumie.
- Ivan? To niemożliwe! - powiedziała Carol.
- Na dodatek Saul zginął... - powiedziała Amelia.
- Saul...?
- Nowy nauczyciel.
- Aaa...nigdy go nie lubiłem. - powiedział Marcos.
- Daj spokój Marcos. To też człowiek. - zganiła go Carol.

MARCOS PO ROZMOWIE Z AMELIĄ.
Poszedł do Carol.
- Carol....dużo było ostatnio dziwnych sytuacji...może zanim zaczniemy działać...chodźmy na wycieczkę po Paryżu? Tak romantycznie, spokojnie... - powiedział.
- No dobrze. Tylko się przebiorę w coś ładnego. - dodała.
- Ty we wszystkim wyglądasz ładnie. - uśmiechnął się Marcos.
15 minut później.
- Długo się przebierałaś. - zażartował.
- Nie narzekaj, mogłam dłużej. - odpowiedziała mu z uśmiechem.
- To dokąd idziemy? - pytała po wyjściu z hotelu (?).
- Gdzie nas nogi poniosą. - odpowiedział.
Wycieczkę zaczęli od zjedzenia kolacji w restauracji "La Coupe Gorge", później spacerowali Rue de Rivioli aż do "Le Club'u" gdzie zatrzymali się na małą potańcówkę.
- Już mi uszy pękają.  Chodźmy dalej. - mówiła Carol w środku.
- Świetnie tańczysz. - wyszeptał jej Marcos. - Dobrze, chodźmy stąd. - dodał.
Kierując się dalej Rue de Rivioli dotarli do Cour Carree, przy której to mieści się: 1er Arrondissement, Tribunal d'Instance i Saint-Germain Auxerrois.
- Jak tutaj pięknie. - Mogłabym tutaj mieszkać. - powiedziała szczęśliwa.
- Obiecuję Ci to, gdy tylko wszystko się skończy. - odpowiedział. - Kocham Cię ! - dodał.
- Ja Ciebie też.
Dotarli nad Sekwanę...tamtędy wzdłuż niej wrócili do hotelu (?).
- Było pięknie. Dziękuję. - powiedziała Carol.
- Proszę bardzo. - uśmiechnął się. - Jak chcesz, możemy tak codziennie chodzić. - dodał.
- Z przyjemnością. A teraz idę się położyć bo padam z nóg. - powiedziała Carol i ucałowała Marcosa na do widzenia.
- Słodkich snów.
- Słodkich snów.

- Pięknie, achhh...pięknie. - powiedział sam do siebie pod nosem, gdy podeszła do niego Amelia.
- Powiedziałeś jej? - zapytała się.
- O czym? - zapytał.
- O dziecku.
- Miałem nic nie mówić, to na razie nie mówię. Dowie się na pewno, ale w swoim czasie. - dodał. - Zresztą nie mam pewności, że to moje dziecko. - dodał po chwili zastanowienia. - Aczkolwiek nie pozwolę by coś mu się stało.
- Wiesz co, jak możesz?! - zapytała zapłakana Amelia.
- Życie... - odpowiedział.
Zapłakana Amelia pobiegła korytarzem, a Marcos udał się spać.

Głos na: Maria  Uzasadnienie: nie będę zmieniał decyzji. Wytypowałem ją na samym początku, i tak będę głosował. ;)

Po pobudce....przyszła do niego Vicky z planszą...i poszli do Hectora (to tak aby nie edytować postu ;) )

Larita - 2011-03-10 18:39:09

Moj głos : Marcos
Śmie twierdzić, że dziecko które jest do niego podobne jak dwie krople wody nie jest jego!
Reszta powodów ta sama co wczoraj.

Calineczka_j - 2011-03-10 18:55:39

Mój głos: Lucia (Paula podejrzewa że duch chciał powiedzieć LECZYĆ - ale nie zdążył, bo dzieci zaczęły krzyczeć, a skojarzyło jej się to z lekarką, zatem Lucia)

Pysia141192 - 2011-03-10 19:06:39

Mój  głos: Martin
Uzasadnienie: To co wczoraj pisałam i podtrzymuję


PS. Jak Marcos nie wierzy to trudno, jego strata ;)

Oranjezicht - 2011-03-10 19:14:58

Lucas był poruszony kolejnymi wydarzeniami..."to miały być wakacje i mieliśmy zobaczyć jedno z najbardziej znanych miast na świecie...a tu się dzieją takie przerażające rzeczy..to nie są wakacje...to przypomina ten horror który kiedyś oglądnąłem pod nieobecność taty "Koszmar minionego lata"...nie mogłem potem spać przez tydzień..nigdy w życiu nie wrócę już do Paryża..a jak znajdę narzeczoną, może nawet Evelyn to pojedziemy do Las Palmas de Gran Canaria - tam rosną banany i nie ma morderców...i ta gra którą znalazły dziewczyny była przerażająca..ja chyba nie zasnę w nocy...wolę się nie zastanawiać co L EC Z może znaczyć...nie chcę myśleć o tej grze ani trochę...boje się duchów...jeśli moje sny się spełniają to duchy też pewnie istnieją...ale tylko Julii by powiedziały więcej a ona już nie żyje...i jeszcze ta straszna śmierć Saula...taki miły starszy pan choć nieco milczący.. ehh czemu nie zostałem z Jacintą w Internacie..teraz tego żałuje..

Mój głos: Amelia ("Wciąż myślę, że ona zna dzieci najlepiej bo jest naszą wychowawczynią i wiedziała jak Paula się wtedy zachowa, poza tym Saul został zastrzelony, a jeszcze w Internacie znaleźliśmy pistolet u Amelii w pokoju

crisfan - 2011-03-10 19:26:21

Carol po randce z Marcosem wróciła do pokoju. Czekała na Viki. Chciała opowiedzieć przyjaciółce jak było. Viki nie przychodziła. Postanowiła iść jej poszukać. Była zaniepokojona. Na szczęście spotkała Viki jak szła z Marcosem do Hektora. Miała ochotę opowiedzieć przyjaciółce o swoich wątpliwościach, ale wiedziała, że mają ważniejsze sprawy.

Czytaj post niżej :P

Zapadła cisza. Carol domyślała się kim może być ta kobieta, ale wolała o tym nie mówić głośno.
-To chyba na dziś koniec-powiedział Hektor-bądźcie ostrożni i nie mówcie nikomu co odkryliśmy.
Carol, Marcos i Viki wyszli z pokoju Hektora. Dziewczyny udały się do siebie.
Po drodze Carol opowiadała Viki o randce z Marcosem. Jednak na jej twarzy nie gościł uśmiech.
-Carol co jest?
-Nic.
-Znam cię nie od dziś. Nie oszukasz mnie.
-Dziś z Marcosem czułam się jak w niebie. Ale...znam go dobrze...on coś przede mną ukrywa.
-Carol jesteś przewrażliwiona
-Nie. Wiem, że coś jest nie tak.
-Carol Marcos za tobą szaleje! Nawet nie wiesz jak wam zazdroszczę!
Carol jednak swoje wiedziała. Mimo że świetnie się bawiła coś było nie tak.

BarthezzLodz - 2011-03-10 19:30:33

andzia119 napisał:


-Musimy porozmawiać o tym z Hectorem może on coś wymyśli- stwierdził Marcos
-Może pójdziemy odrazu do niego? Nie ma na co czekać... Bo może koś znowu zginąć...- odpowiedziała Vicki
Po czym wzięli grę i skierowali się ku pokojowi Hectora.

Hector zmęczony po całym dniu znajdował się w swoim pokoju. Tuż po kolacji usłyszał pukanie do swoich drzwi.
- Kto tam? - zapytał mężczyzna.
- To my - usłyszał głos Victorii - Możemy wejść?
- Jasne. Drzwi są otwarte.
Młodzi przyjaciele szybko weszli do środka.
- Co was do mnie sprowadza? Bo nie wierzę, że przyszliście zapytać co tam u mnie słychać - zaśmiał się Hector.
- Spotkaliśmy przerażone dziewczynki. Miały ze sobą to - powiedziała Vicky i podała mężczyźnie planszę OUIJA, którą Hector już dzisiaj widział.
- A to małe spryciule! Zabrałem im tę planszę, jak tylko zobaczyłem, że to przyniosły. Musiały się wkraść do mojego pokoju i ją zabrać.
- Ale Hector, co to jest? - zapytał Marcos.
- To plansze OUIJA, służąca do kontaktu z duchami. Najczęściej używa jej się podczas seansów spirytystycznych.
- To wiele wyjaśnia - odezwał się Vicky - Dziewczynki powiedziały, że na tarczy ktoś wskazał kolejno litery L, E, C i Z. Co ci się z tym kojarzy?
- Mówiąc szczerze, to nic, ale może... my też spróbujemy się skontaktować z tym duchem? - odpowiedział Hector.
Wszyscy zebrani w pokoju usiedli w skupieniu. W środku kręgu znalazła się drewniana plansza ze wskazówką, która aktualnie wskazywała puste pole.
- Czy jest tu ktoś? - zapytał Hector.
Wskazówka przesunęła się na pole "TAK".
- Kim jesteś?
Tarcza zaczęła wskazywać kolejne litery: S, A, N, D, R, A.
- To moja mama! - wykrzyknął Marcos.
- Marcos, uspokój się, bo z seansu nic nie wyjdzie - zganiła go Carol.
- Kto cię zabił?
- K O B I E T A,  L E C Z  N I E  M O G Ę  P O W I E D Z I E Ć  N I C  W I Ę C E J.
Wszyscy zebrani zamarli.
- Czy jeszcze z nami jesteś? - zapytał Hector, jednak wskazówka nie poruszyła się.

crisfan - 2011-03-10 20:00:49

Carol myślała o tym co wydarzyło się w pokoju Hektora. Może to co znaleźli wczoraj w pokoju Marii to była krew Sandry. Nie to bez sensu...Maria nie mogła by nikogo zabić...A może jednak...przecież nikomu nie można ufać.
Mój głos:Maria- ten sam powód co wczoraj plus to że Sandra powiedziała że zabiła ją kobieta.

Larita - 2011-03-10 20:11:30

Zmiana głosu : Lucia
To Lucia jako jedna z pierwszych wskazała że Ivan jest winny - jak się okazało to nie była prawda.
Sandra wskazuje ze zabila ja kobieta. Carol i Vicky poki co skreslam z listy bo nie pasuja mi do morderstwa Julii. Zostaje ja,Lucia i Amelia. Skoro wiem ze ja nei zabilam zostaje one dwie. Amelia jest zbyt pochłonięta córka (wczesniej poszukiwanie jej, teraz opieka nad Elisa) żeby myslala kogo sie pozbyc, moge się mylic ale poki co zostaje Lucia.

Villa - 2011-03-10 20:27:09

Martin wraz z Rebecą i Oliwką wybrali się na spacer po Paryżu.

- Nadal nie mogę uwierzyć, że ottox znowu zabił, a do tego Ivan, jak mogli go zabrać, to nie logiczne.
- Wiem kochanie, dla mnie to też jest niedorzeczne, a Saul, jak oni mogli..
- Nie zapominaj ottox jest bezwzględny..
- Wiem Rebeco, bdb o tym wiem, ale nadal mnie to wkurza, że ciągle są o krok przed nami. A co do Ivana, to uważam, że on może coś widział, i kogoś kryje.. No bo..

Rebeca mu przerwała..

- Czekaj, czekaj, chyba nie myślisz o tym samym, co ja..
- Dokładnie o tym samym, to niemożliwe, żeby Ivan coś zrobił, a to jedyne realne wytłumaczenie na to wszystko..
- Tym bardziej, że Sandra powiedziała, że to była kobieta.. Wtrąciła Rebeca
- No właśnie..
- Oj oby to była tylko prawda powiedziała Rebeca całując Martina w czoło :)
- To, co gorąca kawa? Zaproponował Martin
- Oj z chęcią.

I we trójkę ruszyli w stronę kawiarni..


Mój głos: Maria (To znalezisko w pokoju, to bdb dowód i do tego, to co powiedziała Sandra, że była to kobieta).

BarthezzLodz - 2011-03-10 20:36:15

Hector był zaskoczony wynikiem „gry w Ouija”. Jego ukochaną siostrę zamordowała z zimną krwią jakaś kobieta. Wśród podejrzanych jest zatem: Amelia, Maria, Elsa, Lucia i, jakby nie patrzeć, Victoria, Carolina, Paula i Evelyn. Kto jednak mógł stać za tymi wszystkimi zbrodniami?
Mój głos: Maria – podejrzaną jest kobieta, a Maria właśnie ostatnio zachowuje się dość dziwnie. Cały czas jej nie ma, ma także jakieś sekrety z Amelią. Może to właśnie ona?

niusia_88 - 2011-03-10 20:38:20

Głos na Lucie - Sandra powiedziala ze zabila ja kobieta plus to ze lucia jako lekarka budzi duzo zaufanie, byc moze to wykorzystuje dla celow ottoxu

paulax5 - 2011-03-10 20:39:44

Lucia cały dzień spedzila na wycieczce po Paryży i jego okolicach, chciała zapomnieć o tym wszystkim co sie w okolo niej dzieje i odpoczac poki jeszcze moze, zreszta w Paryżu nigdy nie była wioec jak tylko miała taka okazję to postanowil ja wykorzystac i pozwiedzac w samotnosci. Gdy wrociła do Osrodka/hotelu (nie pamietam ;) ) usłyszała rozmowe Marii przez telefon, w ktorej opowiadala rozmowcy- pewnie Ferminowi- pomyslala Lucia o tym co sie dzis wydazylo i o jakies planszy do wywolywania duchow i o Sandrze, ktora rzekomo sie byla duchem i powiedziala ze to kobieta

Lucia usłyszała jeszcze kilka zdan na ten temat i byla w szoku a wiec to moze Maria wspolpracuje z tymi ludzmi i wlasnie zdawala im relacje? moze to nie byl Fermin a ktos z OTTOXu?? Koieta nie wiedziala co ma o tym sadzic ale wszystko to jednak bylo bardzo dziwne...


MOJ GLOS: MARIA- Bo zabicie Ivana jest podejrzane moze wlasnie tu go broni ale to własnie ona go zabila zeby odwrocic od siebie uwage [/color]

Pablo - 2011-03-10 20:39:50

Jacques miał wielkie wątpliwości co do tego na kogo dzisiaj głosować. Kolejny raz na Hectora? Nawet jeśli go podejrzewał, wiedział, że inni nie poprą jego pomysłu. Inna sprawa, że zachowanie dyrektora coraz bardziej wzbudzało jego zaufanie.
Kto jest podejrzany?

Mój głos: Maria (W swoim poście napisała, że sama może być w kręgu podejrzanych. Poza tym zmieniła głos - być może po konsultacji z innymi mordercami. Może postawiłbym znowu na Hectora, ale przy obecnym rozkładzie głosów mija się to z celem).

Bazyl - 2011-03-10 20:47:11

Evelyn obudziła się w nocy z krzykiem. Śniła jej się plansza z napisem „LECZ”, dziewczynka była cała spocona, zaczęła  krążyć po pokoju, trzęsła się a w głowie aż huczało jej to słowo. O co chodziło? Dziewczynka nie mogła tego pojąć, wargi drżały jej jak w febrze. Nie chciała budzić Pauli – dziwnie spokojnie spała, po co jej to zabierać? Wyszła więc na korytarz i pokierowała się w stronę łazienki. Tam spotkała Carol, nie wyglądała na szczęśliwą
- Cześć… - powiedziała cichutko Evelyn i zamknęła się w toalecie
Gdy małą wyszła Carol wciąż stała przy umywalce
- problem z Marcosem?
- słucham?
- gdzie jest dziecko? – pytała Evelyn
- Jakie dziecko? – carol zrobiła wielkie oczy – Evelyn, o czym Ty mówisz?
- No…wczoraj słyszałam, jak Amelia mówiła, ze Marcos jest ojcem… - nagle dziewczynka cos sobie przypomniała - właśnie! Maiłam powiedzieć Pauli!
Ostatnie zdanie Evelyn wykrzyczała wybiegając na łeb na szyję z łazienki, Carol została zdezorientowana w łazience.

Mój głos – Elsa wciąż ją obstawiam, coś ukrywa. Trzymała Evelyn i Paulę zdala od pokoju Sandry (jak wszyscy ;D), a jej odpowiedź, że źle się czuła(spała?) mnie nie satysfakcjonuje, mogła wymyślić lepszą wymówkę. Ponadto nikt nie miesza jej w rozmowy, no i Sandra powiedziała, że zabiła ją kobieta

andzia119 - 2011-03-10 20:52:58

głos na Marie: ponieważ jest niezdecydowana i zmienia głos .Mordercą jest kobieta no i dowód w pokoju ją obciąża. Może pracować dla Ottoxu żeby chronić Ivana i siebie ... Amelia i Elsa mi nie pasują do profilu

daglas89 - 2011-03-10 21:55:08

Podsumowanie!



Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )


1. Lucas – Amelia.
2. Marcos – Maria.
3. Hector –Maria.
4.
5. Maria – Lucia.
6. Paula – Lucia.
7. Noiret – Maria.
8. Martin –Maria.
9. Lucia – Maria.
10. Victoria –Maria.
11.
12. Carol – Maria.
13.
14. Evelyn – Elsa.
15.
16. Amelia – Martin.
17
18.Elsa – Lucia.

Maria: 7 głosy
Lucia: 3 głosy
Amelia: 1 głos
Elsa: 1 głos
Martin:  1 głos


**********
Maria nie mogła znieść tych wszystkich podejrzeń w stronę jej osoby zwłaszcza po wczorajszych jak się zresztą okazało błednych podejrzeniach na jej syna.
Spakowała więc swoje rzeczy i postanowiła wrócić do Hiszpanii
Lucia kąpała sie w swojej łazience i nawet nie usłyszała jak ktoś wszedł do jej pokoju. Wyszła z łazienki i poczuła ukłucie w szyję, które wywołało śpiączkę

**********

Zamordowany przez mafie:Lucia
Za sprawą głosowania odpada: Maria ( zwykły mieszkaniec )
paulax5, Larita Proszę o nie wypowiadanie się już w tym temacie!

________________________________________________________________________________________

Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3. Hector
4.
5.
6. Paula
7. Noiret
8. Martin
9.
10. Victoria
11.
12. Carol
13.
14. Evelyn
15.
16. Amelia
17.
18.Elsa

Calineczka_j - 2011-03-11 11:49:14

- Co ty robisz Paula? - zapytała Evelyn
- Nie widzisz, pakuję się - odpowiedziała dziewczynka
- Ale dokąd Ty idziesz?
- Wracam do mamusi i Samuela. Tutaj się nikt mną nie przejmuje. Marcos cały czas biega gdzieś za Carol, w ogóle nie ma dla mnie czasu. Wujek taki cały czas zmartwiony, jakby się coś stało. Każdy coś ukrywa, dziwne rzeczy się tu dzieję. W ogóle nie podoba mi się we Francji, nie lubię ludzi którzy jedzą żaby i ślimaki.
- Fuu, to rzeczywiście okropne - odparła Evelyn. Ale nie możesz tak po prostu sobie iść. Chyba nie zostawisz mnie i Lukasa, nie pozwolę Ci.
Evelyn zaczęła wyszarpywać Pauli prawie spakowaną już walizkę.
- Co robisz złośliwcze? - będę robić to na co mam ochotę.
- A właśnie, że nie będziesz - krzyknęła Evelyn i obrażona wybiegła na korytarz. Tam natknęła się na Hectora. Hector, Hector bo Paula ucieka, spakowała się i mówi że sama wraca do Hiszpanii. Zrób coś proszę. Nie chcę tutaj zostać bez niej :( Zatrzymasz ją, proszę proszę proszę.
- Pewnie, że tak Evelyn. Chodź, porozmawiamy z nią razem.
Już chyba najwyższy czas żeby poważnie z nią porozmawiać. W końcu muszę kiedyś jej powiedzieć (pomyślał Hector)

crisfan - 2011-03-11 13:29:02

Carol zauważyła Marię jak ta szła z walizkami w stronę wyjścia. Zrobiło jej się przykro. Mordercy są cały czas wśród nas, a my nie wiemy kim oni są.
-Maria zaczekaj-zawołała Carol
-Nie mamy o czym rozmawiać.
-Chciałam cie przeprosić…teraz wiem, że moje oskarżenia były bezpodstawne.  Oni z nam cały czas pogrywają.
-Nie mam do ciebie pretensji. Oni właśnie tego chcą, żebyśmy się wzajemnie wykończyli tymi podejrzeniami.-uśmiechnęła się smutno Maria-dlatego wracam do Hiszpanii.
-Rozumiem. To miała być cudowna wycieczka a zmieniła się w koszmar.
-Niestety. Dlatego nie zamierzam zostać tu ani chwili dłużej.
Carol postanowiła zajrzeć do Lucii. Dawno już jej nie widziała. Drzwi do pokoju Lucii były otwarte. Carol zaniepokoiła się.
-Może Lucia zapomniała ich zamknąć albo po coś się wróciła.-pomyślała Carol
Dziewczyna weszła do pokoju. Zobaczyła Lucię leżącą na ziemi. Sprawdziła puls-kobieta nie żyła.
Carol zaczęła krzyczeć. Do pokoju wbiegli Marcos z Viki.
-Lucia…ona nie żyje-zaczęła płakać Carol
-Mordercy znowu zaatakowali. Lucia musiała się czegoś dowiedzieć i przez to zginęła.
-Musimy zawiadomić resztę-powiedziała Viki
Pierwszą spotkaną osobą był Noiret.
-Nie widziałeś gdzieś Hektora?
-Nie. Coś się stało?
-Znaleźliśmy Lucie…ona nie żyje…
-Co!? To nie możliwe…-niedowierzał Noiret. Gdzie ona jest?
-Poszłam do niej, bo dawno  jej nie widziałam…drzwi były otwarte…weszłam i zobaczyłam leżącą Lucie-płakała Carol
-Macros zabierz dziewczyny do pokoju. Zajmę się wszystkim i zawiadomię resztę-oznajmił Noiret-musimy uważać, żeby Lucas, Evelin i Paula się nie dowiedzieli. To jeszcze dzieci musimy je chronić.

daglas89 - 2011-03-11 14:29:56

UWAGA




Na Prośbę zbawiciela do gry wraca Julia (jenny)




Marcos na prośbę Noireta zabrał Carol i Vicky, jednak postanowił, że lepszy będzie dla nich spacer niz siedzenie w pokoju i jak już mieli wychodzić, kiedy do pensjonatu otworzyły się drzwi i... staneła w nich Julia. Nie wiedzieli co mają zrobić, przecież Julia nie żyje. Zabrali ją do pokoju, aby nikt na razie jej nie zobaczył i oczywiście zaczeli zadawać pytania co się stało i jak to jest możliwe, że ona żyje. Julia zaczeła wszystko wyjaśniać:

Nie wiem co się stało ja pamiętam tylko, że szłam do stołówki, a później obudziłam się w pokoju Lucii, która opowiedziała mi, że ktoś mi coś wstrzyknał i następnie popchnął ze schodów aby wyglądało to na wypadek. Udało jej się zapobiec mojej śmierci ale nie byłam bezpieczna dlatego wszyscy mieli myśleć, że ja nie żyję. Lucia zabrała mnie z tego pensjonatu żeby mnie chronić jednak kiedy wczoraj się nie pojawiła zaczęłam się martwić, że coś się jej stało i postanowiłam mimo wszystko wrócić do was.

niusia_88 - 2011-03-11 15:28:55

Elsa postanowila spotkać się z Amelią kiedy zdawało jej się, że usłyszała głos Julii, po plecach przebiegł jej dreszcz, zamarła. W pierwszej chwlili pomyslala, ze to z nią jest coś nie tak, ze liczne stresy jakie ja ostatnio spotkały doprowadzily do swego rodzaju zalamania nerwowego, ale nagle uswiadomila sobie ze slyszy takze Carolinę i Vicky. Nie wahała się, weszła bez pukania. Dziewczyny skoczyły jak oparzone
- Julia?
- Elsa, uszanuj naszą prywatność- zdenerwowała się Carol
- Uważam, że powinnyśmy powiedzieć Elsie co sie stalo- uspokoiła ja Vicky
- No oczywiście, ze powinnyście! Chyba nie sadzicie, ze bede sobie wyobrażała iż ona zmartwychwstała!
Dziewczęta opowiedziały o podstępie Lucii, Elsie kamień spadł z serca, przytułiła Julie z radości
- Szkoda, że Ivan tego nie wie. Tak już nie może dłuzej być, musimy zacząć działać! Wiem, że jesteście inteligentne i razem mozemy znaleźć mordercę- Elsa zachęciła dziewczęta do działania. Nagle usłyszały ruch za drzwiamy, ktoś je podsłuchiwal ale zerwał się i szybkim krokiem odchodził. Elsa szybko wybiegła za drzwi, zobaczyła tylko szarą marynarkę, identyczną jaką nosił Noiret.

Calineczka_j - 2011-03-11 16:17:21

- Jak dobrze, że Hector mnie przekonał, żebym została - śmiała się Paula. I wymyślił nową grę. Evelyn słyszałaś o nowej grze? Taka, że bawimy się w złego i dobrego wilka. Mamy powiedzieć kto jest złym wilkiem spośród nas, tutaj we Francji :) Robimy wyliczankę?
Raz, dwa, trzy, Noiret winny jesteś Ty.

Mój głos: Noiret
(Tak wyszło z wyliczanki, poza tym moje typy jak do tej pory okazywały się błędne, to jest moje trzecie podejrzenie. Mam nadzieję, że tym razem trafne, bo inaczej już nigdy więcej nie zagram w totka ;)

Bazyl - 2011-03-11 17:11:56

Calineczka_j napisał:

- Jak dobrze, że Hector mnie przekonał, żebym została - śmiała się Paula. I wymyślił nową grę. Evelyn słyszałaś o nowej grze? Taka, że bawimy się w złego i dobrego wilka. Mamy powiedzieć kto jest złym wilkiem spośród nas, tutaj we Francji :) Robimy wyliczankę?
Raz, dwa, trzy, Noiret winny jesteś Ty.

Mój głos: Noiret
(Tak wyszło z wyliczanki, poza tym moje typy jak do tej pory okazywały się błędne, to jest moje trzecie podejrzenie. Mam nadzieję, że tym razem trafne, bo inaczej już nigdy więcej nie zagram w totka ;)


- Paula, to głupie! - Evelyn skrzywiła się - Dobra, mamy wilka i co z nim? I jaka jest rola dobrego wilka?
- Po prostu...wybieramy złego wilka... - Puala wzruszyła ramionami
- To bez sensu...
- Jej no, złośliwcze, grasz, czy nie?
- Cztery, piec sześć, Noiret nie ma co jeść.... Idziemy do Lucasa?


Mój głos - Noiret to zadziwiające, ale zrobiłam wyliczankę i wyszło mi tak samo jak Pauli (Calineczce), coś w tym musi być!  ;D

andzia119 - 2011-03-11 18:08:44

Vicky była przerażona śmiercią Lucii.
Noiret stwierdził że się wszystkim zajmie i przykrył ciało marynarką, żeby czasem dzieci nie zobaczyły kto to. Mieli isć do pokoju gdy Markos zaproponował spacer. Vicky podzielała zdanie Marcosa że lepiej im to zrobi niż siedzenie w pokoju...
Była strasznie przerażona, gdy zobaczyła w drzwiach Julie, ale jednocześnie bardzo się ucieszyła że Ona jednak żyje...
Po wysłuchaniu wyjaśnień Juli nie mogła uwierzyć, że Lucia nie poinformowała ich. Lecz, gdy się trochę uspokoiła dotarło do niej że może to lepiej przynajmniej nikt z Ottoxu się nie dowiedział... Gdy Julia spytała o Ivana nie wiedziała w jaki sposób jej powiedzieć co się z nim stało... Marcos przejął pałeczkę jako mężczyzna i wyznał jej prawdę... Julia bardzo się przejęła losem ukochanego... Vicky i Carol starały się ją uspokoić zabrały ją do swojego pokoju, żeby nikt ich nie zobaczył...
Gdy właśnie rozmawiały o tym co mogą teraz zrobić w sprawie rozwikłania morderstw... no i kto z mieszkańców może być zdrajcą, gdy nagle do pokoju wpadła Elsa...
Carol była na nią strasznie wściekła, że nawet nie zapukała... Julia stwierdziła że należą się Elsie jakieś wyjaśnienia i opowiedziała o podstępie Lucii... Kobiecie spadł kamień z serca...Zachęciła młodych detektywów do działania i zaoferowała nawet własną pomoc...Gdy nagle usłyszeli jakieś szmery za drzwiami... Elsie wydawało się że to może być Noiret, ale dopiero co detektywi zostawili go u Lucii przecież miał się tym zająć no i nie miał marynarki wtedy ze sobą bo przykrył nią ciało... Coś im tu nie pasowało... Czy ktoś chciałby się pod niego podszyć?? No i dlaczego miałby to robić... Próbowali dojść do tego kto mógł ich podsłuchiwać??... Postanowili nie opuszczać Juliii zawsze ktoś nich miał z nią być no i nie chcieli żeby za dużo osób dowiedziało się że Julia żyje, bo mogło by to spowodować że Ottox chciałby ją znowu wyeliminować... Elsa stwierdziła że nikomu nic nie powie i wyszła z pokoju. 

Mój głos Elsa: Elsa często znika na długie godziny no i stwierdziła że Noiret ich podsłuchiwał a przecież był w zupełnie innym miejscu... Może to ona specjalnie wprowadziła ich w błąd... Może się mylę ale puki co taki jest mój typ...

Krisztian - 2011-03-11 18:11:18

- Ja już nie wiem co mam myśleć na ten temat. - mówił Marcos. - Każdy jest jakiś dziwny. Nieobecny. Nigdy jeszcze tak źle nie było. - dodał.
- Wyjaśnimy to wszystko. Na pewno! - odpowiedziała Carol.
- Teraz...jesteśmy razem. Prawie... - dodała Julia.

Mój głos na: Elsa   Uzasadnienie: Dziwny spokój, przy tylu morderstwach. Prawdziwa kobieta się tak nie zachowuje w obliczu śmierci przyjaciół.
Hahaha.

Pysia141192 - 2011-03-11 19:03:25


Amelia załamała się słysząc o odejściu Marii, a także śmierci Lucii. Wszędzie gdzie się pojawią, OTTOX podąży za nimi. Nie ma się gdzie ukryć.
Siedziała razem z Elisą w pokoju.
Nie wychodziła bojąc się o małą, a poza tym po odejściu Marii nie miała z kim jej zostawić.
Dziewczynka była bardzo grzeczna, nie płakała i zdawała się akceptować  sytuację w nowym miejscu.
Amelia nie miała żalu do Marcosa, który sądził, że Elisa może nie być jego córką.
W końcu był okłamywany przez nią, a teraz kiedy jest z Caroliną nie chce sobie niszczyć życia.
- No cóż, malutka, jego strata – mruknęła Amelia do Elisy. – Będę cię miała tylko dla siebie.
Ucałowała jej śliczną buzię.
Na korytarzu przy pokoju Vicky albo Caroliny usłyszała krzyki.
- Julia? – to był głos Elsy.
- Jak to Julia do diabła? – pomyślała Amelia. – Jak można żartować tak z czyjejś śmierci? – zapytała córeczkę, która pisnęła cicho i zatkała swoją buzię rączkami.
Za chwilę było słychać zdenerwowaną Carolinę, potem uspokajający głos Vicky.
- Co się tam dzieje? – zastanawiała się głośno. – Chodź sprawdzimy. – Mówiąc to wzięła Elisę na ręce i wyszła z pokoju.
Nie widziała możliwości ukrywania dziecka. Wkrótce wszyscy będą wiedzieli.
A nie może przecież zostawić jej samej.
Gdy doszła do pokoju którejś z dziewczyn zapukała i czekała chwilę na odpowiedź.
- Kto tam? – usłyszała głos Vicky.
- Amelia – odpowiedziała. – Słyszałam jakieś krzyki. Wszystko w porządku?
Victoria uchyliła drzwi.
- Wszystko w porządku, dzięki.
- Słyszałam głos Elsy. Naprzykrzała się wam?
- Nie, wszystko gra – zapewniła ją Vicky.
- Jak byście czegoś potrzebowały to wiecie gdzie mnie szukać.
Vicky nie odpowiedziała. Gapiła się z szeroko otwartymi oczami na Elisę.
Przesunęła wzrok na Amelię, nie mogąc wydusić słowa.
- Co jest, Vicky?
Do drzwi podeszła Carolina.
Amelia szybko odwróciła się bokiem, by dziewczyna nie zobaczyła dziewczynki.
- To ja już pójdę, jakby co to zapukajcie do mnie – powiedziała mrugając jednocześnie do Vicky i modląc się w duchu, by załapała.
- Okej – powiedziała Carol.
Amelia ruszyła do swojego pokoju szybkim krokiem.
Nie chciała, aby Carolina znów kłóciła się z Marcosem. A jeśli zobaczyłaby dziecko, to wybuchła by między nimi ogromna awantura.
Jeszcze kilka dni temu Amelia specjalnie pokazałaby dziewczynie Elisę i starała się ją skłócić z Marcosem, ale teraz, kiedy wiedziała, że ich miłość jest silniejsza niż śmierć, zmieniła swój stosunek do nich.
To nie była młodzieńcza miłostka ,która wygaśnie za kilka dni. To była gorąca, pasjonująca miłość.
Amelia żałowała, że nikt nigdy jej tak nie kochał.
Elisa spojrzała na mamę i gaworzyła wesoło.
- Oh, skarbie – szepnęła Amelia. – Dobrze, że cię nie zauważyła – dodała oddychając z ulga.
Ale kiedy otwierając drzwi, weszła do pokoju, poczuła spływającą jej po policzku łzę.




Mój głos: Jacques Noiret
Uzasadnienie:  Co prawda facet mi pomógł, ale wciąż jest podejrzany.  Chciał przekonać wszystkich, żeby działali razem, a przecież nikomu nie wolno ufać. On coś ukrywa. Dużo czasu spędza w pokoju (inni chociaż mają powodu np. ja zajmuje się dzieckiem ).
Lucię mógł zabić, ponieważ kiedyś byli kochankami, a teraz mógłby być zazdrosny o Hectora.
Wiadomo też, że OTTOX nie ufa zbytnio nowym, ale woli mieć sprawdzonego pracownika.
Julię można było zabić dlatego, że miała zdolności paranormalne.
Poza tym tuż po rozmowie z nim,  na temat dziecka ktoś próbował mnie udusić. A Agenci Specjalni, których znalazł partaczyli robotę zamiast szukać dziecka

Villa - 2011-03-11 19:52:03

Krisztian napisał:

Mój głos na: Elsa   Uzasadnienie: Dziwny spokój, przy tylu morderstwach. Prawdziwa kobieta się tak nie zachowuje w obliczu śmierci przyjaciół. Hahaha.

Również tak samo, czyli:

Mój głos: Elsa.

Uzasadnienie, takie samo jak Krisztian.

crisfan - 2011-03-11 19:54:21

Mój głos:Elsa-dziwnie się zachowuje, kłamała w sprawie Noireta i zawsze gdzieś znika

niusia_88 - 2011-03-11 20:19:29

Mój typ Jaques Noiret plącze sie gdzis w wydarzeniach i weszy

BarthezzLodz - 2011-03-11 20:22:38

Kolejny dzień przyniósł kolejne morderstwo, ale także powrót Julii w niewyjaśnionych okolicznościach. Okazało się także, że kolejna osoba, którą wytypował Hector, była w rzeczywistości niewinna.
Mężczyzna sam już nie wiedział, co myśleć. Musiał kogoś wytypować i tym kimś był...
Mój głos: Noiret. Kogoś wybrać trzeba, Noiret jest jednym z moich podejrzanych. Muszę przyznać, że jedynie los sprawił, że wytypowałem właśnie Jacquesa. Nieobecny, sprawia wrażenie takiego, który nie przejmuje się tymi morderstwami, a więc może to właśnie on? Poza tym próbował odwrócić uwagę, zrzucając podejrzenia na mnie.

Pablo - 2011-03-11 20:23:10

Noiret wiedział, że część osób go podejrzewa. Szczerze mówiąc, spodziewał się tego. Złego wrażenia, jakie po sobie zostawił jeszcze z czasów gdy byli w internacie trudno będzie się pozbyć. Wierzył jednak, że udało mu się choć trochę zerwać z przeszłością. Aż do dzisiaj. Najbardziej przykro mu było, gdy zobaczył z czyich ust padł pierwszy głos. Cały czas starał się wierzyć, że Paula jest jednak niewinna, a te wszystkie fałszywe oskarżenia były rzeczywiście tylko "niecelnymi strzałami". Teraz miał co do tego wątpliwości.  "Nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem" pomyślał, "mam nadzieję, że mieszkańcy nie dadzą się zwieść i nie będą się kierować fałszywymi oskarżeniami".

Mój głos: Elsa Do tej pory jej nie podejrzewałem, ale w obecnej sytuacji nie mam wyjścia - albo ona, albo ja. Jak się temu lepiej przyjrzeć, to rzeczywiście wpadła żeby rzucić jakieś (w tym wypadku zupełnie bezpodstawne) oskarżenie i zniknęła. Zawsze to lepsze uzasadnienie niż wyliczanka ;).

Oranjezicht - 2011-03-11 20:26:52

Lucas był bardzo zdezorientowany..."oskarżyli niewinną Marię, która opuściła hotel...Lucia nie żyje, a ona była zawsze taka miła i dawała takie fajne plasterki i duże lizaki...Naprawdę chcę już wrócić do Internatu do Jacinty i Fermina i tych czekoladowych ciasteczek...a tutaj zawala się mój cały świat...Dlaczego jeszcze się nie spakowaliśmy i nie wracamy?..I ten mój sen...
to morderstwo Julii musiała dokonać kobieta...


Mój głos: Elsa (W śnie Lucasa kobieta zabiła Julię...i jest wyjątkowo tajemnicza, prawie nigdy nie wiadomo co robiła

daglas89 - 2011-03-11 21:46:40

Podsumowanie!



Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )


1. Lucas – Elsa.
2. Marcos – Elsa
3. Hector –Noiret.
4.
5.
6. Paula – Noiret.
7. Noiret – Elsa.
8. Martin –Elsa.
9.
10. Victoria –Elsa
11.Julia
12. Carol – Elsa
13.
14. Evelyn –Noiret.
16. Amelia –Noiret
17
18.Elsa – Noiret

Noiret: 5głos
Elsa: 6 głos


**********
Elsa postanowiła wyjechać z Internatu jednak nie umieła tak bez pożegnania. Wyjęła kartkę,  długopis i zaczeła pisać list, w którym ujawniła swoją rolę we Francji...
A więc jak się okazało z listu... Elsa była tutaj po to, aby pomóc wszystkim w wytropieniu przestępców jednak gdy wszyscy zaczeli ja podejrzewać o zbrodnie Elsa już nie chciała tutaj zostać i postanowiła wrócić do Hiszpanii.

W tym samym czasie, gdy Elsa opuszczała mury Internatu Marcos udał się do pokoju Amelii, aby z nia porozmawiać... Wszedł do środka ale nikogo nie było.... prócz małej Elisy chłopak podszedł bliżej i zobaczył niebieską kopertę na łóżku. koperta od razu skojarzyła mu się z tymi, które wcześniej również były znajdowane w pensjonacie. Otworzył ją i zaczął czytać:


Amelia za bardzo wtykała nos w nie swoje sprawy, dlatego musieliśmy się nią zająć. Nie liczcie na to, że jeszcze ją kiedyś zobaczycie!



Rebecka widząc otwarte drzwi do pokoju Ameli weszła i zobaczyła Marcosa czytającego list i Elise na łóżku. Chłopak pokazał list... Kobieta była w szoku, natychmiast podniosła dziewczynkę i postanowiła się nią zaopiekować

**********

Zamordowany przez mafie:Amelia
Za sprawą głosowania odpada: Elsa ( detektyw )
Pysia141192, niusia_88 Proszę o nie wypowiadanie się już w tym temacie!

________________________________________________________________________________________

Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3. Hector
4.
5.
6. Paula
7. Noiret
8. Martin
9.
10. Victoria
11. Julia
12. Carol
13.
14. Evelyn
15.
16.
17.
18.

jenny - 2011-03-12 01:17:21

Julia byla przerazona,tym wszystkim ,co sie stalo -  ledwo unknela smierci, dotego Ivan odszedl,smierc Ameii ito tajemnicze odejscie Elsy. "Przeciez dopiero co z nia rozmawiala,o ona tak nagle znika?!,bez slowa? zadnego wyjasnienienia?do tego ten dziwny list?  - bardzo nie w stylu Elsy, tak poprostu ich zostawic..."- pomyslala.



Moj glos na : Noiret  Elsa w ostatniej rozmowie mowila,ze to on,byla tego pewna! pozniej obiecala przedstawic na to dowody,ale niezdązyła... bo byla ,to nasz ostatnia rozmowa i dziwnym trafem,niedlugo po niej Elsa odeszla -  w niewyjasnionych i bardzo dziwnych okolicznosciach. Dla mnie to oczywiste,ze Noiret podsluchal ta rozmowe i zmusil ja do wyjazdu (oby nie zrobil jej nic gorszego). Ponadta Julia zaczynala miec przeblyski pamieci i zaczela przypominac sobie ,co zdarzlo sie w dniu, w ktorym ktos zepchnal ja ze schodow - przypominala sobie postac czajacego sie za rogiem Noireta,zaraz pozniej lezala na dole. To napewno Noiret mnie zepchnal,a pozniej zabil wlasnego syna!

daglas89 - 2011-03-12 12:10:07

UWAGA




Na Prośbę zbawiciela do gry wraca Sandra (Julia25)



Hector wiedział że Sandrze grozi niebezpieczeństwo szczególnie po tym jak zaatakowano Amelię dlatego wymyślił z siostrą swingowaną śmierć przez uduszenie i mieli wszystko opracowane do perfekcji. To właśnie Hector miał ją znałeś i wszystkich powiadomić że ktoś ją udusił poduszką a Pauli powiedzieć że mama wyjechała a sama przeniosła się do innego pokoju oddalonego od reszty żeby nikt nie wiedział że jednak przeżyła. Wiedziała że prędzej czy później będzie się musiała ujawnić.

Po porwaniu Amelii, ucieczce Elsy i morderstwie Lucii kobieta nie mogła dłużej ukrywać tego że żyje dlatego postanowiła zaryzykować i ujawnić się. Gdy schodziła na po schodach reszta mieszkańców wracała akurat ze śniadania i stanęli jak wryci i nie wiedzieli co powiedzieć

*Ps. Podsumowanie będzie dziś troszkę później więc nie denerwować się :P

Julia25 - 2011-03-12 12:34:42

Nagle Paula wyrwała się z tłumu:
-Mamo, mamo! -krzyknęła. -Wróciłaś! -po czym przytuliła się z całej siły do kobiety.
Mieszkańcy niewtajemniczeni w plan Hectora ciagle nie mogli wydusić z siebie ani słowa. Przecież Sandra zaostała zamordowana przez mafię. Jakim cudem jest tutaj z nimi? Hector ucieszył się w duchu, ze nie musi już dłuzej kłamać, ale mimo wszystko był niespokojny. Przecież ujawnienie się jeso siostry naraża ją na pewne niebezpieczeństwo...
-Sandra?! Wszyscy byliśmy pewni, ze...
-Jack! -uciszył go Hector. Maluchy nic nie wiedziały o tym, ze Sandra była uważana za martwą i tak miał pozostać. Objął siostrę i szepnął jej do ucha.
-Chodź ze mną na górę, musimy porozmawiać.
-Fałszywy alarm. -powiedziała kobieta. -Paula, kochanie, pójdziesz się teraz pobawić z Evelyn? Mama musi porozmawiać z wujkiem...
-I znowu mnie zostawisz i wyjedziesz do Hiszpanii... -zmartwiła się dziewczynka.
-Słonko, nigdy już cię nie zostawię. Obiecuję ci to. A teraz już leć. Zabiorę was później na spacer, dobrze?
-Dobrze mamo. -powiedziała dziewczynka, uścisnęła kobietę na pożegnanie i pobiegła z Evelyn na plac zabaw, znajdujący się obok hotelu.

W pokoju Hectora

-Sandra, jest coraz gorzej. Kolejne ofiary... tak dłużej być nie może.
-Wiem. Uważam, ze to był zły pomysł ze sfingowaniem mojej śmierci. Znów zginęły kolejne, niewinne osoby.
-Ktoś nieźle nami manipuluje. Najpierw aresztowanie niewinnego Ivana, Elsa już dłużej nie mogła patrzeć na to, co się dzieje i wyjechała. A teraz zaginięcie Amelii. To wszystko jest coraz dziwniejsze .W jej pokoju Rebecka znalazłą dziecko. Nikt nie miał pojęcia, że Amelia jest matką.
-Każdy się boi następnego dnia, przecież nie możemy nikomu ufać... -powiedziała smutno Sandra.
-Spokojnie, siostrzyczko, odnajdziemy tych drani. Jeszcze nam zapłacą za to, co zrobili...
-Myślisz, ze damy radę? Przecież jak dotychczas wszystkie ansze typy okazały się bezpodstawne... Boj się, ze znów mogę się mylić.
-Trzeba zaryzykować. Sandra, pamiętasz jak mówiłem ci o moich podejrzeniach?
Kobieta pokiwała głową.
-Ciagle utrzymuję, ze ta osoba współparcuje z OTTOXem. I jeste prawie pewny, ze któryś z młodych detektywów też. Wczoraj znalazłem...
Jednak Sandra nie dowiedziała się, co wczoraj znalazła Hector, gdyż usłyszeli na korytarztu przeraźliwy wrzask. Oboje wybiegli z pokou, by zobaczyć co się stało.

Calineczka_j - 2011-03-12 12:52:36

Mój głos: Noiret (powód ten sam co wczoraj, niestety nie dam rady dzisiaj napisać fabuły bo wypadł mi nagły wyjazd do Belgii wczoraj, także mam ograniczony dostęp do Internetu, tylko na 15 minut, a nawet nie zdążyłam przeczytać wczorajszych wypowiedzi więc jestem poza fabułą. Poinformowałam o tym MG, także mam nadzieję że wszystko jest w porządku. Jutro pewnie będzie to samo, ale w poniedziałek już normalnie. Pozdrawiam)

BarthezzLodz - 2011-03-12 12:54:02

Kolejny dzień przyniósł kolejną śmierć niewinnej osoby i wyjazd Elsy z internatu. Do szkoły wróciła jednak Sandra. Mężczyzna stwierdził, że nic nie jest takim, jakie się wydaje, więc może za morderstwami stoją osoby, których nigdy w życiu o to nie podejrzewał. W myślach sam ganił się za ten pomysł, ale jednak uważał, że w OTTOX'ie może być...

Mój głos: Paula. Uzasadnienie - Pauli nikt nie podejrzewa, bo jest dzieckiem. Może właśnie dlatego jest jednym z członków OTTOX'u? Czasem to, co na pierwszy rzut oka, jest niewiarygodne, może okazać się prawdziwe. Dlatego mój dzisiejszy głos wędruje w stronę Pauli.

Krisztian - 2011-03-12 14:39:49

- Rebeca, obiecujesz, że zajmiesz się Elisą? - pytał Marcos.
- Tak, obiecuję Ci to. - odpowiedziała, łapiąc Marcosa za ramię.
- Dziękuję.... Teraz żałuję tego co jej powiedziałem.... - dodał Marcos.
- A co jej powiedziałeś? - zapytała.
- ....że nie jestem pewien czy dziecko jest moje.
Rebeca stała jak wryta.
- Gdybym mógł to tylko odkręcić... - powiedział.
- Ale już się nie da. - odpowiedziała.
- No tak, niestety. Ale dzieckiem będę się opiekował....tylko stąd się wydostaniemy cali. - dodał.
- Liczę na to. - odpowiedziała Rebeca.

Pablo - 2011-03-12 16:56:27

Jacques miał mieszane uczucia. Z jednej strony cieszył się, że nie został wczoraj wskazany przez większość mieszkańców, z drugiej był zły, że przez to całe zamieszanie wokół jego osoby, został zmuszony do głosowania na Elsę i przyczynił się do jej wyjazdu.
Analizując wydarzenia z dnia poprzedniego, doszedł do wniosku, że mordercy działają sprytniej niż się tego spodziewał. Chcą skupić uwagę mieszkańców na nim, robiąc z niego kozła ofiarnego.
Jakiś czas wcześniej zamienił kilka słów z Hectorem. Z rozmowy wynikało, że dyrektor zaczyna podejrzewać Paulę. Noiret obserwował jej zachowanie od jakiegoś czasu. To ona zwykle rzucała jakieś podejrzenie, które potem okazało się błędne. Wczorajsza "wyliczanka" utwierdziła go w przekonaniu. Jak nie ona, to kto? Na szczęście po powrocie Julii i Sandry mamy znów większą przewagę liczebną nad Ottoksem, ale wypadałoby jej nie stracić.

Mój głos: Paula Jak do tej pory zawsze wskazywała niewinne osoby i dość twardo stała przy swoim zdaniu. Wczoraj też ona zaczęła nagonkę na Noireta. Pisała: "gdybym ja rzeczywiście była w mafii, to raczej siedziałabym cicho, a nie zrzucała na kogoś podejrzenia". Teraz myślę, że to może być właśnie próba odwrócenia uwagi.

Krisztian - 2011-03-12 17:18:05

Mój głos na: Noiret  Uzasadnienie: Wczorajsze głosowanie podzieliło nas. Połowa na Elsę, połowa na Noireta. Odpadła Elsa - zostaje Noiret.

Villa - 2011-03-12 17:52:42

Martin miał już dość tego całego wyjazdu, ludzi, z którymi przebywał. Wkurzało go to, że giną kolejne osoby, a ten zdrajca jest wśród nich. Chciał już skończyć to raz na zawsze, i mieć święty spokój. Gdyby udało mu się tylko znaleźć tego hijo de puta. Wiedział, że musi być czujny i nie może nikomu ufać, musi liczyć tylko na siebie.

Podczas tych rozmyślań, nagle usłyszał czyjś głos na korytarzu. Jakby ktoś z kimś rozmawiał.

Postanowił to sprawdzić, uchylił lekko drzwi i kogo zobaczył.. Noireta rozmawiającego przez telefon. To, co usłyszał było dla niego szokiem.

- No, to kolejny problem mamy z głowy. Amelia nam już nie będzie zagrażać, teraz czas na kolejną osobę.
Proszę się nie martwić, wszystkim się zajmę.

Martin szybko zamknął drzwi i sam nie mógł uwierzyć, w to, co usłyszał przed chwilą. Madre de puta, co za gnojek, jak go dorwę, to nie ręczę za siebie!

Mój głos: Noiret

Krisztian napisał:

[b]Uzasadnienie: Wczorajsze głosowanie podzieliło nas. Połowa na Elsę, połowa na Noireta. Odpadła Elsa - zostaje Noiret.

Zgadzam się z Arturem + to, co usłyszał Martin nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Julia25 - 2011-03-12 18:01:57

Mój głos: Noiret

Dużo czasu spędza w swoim pokoju, to co Martin usłyszał przez telefon + fakt, że duża część osób na niego wczoraj głosowała.

Oranjezicht - 2011-03-12 19:21:13

Lucas nie wiedział już co ma myśleć......Amelia, którą podejrzewał zginęła....tylu bliskich mu ludzi zginęło bądź wyjechało....jedyne co się cieszył to z faktu , że zarówno Paula jak i Evelyn wciąż żyją i mogą się wciąż razem bawić...choć w obecnej sytuacji nie miał za dużej ochoty na zabawy...kiedy Lucas wracał do swojego pokoju zobaczył nagle wychodzącego z pokoju Amelii Noireta...wyglądał w dodatku jakby dopiero co biegał...ale był tak elegancko ubrany jak zawsze i wyglądał jakby nie chciał żeby ktokolwiek go zobaczył...Lucas odwrócił się i pobiegł przed siebie...zdecydowanie bał się teraz o swoje życie

Mój głos: Noiret (zdecydowanie podejrzanie zachowanie i zabranie pistoletu z pokoju Amelii)

andzia119 - 2011-03-12 19:24:34

Victoria nie mogła pogodzić się z tym iż myślała że Elsa jest w Ottoxie, a przecież ona nie była winna... W głowie miała mętlik co do osób które ich prześladują  i chcą ich wyeliminować...
- a może Elsa miała rację może to Noiret... Może specjalnie się nas pozbył z pokoju żeby mieć alibi... Już nie wiem co robić... - stwierdziła do Marcosa
-Przecież on już nie raz pokazał że nie zależy mu na bliskich osobach, może tylko chciał sie zbliżyć do nas udając ofiarę- odparł Marcos
- To on mógł złożyć oskarżenia przeciwko Ivanowi, przecież Ivan mógł mu pokrzyżować plany- dodała Julia
-Po tych wszystkich wydarzeniach nie mam już wątpliwości że to On, że Noiret nas zdradził, dobrze, że twoja mama wróciła, bo już myślałam że ona nieżyje... - powiedziała Vicky
-Muszę się przyznać że też tak myślałem, ale cieszę się że się myliłem
-Trzeba znaleźć jakiś dowód na tego .....- po czym Victoria wyszła z pokoju i chciała porozmawiać z Hectorem o swoich spostrzeżeniach.
Na korytarzu zobaczyła jak Martin przysłuchuje się jakiejś rozmowie... Usłyszała jak Noiret coś mówi o Amelii i o likwidowaniu kogoś... To ją utwierdziło w przekonaniach co do jego poczynań, nie miała już wątpliwości... Wróciła się do pokoju by opowiedzieć o tym co usłyszała przyjaciołom. Weszła do pokoju, gdy nagle rozległ się przeraźliwy krzyk na holu... Wszyscy się poderwali i wybiegli zobaczyć co się stało...

Mój głos: Noiret ( Ta jego dziwna rozmowa przez telefon, no i on sam chciał zająć się ciałem Lucii, może chciał zapewnić sobie tylko alibi... może chciał się pozbyć tylko młodych detektywów... )

BarthezzLodz - 2011-03-12 19:50:32

Hector postanowił pójść do pokoju Elsy. Nie był tam od jej wyjazdu. Liczył, że zostawi mu ona jakąś wskazówkę. Kobieta zostawiła na swoim biurku list, w którym postanowiła powiedzieć Hectorowi coś bardzo ważnego - wiedziała na 100%, kto jest w Mafii. Tą osobą był...

Mój głos: Noiret. Dziś jestem już pewien. Elsa, która okazała się być detektywem zdążyła już sprawdzić Noireta, który okazał się być w mafii. Mężczyzna doskonale się krył, jednak zaniepokoiło mnie zrzucanie podejrzeń na mnie. Jak widać - miał w tym jakiś cel, chciał za wszelką cenę odwrócić od siebie uwagę. Także jestem pewien na 100 procent, że jednym z członków OTTOX'u jest Jacques Noiret.

Bazyl - 2011-03-12 20:03:58

Oranjezicht napisał:

Lucas odwrócił się i pobiegł przed siebie...zdecydowanie bał się teraz o swoje życie

Evelyn i Paula  szły właśnie szukać Lucasa, ten niespodziewanie wpadł na nie i przewrócił Evelyn.
- Lucas, co Ci  się stało? Czemu tak biegniesz? - spytała Paula pomagając Evelyn wstać
- Noiret - wydyszał Lucas i dostał ataku astmy
- Lucas! trzymaj się...gdzie masz inhalator? - pytała zdenerwowana Paula
Ale Lucas nie odpowiedział, dusił się i ręką pokazał w stronę z której przybiegł.
Evelyn szybko pobiegła w tamta stronę, ale...drogę zastapił jej Noiret
- Gdzie Lucas? Znalazłem to na podłodze, powinien bardizej uważać - powiedział wręczając dziewczynce inhalator, jednoczesnie małej zdawało się, iż przeszył ją wzrokiem.
Evelyn przez kiklka sekund stała jak wryta, szybko jednak zorientowała się, iż Lucas czeka na lek i pobiegła spowrotem.
- Masz.... - powiedziała dając ukochanem inhalator, ten szybko go uzył i po chwili czuł sie lepiej
- o co chodizło Ci z Noiretem? Cos Ci zrobił? - spytała Evelyn patrząc przenikliwie na chłopca
- wychodził z pokoju Amelii...i jakos tak, dziwnie wyglądał, był zdenerwowany i spocony, zachowywał sie tak, jakby nie chciał, aby ktokolwiek go zoabczył i....miał broń


mój typ Noiret, gdyż wczoraj pozbylismy sie detektywa (Elsy), a Elsa głosowała właśnie na niego, ponadto dużo osób go podejrzewa, wczesniej był zwiazany z OTTOXem, to nie może być przypadek

crisfan - 2011-03-12 20:31:38

Marcos zabrał Carol na romantyczny spacer i opowiedział jej o wszystkim co usłyszał i o jego podejrzeniach.
Mój głos:Noiret-to co  usłyszał Marcos wystarczy mi aby go podejrzewać

daglas89 - 2011-03-12 20:59:19

Podsumowanie!



Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )


1. Lucas –Noiret
2. Marcos – Noiret
3. Hector –Noiret.
4. Sandra-Noiret
5.
6. Paula – Noiret.
7. Noiret – Paula
8. Martin –Noiret
9.
10. Victoria –Noiret
11.Julia- Noiret
12. Carol –Noiret
13.
14. Evelyn –Noiret.
16.
17
18.

Noiret:10 głosów
Paula: 1 głos


**********
P.S Powód i fabułe poda poniżej mafiozo: Pablo

**********

Zamordowany przez mafie:Hector
Za sprawą głosowania odpada: Noiret ( członek mafii )
Barthezzlodz, Pablo Proszę o nie wypowiadanie się już w tym temacie!

________________________________________________________________________________________

Pozostali uczestnicy:

1. Lucas
2. Marcos
3.
4. Sandra
5.
6. Paula
7.
8. Martin
9.
10. Victoria
11. Julia
12. Carol
13.
14. Evelyn
15.
16.
17.
18.

Pablo - 2011-03-12 20:59:44

Villa napisał:

zobaczył.. Noireta rozmawiającego przez telefon. To, co usłyszał było dla niego szokiem.

- No, to kolejny problem mamy z głowy. Amelia nam już nie będzie zagrażać, teraz czas na kolejną osobę.
Proszę się nie martwić, wszystkim się zajmę.

Martin szybko zamknął drzwi i sam nie mógł uwierzyć, w to, co usłyszał przed chwilą. Madre de puta, co za gnojek, jak go dorwę, to nie ręczę za siebie!


Noiret właśnie skończył rozmowę, kiedy usłyszał za plecami zamykające się drzwi. Ponownie wykręcił ten sam numer. Po chwili usłyszał głos w słuchawce.
- Co znowu?
- Coś mi się zdaje, że tutaj jestem spalony. Ktoś najprawdopodobniej słyszał naszą poprzednią rozmowę. Co mam robić?
- Wyjedź stamtąd natychmiast. Przez twoją nieostrożność narażasz na szwank całą operację.
Niewiele myśląć Jacques biegiem skierował się w stronę wyjścia. Po chwili stanął. "Broń!", pomyślał. Przypomniał sobie, że po tym jak Amelia została porwana, ukrył swoją broń w jej pokoju. Szybko wbiegł po schodach na górę. Na szczęście pistolet był tam, gdzie go zostawił. Ponownie ruszył w stronę drzwi.

Oranjezicht napisał:

kiedy Lucas wracał do swojego pokoju zobaczył nagle wychodzącego z pokoju Amelii Noireta...wyglądał w dodatku jakby dopiero co biegał...ale był tak elegancko ubrany jak zawsze i wyglądał jakby nie chciał żeby ktokolwiek go zobaczył...Lucas odwrócił się i pobiegł przed siebie...zdecydowanie bał się teraz o swoje życie


Kiedy wychodził z pokoju, zobaczył znikającego za rogiem Lucasa.
- Cholera - zaklął pod nosem - ten dzieciak mógł zobaczyć mnie z bronią w ręku.
Ruszył za Lucasem, żeby upewnić się, że nic nie powie. Po chwili na podłodze zobaczył jakiś przedmiot. Podniósł go i ruszył dalej za chłopcem i wpadł na Evelyn.

Bazyl napisał:


Evelyn szybko pobiegła w tamta stronę, ale...drogę zastapił jej Noiret
- Gdzie Lucas? Znalazłem to na podłodze, powinien bardziej uważać - powiedział wręczając dziewczynce inhalator, jednoczesnie małej zdawało się, iż przeszył ją wzrokiem.


"Dzieciaki wyglądają na tak przestraszone, że na razie nic nie powiedzą. To da mi trochę czasu" - pomyślał i zawrócił w stronę holu.
Gdy już chciał wychodzić na zewnątrz, drogę zastąpił mu Hector.
- Dokąd się wybierasz? - spytał.
- Zejdź mi z drogi - powiedział Noiret, wyciągając broń. Dookoła zaczęli się zbierać pojedynczy mieszkańcy.
- Dobrze wiedziałem, że to ty.
- Tak, no i co zamierzasz z tym zrobić?
- Oddamy cię w ręce policji. Już po nich zadzwoniłem, jadą po ciebie.
- Przepuść mnie.
- Po moim trupie, Noiret.
- Sam tego chciałeś - w tym momencie padł strzał i Hector padł bez życia na ziemię. Podniósł się wielki krzyk.

andzia119 napisał:

Weszła do pokoju, gdy nagle rozległ się przeraźliwy krzyk na holu... Wszyscy się poderwali i wybiegli zobaczyć co się stało...


Noiret ominął leżącego Hectora i wybiegł na zewnątrz wpadając wprost w ręce policji.
"Ze mną im się udało" pomyślał, gdy pakowali go do radiowozu, "dalej nie będzie już tak łatwo".

Bazyl - 2011-03-12 21:28:33

andzia119 napisał:

Weszła do pokoju, gdy nagle rozległ się przeraźliwy krzyk na holu... Wszyscy się poderwali i wybiegli zobaczyć co się stało...

Lucas zrobił wielkie oczy, Evelyn również, w trójkę, z Paulą, pobiegli w stronę, z której słychać było huk.

Pablo napisał:

Noiret ominął leżącego Hectora i wybiegł na zewnątrz wpadając wprost w ręce policji.
"Ze mną im się udało" pomyślał, gdy pakowali go do radiowozu, "dalej nie będzie już tak łatwo".

Widok przeraził dzieci. Przy schodach prowadzących do wyjścia leżał...Hector
- Wujku! - Paual przerażona rzuciła sie w stronę ciała, Hector strasznie krwawił - pomóżcie mu! Błagam! - dziewcyznka strasznei płakała
- Hector...Hector...  -wargi Evelyn drżały, gdy wymawiałą te słowa - Jak to się stało? Hector! Pomóżnie mu!  - dziewcyznak  takze podbiegła do Hectora
Hector resztką sił powiedział
- Kocham Was....
I wyzionął ducha
Wejście do hotelu zapełniło się "gapiami", byli tu nei tylko uczniowie i nauczyciele, ale także pracownic yhotelu i pozstali goście. Przez tłum przecisnął się Martin
- Tato! To Noiret! - krzyknął Lucas i wtulił sie w ojca
Męzczyzna stał jak wryty:
- Mierna! Tego brakowało, żeby Hector zabili...wezwijcie karetkę!
- Nie ma sensu, nie wyczuwam pulsu, dostał w serce... juz nie żyje - powiedział pracownik recepcji.

Calineczka_j - 2011-03-13 13:16:45

- Jak to nie żyje. Co wy gadacie? Wujku, wujku obudź się - płakała Paula
Tato, tato, zabierz ją stąd - krzyczał Lukas (chociaż jestem mały doskonale wszystko rozumiem, muszę chronić moje koleżanki: Paulę i Evelyn. Nie pozwolę żeby coś im się stało).
- Paula, skarbie, chodź do kuchni. Napijesz się gorącego mleka - to Cię powinno uspokoić, powiedział Martin.
- Nie chcę żadnego mleka, chcę do wujka i do mamy - płakała dziewczynka
Za chwilę podbiegła do nich Sandra. Przytuliła mocno córkę i powiedziała: nie płacz kochanie, nic nie jest takie jakim się zdaje na pierwszy rzut oka. Już niedługo to wszystko się skończy, obiecuję. Zapamiętaj moje słowa.

crisfan - 2011-03-13 15:41:17

Marcosowi i Carol była potrzebna chwila samotności. Oboje mieli zupełnie inne oczekiwania co do tej wycieczki. Wspólny spacer znowu ich do siebie zbliżył.
-Marcos wiem, że coś jest nie tak.
-No co ty Carol, wydaje ci się...
-Znam cię dobrze. Coś cię gryzie i coś przede mną ukrywasz.
-Masz racje, Carol. Muszę ci o czymś powiedzieć. Za bardzo cię kocham, żebym mógł cię stracić.
-Marcos przerażasz mnie.
-Chodzi o to, że...-Marcos powiedział Carol o Elisie-nie mam pewności czy to moje dziecko, ale ono nie ma teraz nikogo.
Carol była w szoku. Marcos miał dziecko z Amelią...to niemożliwe...
-Carol powiedz coś-prosił Marcos
-Od jak dawna wiesz?
-Od jakiegoś czasu. Nie jestem pewien czy to moje dziecko, chciałem najpierw to sprawdzić. Carol wiesz, że bardzo cie kocham.
-Ja ciebie też-przytuliła się do chłopaka.-Tyle razem przeszliśmy to poradzimy sobie z tym-uśmiechnęła się dziewczyna
-Właśnie za to cie kocham-powiedział Marcos i pocałował Carol.
Para postanowiła wrócić do hotelu. Nawet nie przypuszczali co tam zastaną.
W drzwiach zobaczyli policjantów wyprowadzających Noireta. Byli zadowoleni, że jeden morderca już im nie zagraża. Weszli dalej i zobaczyli zbiegowisko gapiów. Marcos zobaczył w tłumie Martina, Sandrę i Paulę. Przecisnęli się do nich. Kiedy tam dotarli zobaczyli martwego Hektora.
-Nie!!-wrzasnął Marcos
-Nie płacz Marcos Hektor jest teraz w niebie-powiedziała Paula chcąc pocieszyć brata.
Marcos przytulił ją do siebie.
-Co się stało?-zapytała Carol Sandrę
Sandra opowiedziała im wszystko.

Julia25 - 2011-03-13 17:27:20

-Nie daruję tego tym draniom! -krzyknął Marcos, gdy wysłuchał opowieści Sandry. -Dlaczego oni nam to robią?
Sandra spojrzała smutno na syna. Nie wiedziała co mu powiedzieć. Ciągle była w szoku.
-Oni muszą za to zapłacić! -krzyknął i pobiegł przed siebie./
-Marcos! -zawołała Carolina. -Marcos, poczekaj! -spojrzała z przerażeniem na martwe ciało hectora i pobiegła za chłopakiem. Nie wiadomo do czego był zdolny w takim stanie.
Sandra przytuliłą do siebie Paulę, która łkała cicho.
-Sandra, zabierz małą do pokoju. Zajmiemy się... Zwłokami. Nie powinniście na to patrzeć.
-To jest mój brat, chcę z nim zostać...
-Sandra, tak będzie lepiej. I tak dużo już przeszłąś, jeszcze to.
Po długich namowach kobieta zabrała dziewczynkę do pokoju. Wiedziała, ze źle robi, bo wśród nich jest jeszcze dwóch członków OTTOXu, ale nie mogła już nic zrobić. Jej brat, jej ukochany brat był martwy, bo wpadł na jakiś trop. Bo był blisko odkrycia całej trójki....Łzy pociekły kobiecie p opoliczkach.
-Mamo, nie płacz. -powiedziała cichutko Paula. Wujek jest teraz na szczęśliwej wyspie.
Sandra objęła dziewczynkę.
-Kochanie... Jak to dobrze, ze ty widzisz świat w swoich dziecięcych barwach.
-Ale wujek do nas niedługo wróci, prawda?
-Nie kochanie, już nie wróci. Tam dokąd poszedł... nie można stamtąd wrócić.

Kiedy dziewczynka usnęła, Sandra postanowił przejrzeć dokładnie laptopa Hectora. Mężczyzna coś przeczuwał, dlatego ukrył urządzenie w jej pokoju. Wyjęła go z szafki i właczyła. Po chwili na ekranie ukazał się ekran powitalny. Zaczęła uważnie przeglądać jego dokumenty. Zestawienia rachunków, umowy kupna i sprzedaży... Jak na razie nie znalazła nic, za co warto by było zabić. Było kilka dokumentow, ale dobrze zaszyfrowanych. Na jednym z dysków znalazła nagranie .avi. Odtworzyłą go bez trudnu. Na ekranie monitora ukazał się jej brat. Widać było, ze nagranie powstało niedawno, bo ubiorze mężczyzny stwierdziła, ze parwdopodobnie wczoraj wieczorem.

"Cześć Sandra. Jeśli oglądasz to nagranie, to prawdopodobnie jestem już martwy. Pamiętaj, że zawsze was kochałem. Wolałem oddać swoje życie niż pozwolić, zeby ktoś z was zginął... Chcę wam pomóc w odkryciu reszty mafii. Noiret został już pewnie wydany policji, więc zostaje ich dwójka. Nie daj się zwieść, dzieci wcale nie są takie miłe, na jakie się wydają. W mafii na 100% jest ktoś z naszej grupy detektywów. Vicki albo... Marcos? Wiem, ciężko jest podejrzewać swoich krewnych, ale nie możemy ufać nikomu. Przyjrzyj się też Lucasowi i Martinowi. Mam złe przeczucie, ze któyś z nich może być w mafii. Obym się mylił. Rebecka na to nie zasługuje..."

Na tym skończyło się nagranie. Sandra wpartywała się jak zahipnotyzowana w monitor. Jej brat coś odkrył. Według niego któreś z czwórki było w mafii. Martin, Lucas, Vicky albo.. .Jej syn? Czy Maroc byłby zdolny, by wyrządzić taką krzywdę swojej rodzinie? Przypomniał jej się Andres. Kochała go, a on okazał się jednym z nich...

Z zamyślenia wyrwał ja dżwięk dzwonka jej telefonu. Podbiegła do szafki i wzięła telefon. Wyświetlał się numer zastrzeżony. Odebrała.
-Halo...? -zapytała ostrożnie.
-Myślisz, ze się od nas uwolnisz? Twój brat to był dopiero początek.
-Kto mówi...?
-Twój najgorszy koszmar. Następny bedzie twój kochaś i synek. Chociaż nie, synka to sobie zostawimy... -po czym połączenie zostało zerwane.

Sandra przez chwilę stała jak wryta, po czym przerażona wykręciłą numer Manuela. Po pięciu sygnałahc odebrał.
-Cześć kochana. Myślałam, ze już o nas zapomniałąś.
-Manuel...
-Kiedy wracasz? Stęskniliśmy się już z Samuelem za toba.
-Manuel, posłuchaj mnie. -wyszeptałą przerażonym głosem. -Hector nie żyje. Jesteście w niebezpieczeństwie. Zabierz małego i wyjedźcie, wiesz gdzie.
-Hector? Co ty mówisz? -zdziwił się mężczyzna.
-Nie mam teraz czasu na rozmowę. Musicie uciekać jak najszybciej. Zrozumiałeś mnie?
-Tak, ale...
-Niedługo się z tobą skontaktuję. Uważajcie na siebie. Kocham was.
-Sandra... Ja ciebie też kocham. Przyjeżdzaj jak najszybciej...

Oranjezicht - 2011-03-13 18:42:44

Lucas po raz pierwszy od czasu przeczytania pierwszego listu z pogróżkami poczuł się nieco bardziej bezpieczny...po ostatniej przerażającej scenie kiedy zobaczył Noireta z pistoletem oraz kiedy Noiret zabił Hectora nareszcie Noiret, jeden z wciąż aktywnie działających członków Ottoxu...Lucas miał kolejny napad astmy wstał więc nieco później niż zazwyczaj, miał czas żeby pomyśleć o morderswtie Julii, które najbardziej wryło się w pamięć chłopca....starał się wszystko jeszcze raz odtworzyć....nagle uświadomił sobie, że po otrzymaniu listu Julia z pewnością byłaby podejrzliwa wobec wszystkich oprócz tych, których znała dobrze...czyżby ktoś z jej bliskich przyjaciół był mordercą..pamiętał że Paula albo Evelyn ostrzegały go przed Victorią..czyżby to mogła być ona?

Mój głos: Victoria (Lucas wiedział o dziwnej małomówności Victorii oraz przypuszczał ze Julie mogla zabic tylko osoba której ona bardzo ufala

Villa - 2011-03-13 20:13:52

Mój głos: Victoria ( Martin podczas pamiętnej rozmowy Noireta przez telefon usłyszał jeszcze, że Noiret ma wspólniczkę)

Julia25 - 2011-03-13 20:19:34

Nie mam zupełnie pojęcia na kogo postawić...
Mój głos: Lucas (Pewnie się mylę, ale Hector go podejrzewał... A nic innego mi nie przychodzi do głowy. Zresztą prawie nie wiadomo, gdzie on się podziewa cały czas...)

Calineczka_j - 2011-03-13 20:30:05

Mój głos: Vicky (tak podejrzewa mój przyjaciel Lukas a Paula mu ufa. Poza tym tak mi wyszło z dotychczasowej analizy oddawanych wcześniej głosów)

Bazyl - 2011-03-13 20:37:30

Evelyn i Lucas spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Czuli, że muszą porozmawiać, ale bez świadków, dzisiejsze zdarzenie było ogromną tragedią
- Nie rozumiem - Evelyn drżały wargi - nie rozumiem! Jak on mógł to zrobić? Jak? Jak mógł to zrobić Hectorowi? To był najwspaniajszy człowiek, jakiego znałam...no, procz Ciebei i Pauli... i mojej mamy i taty...no nie,tata z tą swoją pindą nie jest już wspaniały...
Dziewcyznka połakała się i rzuciła na szyję Lucasa
- Niech to się już skonczy! ta wycieczka to koszmar! Ja chcę do Hiszpanii, do Internatu...albo do domu, do mamy...- Evelyn cała sie trzęsła a łzy pomoczył już całe ramię Lucasa - najpierw Julia, potem zniknięcie mamy Pauli i jej powrót...dlaczego ja nie pozwoliłam wedy Pauli wyjechać? Powinnyśmy wrócić wtedy razem, ludzi tu znikają i pojawiają się...właśnie - dziewczynka otarła łzy - Julia wróciła! A przecież widzięliśmy jej śmierć, wszyscy mówili, że nie żyje....a wróciła! Może Hector też wróci?
- Nie, Evelyn... on nie wróci - powiedział ponuro Lucas - Julia nie krwawiła, w każdym razie,  nie aż tak...ja widziałem, ile krwi stracił ojciec Elsy...Hector krwawił bardziej....
- Jesteś bez serca! Zabieraszm i nadzieję, której właśnie potrzebuję!
Evelyn odepchnęła Lucasa i wybiegła z pokoju. Wróciła na miejsce, w którym jeszcze chwilę wczesniej był tłum gapiów i ....Hector, jego ciało. Dziewczynka za drzwiami hotelowymi zauważyła...jakoś dziewczynę, która zdawała sie rozmnawiać przez telefon
- Tak, wiem, Noiret spartaczył sprawę, ale przynajmniej wykonał ostatnie zadanie...Hector nie będzie nam już przeszkadzał.
Dziewczynka pisnęła i schowała się na recepcji

mój głos - Vicky od początku mi nie pasowała + Evelyn słyszała głos i widziała posturę jakiejś dziewczyny, a Carol była wtedy z Marcosem, zaś Julia jest czysta(mafia już ją zaatkowała) + Hector jej nie ufał

crisfan - 2011-03-13 20:40:39

Carol chciała porozmawiać z Sandrą.
-Chciałam z tobą porozmawiać.
-Słucham.
-Wiem, że masz podejrzenia co do Marcosa...-zaczęła dziewczyna
-Co?
-Sandra widziałam kawałek nagrania..pewnie masz wątpliwości co do Marcosa..
-Będę z tobą szczera...przykro mi tak myśleć ale taka może być prawda...
-To NIE PRAWDA!!!-krzyknęła Carol-Kocham Marcosa i wiem, że nie jest taki jak jego ojciec. Nie zwątpię w niego. Ivana wychowywał Noiret a mimo to jest dobrym człowiekiem.
-Carol ja nie chcę tak myśleć, ale taka może być prawda.
-Oni chcą żebyś tak myślała! Ja w to nigdy nie uwierzę.
-Carol-Sandra zasłoniła dziewczynie usta ręką-ktoś nas podsłuchuje
Sandra z Carol chciały zobaczyć kto to jest. przyczaiły się i zobaczyły, że to Viki je podsłuchuje.
-Viki co ty tu robisz?
-Co?! Ja..czekam na Julie
-Julia poszła coś zjeść. Mówiła nam o tym.
-Aaa...no tak to ja pójdę jej poszukać.
Carol zostawiła Sandrę i poszła do Marcosa.
Mój głos: Viki. Podsłuchiwała rozmowę Carol i Sandry i zawsze gdzieś znika. Poza tym miała kiepską wymówkę jak została przyłapana.

Calineczka_j - 2011-03-13 20:48:37

Zmiana głosu: Lukas (Pauli się przypomniały słowa mamy: nie wszystko wygląda na takie, jakim rzeczywiście jest. A mama głosuje na Lukasa. Zatem jako że Paula bardziej ufa mamie, niż komukolwiek postanowiła zrobić tak, jak ona)

Krisztian - 2011-03-13 20:49:08

Marcos siedział sam w pokoju. Carol nie powiedziała mu, że jego własna matka go podejrzewa, za to zaproponowała poważną rozmowę na temat Amelii.
- Ale co chcesz wiedzieć? - zapytał Marcos.
- Wszystko. Marcos, wiem, że coś ukrywasz. Czuję to. Znam Cię przecież jak nikt inny. - dodała.
- Moja mama wie więcej o mnie. - odpowiedział.
- Taaa..pewna nie jestem tego.
- Co powiedziałaś? - zapytał.
- Nie, nic. - odpowiedziała Carol.

Mój głos na: Vicky   Uzasadnienie: Podejrzewają ją wszyscy. Wszyscy by się mylili? Przecież to nie w stylu Internatu!

andzia119 - 2011-03-13 21:01:22

Vicky gdy usłyszała krzyk od razu pobiegła zobaczyć co się stało... Nie mogła uwierzyć że Ottox zaatakował Hectora... Ale cieszyła się że ujęli wreszcie Noireta... Pomyślała że przynajmniej jedna osoba odpowiedzialna za morderstwa została ujęta i zostanie osądzona...
Nie wiedziała, kto może być jeszcze odpowiedzialny za to...
Pomyślała, że nikt nie podejrzewa dzieci, a przecież nimi można łatwo manipulować i może to któreś z nich...
Lukas wydawał się jej bardzo podejrzany... Był bardzo mądry i dorosły jak na swój wiek no i to może on współpracuje z nimi...
Vicky była bardzo rozczarowana postawą swoich przyjaciół... Zawiodła się na nich że jej nie ufali... a przecież ona chciała tylko rozwikłać zagadkę.... Przez cały dzień próbowała zidentyfikować ludzi z Ottoxu...
Nie chciała zostawiać samej Julii bo się o nią martwiła... przecież została już raz zaatakowana...
Nie mogła pojąć reakcji Carol gdy weszła do pokoju, przecież się umawiali że nie zostawią samej Julii a oni byli zajęci sobą z Marcosem i nie przejęli się za bardzo tym iż ona sama poszła coś zjeść przecież już raz ktoś ją próbował zabić... Nie mogła pojąć nieodpowiedzialności przyjaciół...
Cały czas jej Lucas chodził po głowie może bał się o tatę i chciał mu pomóc...
Mały był bardzo tajemniczy i znikał na całe dnie... zawsze był jedną z pierwszych osób, które były przy ciałach... bądź błąkał się gdzieś w pobliżu... Był jakiś nieobecny od paru dni...
moj głos Lucas: Zawsze nieobecny i nikt nie podejrzewa dzieci

daglas89 - 2011-03-13 21:36:19

Podsumowanie!



Głosowanie mieszkańców:  (osoby podkreślone oddały głos na siebie )

1. Lucas – Victoria.
2. Marcos - Victoria
3.
4. Sandra – Lukas.
5.
6. Paula – Lukas.
7.
8. Martin – Victoria.
9.
10. Victoria
11. Julia
12. Carol – Victoria.
13.
14. Evelyn – Victoria.
15.
16.
17.
18.


Victoria:  5 głosów.
Lukas: 2 głosy

******
Zamordowany przez mafie:---------
Za sprawą głosowania odpada: Victoria ( członek mafii )


KONIEC GRY!




GRATULUJE Mieszkańcom WYGRANEJ W GRZE



Mafia: Pablo (Noiret), andzia119 (Victoria), paulax5 (Lucia).
Detektyw: niusia_88  (Elsa)
Zbawiciel:  crisfan  (Carol)


A teraz kilka słów o de mnie.

1.Gdy zobaczyłam wynik losowania, była trochę zdziwiona ale pomyślałam że może tym razem gra będzie interesująca. Trzy nowe osoby dostały jakieś rolę.
2.Gdy zobaczyłam kto jest w mafii. Wiedziałam że niektóre osoby zarzuca mi że wyniki są ukartowanie. I na pewno to zrobią. Wcale tak nie jest. To że kumpluje się z Paulą nie oznacza że akurat ją wylosuje do Mafii. Kilka innych mówiło mi żeby chcieli być w Mafii a ja odpowiadałam że to nie ode mnie zależne tylko od programu..
3.Dziękuję wszystkim za to że ta gra przebiegała bez żadnych kłótni i przerwania gry. Wiem że jednak osoba z was chciała to zrobić ale zdążyłam ją powstrzymać od tego pomysłu..
4.Trafił się wam trudny detektyw. Wybaczcie ale była to osoba która pierwszy raz grała i miała prawo nie wiedzieć wszystkiego do końca. Nie tak jak wy zapaleni gracze (tu akurat się zwracam się do stałych bywalców).
5.Ale tak wygraliście Pierwszy raz uczciwie..
6.Sami podawaliście wszystkie cenne informacje jak na tacy Mafii. Gdyby Paula chciała naprawdę wygrać to by ZB i DEK od razu by padli po jej wyeliminowaniu. Co było dobrym posunięciem w strategii mafii. (I nie wiedziała tego o de mnie :P).

To chyba na tyle co chciałam wam powiedzieć jak coś sobie przypomnę to dopisze..
*Ps. Dziękuje Paulo za wstawienie wczorajszego podsumowania niestety czas nie pozwolił na tego zrobienie. .
*Pss. Chce ktoś dokończyć fabułę? To proszę bardzo ja niestety nie mam na to pomysłu. .

Dziękuje jeszcze raz wszystkim za fajną grę i czytanie fajnych postów.

andzia119 - 2011-03-13 22:06:47

No to ja napiszę parę słów od Victorii :D

Victoria została zdemaskowana przez mieszkańców... Marcos i Caroll nie mogli jej tego wybaczyć...
- Zabiję Cię!!! Nie wybaczę Ci tego co nam zrobiłaś!!! Jak mogłaś... - krzyczał Marcos...
Victoria przerażona jego zachowaniem zaczęła uciekać... Gdy zbiegała ze schodów przez przypadek popchnęła Evelyn, która sturlała się na dół... Wiedziała, że zabiła niewinne dziecko... teraz już nic nie mogła zrobić... Policja czekała już na dole... Vicky wiedziała, że to już koniec... Nie mogła sobie jedynie wybaczyć, że zdradziła przyjaciół, ale nie miała wyjścia, chciała przecież przeżyć...
-Oni i tak wam nie darują... Będą chcieli was za wszelką cenę wyeliminować...Są jeszcze inni na wolności...- Powiedziała na koniec Vicky gdy wyprowadzała ją policja...

Villa - 2011-03-13 23:33:41

No to teraz kilka słów ode mnie. Zawsze byłam bezkonfliktowa i zawsze, co nie co wolałam przemilczeć, choć niektóre rzeczy mi się nie podobały, ale teraz jednak muszę się odezwać.

Po pierwsze niestety nie do końca zgadzam się z tymi słowami Sylwii:

4.Trafił się wam trudny detektyw. Wybaczcie ale była to osoba która pierwszy raz grała i miała prawo nie wiedzieć wszystkiego do końca. Nie tak jak wy zapaleni gracze (tu akurat się zwracam się do stałych bywalców).

Fakt trudny to był detektyw. Nawet bardzo. Ja rozumiem, że można grać po raz pierwszy, ale ku
*wa, jak można być takim frajerem, żeby dać się wyrzucić! No hello.. jakoś w innych edycjach były różne metody, ale nigdy ZM, nie wyrzucili detektywa. Trzeba było się jakoś bronić, w końcu i tak zawsze jest ryzyko, że dana osoba jest w mafii, ale kto nie próbuje, no to potem właśnie kończy, jak nasz zajebiaszczy detektyw.. Wcale się nie dziwię, że mafia się pewnie z nas śmiała. Sama bym się śmiała z takich idiotów! (Nie wszystkich oczywiście, nie będę ich wymieniać, bo te osoby wiedzą, że o nie chodzi). Tak samo te osoby, które wiedziały o detektywie, wielce milczały, mam tu w sumie jedną osobę na myśli, Bartka, który zawsze tak się udzielał w każdej edycji, a teraz nie potrafił napisać, że wie kim jest detektyw.. No fakt niby głosował na Noireta, ale żeby jasno i klarownie powiedzieć dlaczego na niego, to już nie napisał. A wystarczyło napisać: Bo Elsa jest detektywem. W końcu to raczej nie takie trudne.
Poza tym, co do tego, że detektyw grał po raz pierwszy. Każdy kiedyś zaczynał w to grać, i jakoś nie przypominam sobie, żeby były takie sytuacje jak w tej edycji, wręcz przeciwnie, te osoby, które grały po raz pierwszy świetnie sobie radziły.

Drogi Bartku, tu jeszcze do Ciebie kieruję kilka słów. Jeżli masz coś do mnie, to kieruj to do mnie, a nie obok mnie!!! Bo nie lubię ludzi, którzy nie mówią mi czegoś wprost. Chodzi mi dokładnie o tą sytuację:


Bartosz (Barthezz)
17:11:06
Nawet moderatorzy są do dupy.
X!
17:11:16
o kim Ty teraz?
Bartosz (Barthezz)
17:11:38
Nasze ustalenia, w dziale dla moderatorów, te o Nikielu, już wyszły na zewnątrz do niego :/
Bartosz (Barthezz)
17:11:45
Gratuluję tym ludziom...
...
22:47:02
Bartosz (Barthezz)
17:13:41
No właśnie nie wiem który... Obstawiam, że to nie Julia25, ani paulax5...
Bartosz (Barthezz)
17:14:21
Ewentualnie crisfan, ale raczej podejrzewam dwie pierwsze.
22:47:40
Bartosz (Barthezz)
17:22:37
O tym, że mają drugie forum, to wiem/
Bartosz (Barthezz)
17:23:37
Ale ciii, bo pewnie nikt nie wie, że ja wiem :D


Wiesz ja rozumiem wszystko, ale ku
*wa, nie pisz mi tu takich rzeczy, że moderatorzy są do dupy, bo sobie wypraszam, to równie dobrze, mogłabym napisać, że moderatorzy są niedorobieni (miałam użyć innego słowa, ale już sobie daruję), w szczególności taki jeden.. No sorry, ale człowieku, jak nie wiesz, to nie stwierdzaj faktów!! Ja nawet nie wiem o jaką sytuację chodzi z Nikielem, bo jak zauważyłeś na pewno, bo spostrzegawczy potrafisz być.. to nawet tam w życiu w tym dziale modków słowa nie napisałam!!! I zresztą ja tam nawet w życiu nie wchodziłam, weszłam jak się dowiedziałam, co wypisujesz o nas! Poza tym, co mnie by to obchodziło, też nie miałabym co robić tylko pisać z wami, a potem gadać o tym Nikielowi, nie jestem paplą, jak niektórzy na tym forum. Bo ku*wa, tu 1 osobie coś powiedzieć, napisać, a i tak zaraz wszyscy wiedzą. Jak jakieś zajebane łańcuszki albo pojebany głuchy telefon, z którego wychodzą bzdury, bo ktoś zapomni czegoś dodać!
A co do drugiego forum! To hello, to żadna tajemnica nie była. I nie mają, tylko ma. Bo ja je zakładałam i chciałam o nim napisać i zaprosić wszystkich jak wszystko będzie gotowe, bo chyba oczywistym jest, że skoro forum jak jest nie skończone, to nie ruszy. Dlatego nie rozgłaszałam o tym wszem i obec. No, ale jak pisałam wcześniej, tu napisać coś 1 osobie, to zaraz wszyscy wiedzą!! Żałosne.


Jednak ogólnie, co do gry, fajnie mi się grało, ta edycja trochę była.. nie taka jak się spodziewałam, ale mimo to  dziękuję pozostałym tu niewymienionym graczom :D
Fajnie mi się z wami grało :) W końcu włożyliśmy w tę grę dużo pracy :)

Nikt nie jest święty, ale za długo milczałam na pewne tematy, więc w końcu postanowiłam napisać, co myślę.
I jak to każdy przyjmie, to już jego sprawa. Wiem, że niektóre osoby myślą to samo, co ja, więc coś w tym musi być skoro nie tylko jedna osoba tak myśli. No to by było na tyle.

Pewnie zostanę zbanowana, albo nawet wyrzucona z forum, ale trudno przynajmniej nie owijam w bawełnę i nie jestem fałszywa..

Krisztian - 2011-03-13 23:57:47

To teraz ode mnie słów kilka.
Ta gra....toczyła się bez oszustw, a i tak była najbardziej ch*jowa ze wszystkich.

"Wspaniały", poje*any detektyw (bez osobistej urazy), ale jak tak grać można? Nie kapuję, ku*wa.
Nieważne, że grała 1 raz. Każdy kiedyś grał 1 raz i nie było takich dziwnych akcji.... masakra.
Sprawdzone zostało kilka osób....i zamiast w kupie się trzymać i głosować...to każdy jechał jak chciał. No w ogóle bez sensu.....Szok, że mafia przegrała przy takich de*ilach.

Bartek.....postępujesz jak postępujesz. To pie*dolenie o moderatorach nie mogło się obejść bez echa, sorry. Masz zarzut do kogoś...to nie knuj wkoło. Bo to, ku*wa, chamskie jest.

W grze.....Elsa sprawdziła Ciebie, napisała do Ciebie, że jest detektywem, nawet JEDNYM słowem się nie zająknąłeś, jak pisałem, że się waham między Noiretem a nią. (Wiedząc przy okazji, że tak samo jak ja zagłosuje Villa i crisfan....bo to na pewno zrozumiałeś z rozmowy, gdy pisałem, że za nie ręczę w 100%.)
Mi napisałeś, że dowiedziałeś się o niej gdy odpadła... PIE*DOLISZ. ;]   Tak, wiem. Mogłeś mi nie ufać, ale  to i tak NICZEGO nie zmienia.

Aaaa...i jeszcze jedno - nie grasz, wyeliminowali Cię, a nie jesteś z mafii - to kurwa nie knuj po bokach, nie gadaj na kogo to byś głosował gdybyś został, co byś zrobił...gdyby coś...psując grę innym... bo mieszasz każdemu swoimi przypuszczeniami. Tak się nie postępuje. WSZYSCY milczeli...Ty jeden musisz kłapać.

Nie mówiąc już o gadaniu na każdego...każdej innej osobie, bo to to już w ogóle słabe jest !


Julia25-  Sandro Ty nasza kochana....Twój ostatni post......mimo, że znaczenia nie miał, bo i tak wygrać się udało, to...nie mogę go pominąć. JAK MOŻESZ pisać TYPY do podejrzewania przez innych? Nie kumam tego, ku*wa. Gdyby w mafii nie była Vicky, to by nas rozjechali z palcem w dupie.

Sylwia...podsumowanie napisane przez Ciebie było dość nie fair....wobec innych. Jednych pogłaskałaś, drugich objechałaś.


To teraz tak....poza grą. To co tutaj się działo do jakiegoś czasu to jest w ogóle....śmiech na sali.
Te różowe nicki, z "forumowym prowokatorem" jako tytuł... (tak, piszcie, że zazdroszczę, żal).
Jeszcze dla osób, które....1. wyzywała 1/2 forum przy akcji z odcinkami, druga osoba, która najpierw obrażała innego użytkownika, a później w grze jechała na dwóch kontach, ciesząc się ku*wa z tego. (Aaa..no i teraz jeszcze Waszym rzecznikiem zostanie....poje*ani.)

I ogólnie...jebie mnie to czy to usuniecie, temat zamkniecie, zbanujecie mnie - bawcie się dalej w tej farsie.

A ogólnie to...miło było..

Villa - 2011-03-14 00:28:56

No to widzę, że z Arturem myślimy tak samo :)

No i wyręczył mnie, co do kilku osób, bo tak myślałam, że zapomniałam o kimś wspomnieć :P

Przynajmniej nie muszę już pisać o tych osobach, bo zgadzam się w zupełności z tym, co napisał Artur.

crisfan - 2011-03-14 00:47:44

Moje będzie w ciut łagodniejszym tonie, bo już taka jestem :P. Choć zgadzam się w 100% z poprzednimi wypowiedziami. Chciałabym też podziękować za grę innym.
Jeśli chodzi o detektywa to cóż…chyba nigdy nie zrozumiem jak mógł pozwolić dać się wyeliminować mieszkańcom i nie podjąć żadnych działań. O ile dobrze zrozumiałam czytając regulamin detektyw jest po to aby pomóc mieszkańcom…czego w tej edycji nie zrobił.
Moim zdaniem detektyw powinien zrobić wszystko, aby wyeliminować mafię tym bardziej znając jednego jej członka…w tej edycji można było odnieść wrażenie, że detektywa nie ma albo mu po prostu nie zależy na grze…Nasuwa mi się tylko pytanie po co się do niej zgłaszał?!

Co do Bartosza…zastanawia mnie jedno po kiego do mnie pisałeś skoro mi nie ufałeś? Będąc zwykłym mieszkańcem powinieneś zrobić wszystko, żeby wyeliminować mafię wiedząc, ze detektyw dobrze trafił. I tak jak już wspomniał Artur wiedziałeś że się zastanawiamy nad Noiretem (My- Krisztian ja i Villa- też Ci pisałam, że jestem ich pewna) i nie zrobiłeś nic. Tylko nie nazywaj tego ostrożnością, bo w to w życiu nie uwierzę…Gdzie czasy organizowania konferencyjnych i pisania na PW do osób niekoniecznie sprawdzonych przez detektywa?! 
Już zupełnie inną sprawą jest fakt, że piszesz komuś, że moderatorzy są do dupy…więc nie wiem czy wiesz ale TY też jesteś na tym forum moderatorem wiec mówisz tak też o sobie-GRATULUJE- nie ma to jak samokrytyka. Tylko radzę nie przesadzać bo można wpaść w kompleksy!

Jeszcze tylko słówko do Pabla-świetna gra. :)

Calineczka_j - 2011-03-14 01:36:24

To teraz może trzy grosze ode mnie, a co :)

Po pierwsze

Chciałam podziękować wszystkim za grę, mnie się grało bardzo przyjemnie, nie wiem co się czepiacie :)

Po drugie, ja (chyba jako jedyna chciałabym stanąć w obronie detektywa, a dlaczego? No to posłuchajcie :)

Krisztian napisał:



Bartek.....postępujesz jak postępujesz.

W grze.....Elsa sprawdziła Ciebie, napisała do Ciebie, że jest detektywem, nawet JEDNYM słowem się nie zająknąłeś, jak pisałem, że się waham między Noiretem a nią.

To jest akurat nieprawda. Bartek został sprawdzony w momencie kiedy odpadł z gry, nie miał zielonego pojęcia kto jest detektywem. Sprawdzona została Amelia, Maria (która już odpadła, więc nie mogła zagłosować) i JA. O tym że Elsa jest detektywem dowiedziałam się rano w ten sam dzień kiedy odpadła. Jako że jestem w Belgii i słabo z moim dostępem do netu, nie miałam jak nawet nikogo o tym poinformować. Na Noireta zagłosowali wszyscy "czyści", czyli Amelia, Elsa i ja + Bartek i Evelyn (jakimś cudem dali się przekonać). Detektyw nie za bardzo miał w tym akurat wypadku co zrobić. No bo co: mógł pisać do wszystkich na ślepo, co jest bez sensu bo zaraz tego samego dnia zabiłaby go mafia, albo podać do wiadomości ogólnej: nie głosujcie na mnie bo jestem detektywem, a w mafii jest Pablo. - co jest równoznaczne z popełnieniem harakiri ;) Jedyną osobą, która mogła próbować przekonać innych byłam ja (ale jak już powiedziałam okoliczności nie pozwoliły) + Amelia - i ona wg mnie powinna to zrobić. Powiedzieć, że wie kto jest detektywem i że Pablo jest w mafii. Ale nie Elsa. Co by jej to dało? Mafia by ją tak czy siak zabiła, a dostając taką informację od Amelii pewnie zabiłaby Amelię (co i tak uczyniła).
A i tutaj fajnie by było może jakby jenny oddała swój głos. Wówczas byłby remis. Wróciła do gry (zatem założyliśmy że była czysta) i jej głosu właśnie potrzebowaliśmy. Ale nie weszła tego dnia na forum. Gdyby oddała głos, mieli byśmy potrzebne głosy, także to do niej także można mieć pretensje (a nie do Elsy, która zrobiła co mogła). Miała swoją grupę zaufanych, którym powiedziała i gdyby wszyscy oddali głos - nie odpadłaby. Zatem może jak ktoś wraca do gry, to niech WRACA bo wiadomo że jego głosy są potrzebne!!!

Po trzecie

Krisztian napisał:


Julia25-  Sandro Ty nasza kochana....Twój ostatni post......mimo, że znaczenia nie miał, bo i tak wygrać się udało, to...nie mogę go pominąć. JAK MOŻESZ pisać TYPY do podejrzewania przez innych? Nie kumam tego, kurwa. Gdyby w mafii nie była Vicky, to by nas rozjechali z palcem w dupie.

I tutaj się w stu procentach zgadzam. Jak można było napisać coś takiego?? Przecież mafia nie wiedziała kto jest sprawdzony i czysty. Takim postem spowodowałaś jedynie to, że mafia już wiedziała że ja i Carol jesteśmy czyste, zatem nas trzeba wyeliminować, a resztę trzeba zostawić, bo sami nie mamy pojęcia co do nich. Tak się po prostu nie pisze!! - to tak na przyszłość :)

Po czwarte

Odnośnie mafiozów, to powiem tak. Od samego początku podejrzewałam Paulęx5 ;) Nie głosowałam na Ciebie za pierwszym razem tylko dlatego, że znowu byście powiedzieli, że gram koniunkturalnie (jak w poprzedniej edycji). Moje wyjaśnienie: gdybym ja była w mafii to jako pierwszą osobę wyeliminowałabym Paulęx5 (jeśli ona nie byłaby w mafii też oczywiście). A dlaczego? To proste: byłam na 100% pewna, że Sylwia da jej którąś z premiowanych ról. (W przypadki oczywiście nie wierzę). Zatem kiedy jako pierwsza, nawet kiedy jako druga nie odpadła, już wiedziałam że jest w mafii (założyłam że inni pomyślą podobnie, zatem jeśli nie byłaby w mafii to w niej jako pierwszej powinni szukać detektywa, co jest równoznaczne z jej zabiciem). Skoro nie odpadała to MUSIAŁA być w mafii. A tutaj trzeciego dnia Paula odpada i ZONK :) Myślałam sobie, ech jednak się pomyliłam co do Sylwi, respect... Jakże dzisiaj byłam zatem zaskoczona widząc wyniki. Jednak intuicja mnie nie myliła.

Po piąte

Fakt zabicia mafioza był po prostu GENIALNY. Gdybyś Paulax5 zgodziła się na propozycję przywrócenia do gry przez zbawiciela, to bylibyśmy w czarnej dupie. I tutaj nauczka na przyszłość. Może zbawiciel powinien jednak poczekać i przywracać do gry jedynie detektywa, bo nigdy nic nie wiadomo. Jak widać gdyby Lucia zgodziła się wrócić (jak jenny i julia) to byłby koniec. W życiu byśmy jej nie wytropili.

Po szóste

Krisztian napisał:


To teraz tak....poza grą. To co tutaj się działo do jakiegoś czasu to jest w ogóle....śmiech na sali.
Te różowe nicki, z "forumowym prowokatorem" jako tytuł... (tak, piszcie, że zazdroszczę, żal).
Jeszcze dla osób, które....1. wyzywała 1/2 forum przy akcji z odcinkami, druga osoba, która najpierw obrażała innego użytkownika, a później w grze jechała na dwóch kontach, ciesząc się kurwa z tego. (Aaa..no i teraz jeszcze Waszym rzecznikiem zostanie....pojebani.)

Tutaj no comment :) Zgadzam się w 100% ;)

Po siódme

Co do pojebanych i nie pojebanych moderatorów to mam swoje zdanie, ale nie wypowiadam się bo nie jestem w temacie ;)

Po ósme

Widzisz Ivan, niepotrzebnie mnie podejrzewałeś. Mówiłam że jestem niewinna. Dopóty daglas będzie MG ja będę ZM ;)

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za grę. Było miło :)

Oranjezicht - 2011-03-14 02:07:06

Hmm pozno jest wiec nie bede sie mocno rozpisywac ale Barthezz nie wiem o co chodzsi czemu robisz afere i czepiasz sie moderatorow ze sa pojebani...powinienes moim prywatnym zdaniem bardziej zaczac od siebie i swojego zachowania a wiedzial bys kto jest pojebany....w 100% popieram to co napisala Villa - niby nkt nie oszukiwal w tej edycjo a byla najbardziej chujowa - ciesze sie ze wygrali mieszkancy - ja naprawde ost glosowanie to wykorzystalem wedlug swojego przeczucia i ciesze sie ze okazalo sie ono sluszne...coz szkoda ze niektorzy podjerzewali ze jestem w mafii ich blad :

Wiekszosc moderatoworz jak paulax5, Daglas, Crisfan i Villa sa jak najabrdziej w porzadku...
co do czepianie sie tytulow forumowy prowokator i koloru zoltego to wspolczuje tym ktorzy sie tego czepiaja i nie maja nic lepszego do roboty - pytam co to komu przeszkadza? boli was to w zoladku czy co?

Detektyw byl zjebany i tyle w temacie - reszte wyjasnili Ci co pisali wyzej...Uwielbiam gre Mafia i mam nadzieje ze bedzie miala miejsce kolejna edycja oczywiscie rozniez spodziewam sie zbanowania za wyrazenie swojego zdania.

Julia25 - 2011-03-14 06:32:51

Krisztian napisał:


Julia25-  Sandro Ty nasza kochana....Twój ostatni post......mimo, że znaczenia nie miał, bo i tak wygrać się udało, to...nie mogę go pominąć. JAK MOŻESZ pisać TYPY do podejrzewania przez innych? Nie kumam tego, kurwa. Gdyby w mafii nie była Vicky, to by nas rozjechali z palcem w dupie.

Dooobra, nie pozostanie to bez mojej uwagi. Więc dla Ciebie i innych osób, które się czepiają o ten fakt. W tej edycji nie miałam czasu na nadawanie jak najęta, co widać po ilości postów. Moja jedyna aktywność ograniczała się do przeczytania postów i naskrobania odpowiedzi na nie. Do końca nawet nie wiedziałam, kto jest zbawicielem, dowiedziałam się po zakończeniu. To tzw "podawanie na tacy" to były wyłącznie moje typy a nie żadne "TYPY do podejrzewania przez innych".

Calineczka_j napisał:

I tutaj się w stu procentach zgadzam. Jak można było napisać coś takiego?? Przecież mafia nie wiedziała kto jest sprawdzony i czysty. Takim postem spowodowałaś jedynie to, że mafia już wiedziała że ja i Carol jesteśmy czyste, zatem nas trzeba wyeliminować, a resztę trzeba zostawić, bo sami nie mamy pojęcia co do nich. Tak się po prostu nie pisze!! - to tak na przyszłość

Mafia nie wiedziała, a zastanowiłaś się czy ja wiem? Nie miałam pojęcia, kto był sprawdzony a kto nie :P
Kto nie chce wierzyć, niech nie wierzy. Tyle ode mnie.

BarthezzLodz - 2011-03-14 13:16:26

crisfan napisał:


Już zupełnie inną sprawą jest fakt, że piszesz komuś, że moderatorzy są do dupy…więc nie wiem czy wiesz ale TY też jesteś na tym forum moderatorem wiec mówisz tak też o sobie-GRATULUJE- nie ma to jak samokrytyka. Tylko radzę nie przesadzać bo można wpaść w kompleksy!

Tak, napisałem, że moderatorzy są do dupy i wcale się tego nie wypieram. Nie wiedziałem wtedy, o jaką konkretnie osobę mi chodzi, ale wiedziałem, że jest to ktoś z moderatorów. Uważam, że ustalenia w dziale tylko dla moderatorów, są ustaleniami, które mają pozostać w tym gronie. A to, że ktoś nie umie tego uszanować, no to przepraszam bardzo...

I na tym chciałem zakończyć dyskusję. Było miło, do zobaczenia może kiedyś na innym forum.

Larita - 2011-03-14 16:57:15

Nie bede pisałą nic na temat gry bo wszyscy zdążyliście juz o tym napisac. Chce się wypowiedziec na ten temat:

Krisztian napisał:



To teraz tak....poza grą. To co tutaj się działo do jakiegoś czasu to jest w ogóle....śmiech na sali.
Te różowe nicki, z "forumowym prowokatorem" jako tytuł... (tak, piszcie, że zazdroszczę, żal).
Jeszcze dla osób, które....1. wyzywała 1/2 forum przy akcji z odcinkami, druga osoba, która najpierw obrażała innego użytkownika, a później w grze jechała na dwóch kontach, ciesząc się kurwa z tego. (Aaa..no i teraz jeszcze Waszym rzecznikiem zostanie....pojebani.)

Jesli chodzi o moja osobe nie uwazam zebyś pisał to z zazdrości. W zasadzie zawsze szanowałam Ciebie i nic do Ciebie nie miałam, aż do teraz gdy nagle wiele masz do mnie pretensji, czego nigdy nie umiałeś mi prosto "w twarz" powiedzieć. Pierwszy zarzut - mówisz ze obrażałam jednego użytkownika, spoko zgadzam się, ale nie wspomniałeś że ona osoba również to robiła odnośnie mojej osoby. Owszem miałam w grze dwa konta, ale jakoś nie pamiętam bym się z tego cieszyła, ale może lepiej wiesz co ja myślę i czuje.
Co do tej rangi prowokatora to sam sobie przeczysz. Mowisz jaka jestem zła i w ogole, to chyba prawidłowa ranga dla mojej osoby nie sądzisz? I tak na marginesie, dla nas to była beka(przynajmniej jeśli o mnie chodzi, potraktowałam to z przymróżeniem oka), a wy w wiekszości wielka obraze zrobiliście. Czy to miało sens? Po co te kłótnie ?
A co do rzecznika - chciałam zauważyć że na Ciebie jest wiecej głosów!

ps. i tutaj najważniejsze - do mnie każdy(ok,spora liczba osob) się pluł że jestem wulgarna..A jednak sami również używacie ciętego jezyka..

Bazyl - 2011-03-14 17:05:58

Julia25 napisał:

. Do końca nawet nie wiedziałam, kto jest zbawicielem, dowiedziałam się po zakończeniu..

Skoro i tak wszyscy sie przyznają do podawania na tacy :P Przez jeden...no w zasadzie dwa dni wierzyłam, że zbawicielem jest Hector. Dlaczego? Bartek do mnie napisał w sprawie Noireta  i coś mówił o tym, ze Julia25 wróci i po godzinie faktycznie Daglas napisała, że za sprawą zbawiciela Sandra wraca do gry. No to byłam święcie przekonana, ze Hector jest zbawicielem, także jak go zabili to mi gały wyszły i stwierdziłam, że mam chore wyczucie....dla tych, którzy nie byli na chatboxie po podumowaniu, kiedy odpadła Elsa - napisałam tam, że w następnym głosowaniu  pewnie wywalimy zbawiciela. także, jak Daglas napisała, że zbawicielem była Carol no to byłam w szoku :)

Calineczka_j  napisał:

Na Noireta zagłosowali wszyscy "czyści", czyli Amelia, Elsa i ja + Bartek i Evelyn (jakimś cudem dali się przekonać)

za pierwszym razem wyliczanka, za drugim...Bartek i jego idea jak rozpracować mafię ;D

www.logistykaaon.pun.pl www.aode38.pun.pl www.eliteeiclan.pun.pl www.corleone.pun.pl www.resocjalizacja-rzeszow.pun.pl